Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

9.12.2017
sobota

Otwieramy nową kartę własnej historii

9 grudnia 2017, sobota,

Większość nie tylko jest głupia na tyle, by nie rozumieć związku wolności i ustrojowych jej zabezpieczeń z materialnym dobrobytem, ale rozpoczyna drogę ku marginalizacji Polski.

Większość prowadzi do zmniejszenia wpływu Polaków na swoją przyszłość. Nie tylko o demokrację walczymy. Walczymy też o kształt niepodległości. O siłę wpływu Polaków na swój los. O zakres podmiotowości państwa wobec innych państw. W rozgrywce globalnej o siłę wpływu na europejską politykę.

Trzeba napisać wprost: Polska, w wyniku splotu różnych okoliczności i wyjątkowo jak na naszą kulturę racjonalną politykę, osiągnęła w polityce europejskiej aktywa ponad swój stan. I teraz, wyłącznie za przyczyną suwerennych wyborów, w sieci międzynarodowych zależności zwłaszcza w Europie i wobec najbliższych sąsiadów utraciła cały ten nadzwyczajny kapitał. Odtąd interes Polski i Polaków będzie coraz mniej zależał od naszego państwa. Inni coraz skuteczniej będą o nas decydować. W coraz większym stopniu będziemy przedmiotem europejskiej polityki a nie jej współtwórcą. I nie dlatego, że świat tak się zmienia, albo nie tylko dlatego. Stajemy się krajem, którego konkurencyjny wobec innych interes będzie miał coraz mniejsze znaczenie. Polska się skompromitowała. Tym głębiej, że w wyniku swobodnego wyboru swej polityki.

Najgorsze, że ta kompromitacja ma przede wszystkim moralny wymiar. Względem wartości, do których sama przesadnie, i często nieprawdziwie się odwoływała. Mesjasz Europy. Kaganek wiary chrześcijańskiej wobec zlaicyzowanego Zachodu. Odnowicielka. Skrzywdzona przez historię, ale teraz jak wspaniałomyślna wschodnia siostra. Pomost między Zachodem a Wschodem. Lider nowych. Prymus przemian. Bóg i ojczyzna. Solidarność. Musicie nam pomóc, bo pomagając nam, ratujecie siebie. I co teraz? Gdzie są te wartości?

Naszą solidarnościową racją wobec chłodno i rozumnie kalkującego Zachodu w warunkach dominacji woli Kremla było odwołanie się do wartości. Zachód miał miękkie podbrzusze wobec nas ze względu na Jałtę. Ale pamięć Jałty, obok wielkiej strategii Zachodu, by to Rosjanie się wykrwawiali a nie Zachód w walce z przeżywającymi kulturowy, moralny, cywilizacyjny upadek Niemcami, którzy wybrali Hitlera i mu zawierzyli, była kompleksem wobec Polaków. Owszem, jakoś racjonalizowanym nieciekawą naszą historią, na ogół przegrywaną, często z uwagi na wewnętrzne okoliczności. Ale jednak. Zapis traktatu z Jałty, w dosłownym brzmieniu, jest odrażający. Nie bez powodu został zaraz po złożeniu podpisów częściowo utajniony. Roosvelt nie zamierzał przegrać swojego czwartego wyboru. Churchill został sam. Na dodatek z wiedzą i pamięcią „polityki” Polaków mających wciąż za swoją karmę wymyślone przez siebie mity w miejsce: rozumu, analizy, faktów, rachunku pewnych strat i możliwych zysków.

W latach 70. i później, w czasie „Solidarności” mówiliśmy: „Tak, wiemy, że dla was pierwszym partnerem jest wroga waszym i naszym wartościom Moskwa. Znamy jej siłę. Ale pamiętajcie: wielkie imperia zawsze się rozpadają. Nie wiemy, kiedy czeka to Rosję, choć widać, że ten smok zła przeżarł się, nachapał tyle, że nie potrafi tego utrzymać. Jego rozkład zacznie się od najdalej kulturowo położonej prowincji. Nie południowe podbrzusze republik środkowo-azjatyckich, nawet nie Kaukaz, oczywiście nie Ukraina, lecz Polska jest tą prowincją, najdalej jak idzie o relacje władza – człowiek/obywatel, o wolność, o demokrację oddalona od centrum. Wielka na tyle, że może sprawić prawdziwy kłopot. Dumna i nierezygnująca z walki o swoją wolność. Solidarność, której politykę ukształtowało doświadczenie demokratycznej opozycji, mimo pokusy tworzonej przez niemal 10-milionową rzeszę jej uczestników prowadzi politykę roztropną, liczącą się z faktami, konsekwentną i odpowiedzialną. Ma za sobą Kościół, czynnik wielkiej wagi. Hamujący naród przed jakimś szaleństwem. Wesprzyjcie nas. Jeśli naprawdę wierzycie w głoszone przez siebie wartości uwzględnijcie Polskę jako wielkiej wagi czynnik zmiany”.

Wygraliśmy. Oczywiście, że gdyby nie czynniki zewnętrzne, przede wszystkim to, co działo się w Rosji, pewnie nie byłoby to wtedy jeszcze możliwe. Tego nie wiemy. Ale my ze swojej strony rozumnie wykorzystaliśmy swoją szansę, jak nigdy w historii. Zamiast oddawać się mitomanii – myśleliliśmy, rachowaliśmy, kluczyliśmy między rafami. One były też na Zachodzie. Niemcy doskonale wiedzieli, że klucze do ich zjednoczenia leżą na Kremlu, a nie w Waszyngtonie, Londynie czy Paryżu. Bali się Polaków. Obawiali się naszego awanturnictwa. My awanturnikami nie byliśmy.

Tak na marginesie: to jest największa różnica między nami a ludźmi dzisiejszej polskiej władzy. Dziękować Bogu, że to nie oni odpowiadali za politykę „Solidarności”.

Także ze względu na wewnętrzne okoliczności. My za sobą mieliśmy nawet część władzy. Oni za wrogów mają wszystkich, którzy się im nie podporządkowują. Efektem będzie rozpad, albo krwawa dyktatura. Dziś nie ma krwawej dyktatury dlatego, że nie ma takiej potrzeby. I dlatego, że jak na razie nie ma kto za nich takiej dyktatury wypełnić czynem. Ale jak będzie trzeba, znajdzie się. Wszystko jest kwestią czasu i ekonomicznych okoliczności. Co będzie, kiedy koniunktura załamie się? Kiedy wejdziemy w kolejny cykl? To przecież kwestia co najwyżej kilku lat.

Podeptanie wartości, do których sami się odwoływaliśmy w potrzebie w świetle tego jałtańskiego kompleksu Zachodu sprawia, że cały ten wielki czas demokratycznej opozycji, „Solidarności” i lat 1989-2015 brany jest dziś na Zachodzie w nawias. Jako coś na kształt karnawału. Przyszło nowe pokolenie i zagrzebane przez nas upiory powstają. Smoleńskie mgły i kaskady bzdur wokół tej katastrofy są ich symbolem.  Nie, ze przez złoczyńców wymyślone. Dlatego, ze tak powszechnie łyknięte. Stały się wiodącym elementem polityki państwa!

Nawet jeśli PiS przegra w 2019 roku (na co się nie zanosi także z powodu mierności opozycji), to odrobić te katastrofalne straty będzie niezwykle trudno. Nie będziemy już z pewnością państwem i narodem, któremu w opresji, jeśli nie jest to konieczne dla żywotnych europejskich interesów, należy przyjść z pomocą. Utraciliśmy honor i zaufanie. Jesteśmy w nieporównanie gorszej sytuacji niż Grecy. Współcześni rządzący świadomie pozbawili własnego państwa miliony obywateli. Podzielili Polaków bardziej niż którykolwiek rząd po 1956 roku. Odebrali Polsce markę. To jest zbrodnia. PiS niechlubnie otworzył nową, bardzo złą kartę historii Polaków.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawe czy w tym nowym rozdziale historii Polski instytucje państwa będą Polakom równie obce i wrogie jak w Generalnej Guberni, PRL-u i III RP. Ten nowy rozdział historii to będzie ciągle okupacja?

  2. Panie Ministrze,
    To nie PiS niechlubnie otworzył nową, bardzo złą kartę historii Polaków w roku 2015, a pan i pańscy koledzy z tzw. demokratycznej opozycji w roku 1989.

  3. Ta “karta” nie jest nowa – zaczęła się od wyboru Francuza na króla, po krótkiej przerwie był Szwed i zaczęło się na dobre…
    Jedno pokolenie nie da rady odwrócić 400 lat “prania mózgów”, tym bardziej, że ponownie elity mamy kaprawe, po obu stronach sporu…
    Mimo to nie podzielam Pańskiego pesymizmu. Młodzi są pragmatyczni i bywali…
    Populizm i bigoteria to nie tylko polski problem. Po “end of history” i załamaniu się praworządności na Zachodzie, skomercjalizowane wartości rozmyto w “dekonstruowaniu” racjonalnego osądu świata… mamy dosłownie “renesans ciemnoty”.
    Wirzę, że młodzi wiedzą i widzą lepiej, nie dadzą sie oglupić.
    Pozdrawiam. Wesołych Świąt!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czyli wszystko bylo na prozno? Wracamy na z gory upatrzone pozycje? Szkoda mi Pana, Panie Celinski. Obawiam sie juz od dluzszego czytajac Pana wpisy na blogu, ze dostanie Pan w glowe i marnie skonczy. Nie mozna sie az tak przejmowac narodem, ktory najwyrazniej zwariowal. Sprobuje jeszcze postawic na Nowoczesna, jezeli sie nie zblaznia koledowaniem do Torunia.

  6. Nie zgadzam się.Nie większość otwiera nowe horyzonty i historię a jednostka ,która potrafi u nas mniejszość pociągnąć za swoimi paranoicznymi wizjami.Hitler ,Stalin Pol Pot ,Mao, to potwierdzają.A co u nas?Wódz pryznał przed laty ,że marzy o szefowaniu swojej partii.I doczekał się .Najpierw w Porozumieniu zdobył pieniądze i najbliższych towarzyszy na dobre i złe.Po zdobyciu władz ,tempo marszu zakłócał brat ,np. w przejmowaniu sądów i gonieniu Antoniego i Zbigniewa .Tak jak tamci na wygnaniu czy w więzieniu ,przy boku mamy kochającej z wzajemnością czekalł na okazję.W tym czasie liberały ratowaly kraj przed sytuacja na Grecji i Ukrainie.Zapomnialy o KK i biedocie.Po zdobyciu władzy ,należało realizować obietnice.ale co najważniejsze tworzyć nowy program dla kraju.Wszystko już było ,więc nastąpiła kompilacja wszystkich dobrych i złych rozwiązań ,jakie były do tej pory na świecie.Nowych za cholerę wymyslić się nie da.Czas ucieka ,bioologia nieubłagana ,należało więc przyspieszyć i stosować metody bolszewickie.Przekupiony suweren nie ingeruje a pozostali nie kumają jeszcze co im grozi.Rejtani popełniają samobójstwa ,bez większego odzewu.Magma bulgocze ,ale nie może wypłynąć na powierzchnię.Narazie program dla Polski w wycinanym lesie i polu proboszczów a zdobywanie narz ędzi do trzymania władzy idzie pełną parą jak wycinka w puszczy.Bo jak mówił Bernstein ruch najważniejszy,a nie cel .Tak to wygląda ,gdy celem jest mieć na własność partię,a reszta to wola Boga i jego funkcjonariusza w Toruniu.

  7. Tak, niestety. Nic dodać, nic ująć.

  8. Też jestem emerytowanym demokratą ( choć nie w organizacyjnym sensie ) i miałem okazję świadomie obserwować wszystkie meandry polityki conajmniej od 56 roku. Niestety – muszę panu przyznać rację.

  9. Czyżby miało to być szczególnego rodzaju epitafium? Epitafium tych spośród nas, którzy poświęcili odzyskaniu wolności wiele lat swojego życia???

  10. Naprawdę tak Pan myśli?
    Idealizuje Pan politykę z dawnych czasów /Jałty/.
    Tam Churchill był przyzwoitką między Stalinem i Rooseveltem, kombinował jak ich wykorzystać do uratowania W. Brytanii.
    Ale nie zapominał o koloniach i Palestynie i stąd wysiłek by dać Polsce część ziem niemieckich a przy okazji uszczknąć rejon obecnego zagłębia miedziowego na nowy Jzrael. Kolegi ojciec Żyd czekał tam dwa lata aż, jak tysiące innych z Bielawy, Legnicy, Jawora, przez „zieloną” granicę trafił do Włoch. To się łączy z pogromem kieleckim – straszono żydów by decydowali się na wyjazd. Wielka polityka, komuniści żydowscy już tam czekali w kibucach. To miał być przyczółek naszego bloku -socjalistycznego.
    Wbrew Churchillowi który Polskę miał wtedy tak samo gdzieś jak w 18-tym roku. Może później miał jakieś wyrzuty sumienia i dlatego atakował Polaków.
    Nie kwestionuję jego geniuszu politycznego ale nie mam złudzeń gdzie nas miał.
    „Kryptokomunista’, zafascynowany Stalinem myślał wyłącznie o sobie. On wygrał wojnę sprzętem danym Rosjanom.
    Rosjanie wygrali historię dzięki postępowi technicznemu zdobytemu na wojnie.
    Polska WYGRAŁA, tak Proszę Pana, WYGRAŁA wojnę, dzięki przypadkowi – zbieżności interesów tamtej trójki. Każdy z nich grał swoje ale efekt:
    Niech Pan zaciśnie zęby, zapomni o sentymentach i czyta. Może uzna mnie Pan za oszołoma ale tak to widzę od 68-go roku i cały czas zbieram dowody potwierdzające.
    -Mapa Polski przedwojennej – nerka, delikatna, nie do obrony.
    -Mapa obecna – okrągła z wyraźnymi granicami /poza odkrojonym linijką przez Stalina Królewcem, celowo oddaną Kotliną Kłodzką a nie z Zaolziem, i Szczecinem(?).
    -Ogromne, wyjątkowo korzystne dla nas, przesiedlenia ludności /mnóstwo prywatnych tragedii moich znajomych ale piszę o wielkiej polityce a nie „drobiazgach”/.
    -Zbawcza dla nas „żelazna kurtyna”. Tak, proszę Pana. Żelazna kurtyna była czymś najlepszym co mam nadzieję przyszłej, za kilkadziesiąt lat, Polsce mogło się przytrafić.
    Dam drobny przykład: Byłem kilka dni u znajomego, wtedy 89-cio letniego Niemca którego rodzina już w 19-tym wieku i do czasu wojny, miała majątki
    w Wielkopolsce. Jego syn, wykładowca na uczelni technicznej, w willi z krytym basenem miał przy kominku 2 cegły z pałacu ojca. Zrozumiałem, że dla niego, urodzonego w tym pałacu to zamknięta przeszłość i, że takich zamkniętych przeszłości jest tysiące – dzięki zakazowi przyjazdu, zakazowi pokazywania – „to jest Twoje, musisz to odzyskać”.
    A w 70-tych latach Zachód miał w nosie Wasze apele.
    Gdzie Pan wtedy był, bo ja w przemyśle maszyn ciężkich i ich eksporcie oraz imporcie.
    Pan nie ma świadomości jak im to pasowało. Nasze zamówienia to ich roczna produkcja. To się skończyło.
    Bogactwo Zachodu to nasza bieda – równowaga ekonomiczna.
    Znajomemu emerytowi, w parku „wymskło” się, że ma 1000 euro dodatku za włoskie odznaczenie państwowe. Nie wiedział, ze skojarzę za co.
    A to było za ogromne zakupy obrabiarek sterowanych numerycznie. To była forma łapówki /tak to rozumiem/, bo w centr. handlu zagr. też były prowizje za zakupy /czasem 2 tyg wczasów nad ciepłym morzem plus dieta i lewe koszty noclegu/.
    Im to pasowało, a nasza tzw. rewolucja to był dla nich kryzys, więc „pomagali”
    nam, niszcząc nasz często najlepszy w europie przemysł /Bumar Łabędy, Stalowa Wola, Mielec, /, pozbawiając nas podstaw rozwoju – produkcji własnej, na rzecz klasycznej produkcji kolonialnej.
    Przykład – Kwidzyn, fabryka telewizorów, zatrudnienie ponad 3000 ludzi w halach i na sprzęcie, łącznie z biurowym, sprowadzonym z Holandii /identyczne meble biurowe i wykładziny były w U. Celnym w Amsterdamie/. Dzienna produkcja – ponad 13000 telewizorów na głodny nowości wschód. Przestało się opłacać w Polsce, pojechali na Ukrainę. Niewiele nauczyli bo to nie był wielki postęp, ale był, Polacy rozwinęli sami podobną produkcję – i to im nie pasuje!!.
    Pan, jak wielu aktywistów opozycji nie wyszedł z tamtych czasów, żyje złudzeniami.
    Drugi przykład: Kolega /kiedyś w młodości przyjaciel i sąsiad słynnych Kosiniaków Kamyszów/ wyjechał do Stanów by zarobić na kursie dolara. Udało się, zarobił i wrócił w 83 roku.
    Pracował u polskiego żyda który bardzo chętnie słuchał i zadawał pytania jak to jest w tej, wtedy, obecnej Polsce. Trafił bardzo dobrze bo kolega był bardzo przenikliwy i oczytany. Któregoś dnia pryncypał przyszedł i powiedział : „Już wiem kto w Polsce zmieni ustrój — sekretarze PZPR i ich zaplecze. Jak nadarzy się okazja to zrobią to bo teraz nie mają jak przekazać majątków swoim dzieciom i z nich korzystać.”
    Proszę się rozejrzeć, kto tak naprawdę ten majątek narodowy przejął a kto stracił to zrozumie Pan na czym bazuje PIS.
    Niech Pan sprawdzi w archiwach. W 1989 roku robiono konkursy na dyrektorów jeszcze istniejących zakładów. Jak pamiętam, najczęściej w szóstym punkcie ogłoszenia konkursowego było – minimum 5 lat stażu na stanowisku kierowniczym.
    Kto z działaczy byłej opozycji spełniał ten punkt? Przypuszczam, ze wyjątki i to dziwne spełniły ten warunek.
    De Gaulle nie przyjmował do rządu kombatantów Francuskiego podziemia bo był zdania, że zbyt przyzwyczaili się do mijania z prawem. Może w Polsce powinno być podobnie?
    Zależy mi na spokoju w Polsce ale nie angażowałem się politycznie po żadnej stronie.
    Niestety widzę zaślepionych, oszalałych w pewności swego myślenia i błagam o większy dystans, o zdawanie sobie sprawy z wagi słów. Nie podał mi Pan pięciu przykładów kłamstwa IPN. A rzucił Pan taki zarzut. Pan stary emeryt – doświadczony.
    Na koniec jeszcze jeden przykład śmiechu historii.
    Jak de Gaulle napisał książeczkę w którą stronę powinien pójść rozwój francuskiej armii to w kraju się z niego śmiano a skutecznie skorzystał z niej Hitler i wygrał Francję.
    Warto wiedzieć dla kogo się pisze.
    Pozdrawiam /stary emeryt/