Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

11.12.2017
poniedziałek

Bajki elit kończą się zazwyczaj dramatem ludzi

11 grudnia 2017, poniedziałek,

Skoro najbliżsi prezesa – powiedzmy, drugi krąg (kiedy pierwszy nie liczy dziś więcej niż dwie osoby), prezydent, przynajmniej jeden z marszałków, pani premier i nowy pan premier, z pewnością (jeśli można mieć wobec czegokolwiek pewność) ministrowie obrony i spraw zagranicznych – nic nie wiedzą na kilka godzin przed aktem zmiany rządu, komentator ma prawo spekulować.

Hipoteza pierwsza to zauroczenie prezesa Morawieckim jako osobą. Niekoniecznie jego finansowymi czy politycznymi dokonaniami przy równoczesnym znużeniu jękliwą i nienadążającą za prezesem myślami Szydło. Zauroczenie nie widzi kontekstu. Inni, a prezes jest czuły na niektórych innych – na tym polega też jego moc – nie podążyli za nim. Chodziło wszak o zauroczenie. Ono nie obiektywizuje przedmiotu. Całkiem przeciwnie. Nie dla medialnej śmiałości, lecz w wyniku obserwacji twarzy aktorów tej polskiej współczesnej tragifarsy tę hipotezę stawiam jako pierwszą. To, że inni, zwłaszcza jeden, najbliższy, nie podzielili – zasmuciło prezesa. I się trochę cofnął. Morawiecki pozostał tym, co prezes sobie wymarzył.

Ale polityczny żywioł się przebił – upokorzony już na samym starcie. Po to ta nudna i niemająca pojęcia o świecie premier jako wicepremier. Ona tam niczego nie ma. Trzy sekretarki, ich szefowa, dwóch kierowców, kilkoro asystentów, wizażystka i dwie limuzyny. Jej obecność jednak superistotna. Prezes wchodzi w wiek starczy. Potrzebuje na co dzień materialnego dowodu, że wszyscy wiedzą, że Morawiecki jest nikim. Zauroczenie ma więc wyłącznie polityczne zakotwiczenie. Nic osobistego.

Hipoteza druga – coś się wyrwało do samodzielnego życia. Prezes zaplanował, ale nie wyszło. Nie podzielam powszechnej opinii, że Macierewicz coś konkretnego na niego ma. Niczego nie ma. Wszystko jest jawne. Kaczyński do bohaterów nie należał. Był porządnym człowiekiem. Ale, jak zdecydowana większość, nie wybitnym. Wybierał wedle siebie. Jego praca doktorska, opozycyjność przed „Solidarnością” i jej brak, do czasu, po niej, to sprawy wiedzy powszechnej. Więcej mógłby obawiać się Macierewicz. Też nie GRU. Charakter. Psuj. Ambicja, jeśli pojęcie „chora” ma jakiś sens, to właśnie chora. Wbrew temu, co się pisze, ja mam Kaczyńskiego za człowieka słabego. Owszem, bardzo inteligentnego, świetnego analityka. Ale to nie jest ta moc, która czyni polityka wielkim. Kaczyński wie, że będzie musiał za cztery, pięć lat użyć tego wszystkiego, co przeciw narodowi zmajstrował. Wie albo obawia się, że tego nie dożyje. Źle myśli o ludziach – projekcja. Przestraszył się. Nie dokończył.

Hipoteza trzecia. Strateg z niego żaden. Najbardziej przekonujące dowody: Orban, Wielka Brytania, Macierewicz. Jak kiedyś Rokita (chociaż to inna skala), wszystko najwyższej marki, ale w strategicznych momentach wszystko bez sensu.

Hipoteza czwarta i ostatnia. Wszystko zaplanowane. Państwo przejęte. Europa bezsilna. Zaczyna się prawdziwa polityka. I wtedy to zdanie Morawieckiego z zaprzysiężenia nabiera sensu, lekko zmieniając, nadając mu ludzki kształt: chcę, by Polacy mój rząd uznali za swój, niezależnie od całej tej wielkiej reszty. Ale sami widzicie, to bajka. Polityka bajek elit na ogół kończy się dramatem zwyczajnych ludzi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. napisane takim stylem-równoważniki zdań,pojedyńcze słowa-że tylko autor wie o co mu chodzi.

  2. Prezes nie lubi kobiet, on tylko udaje. Żadnej przyjemności nie sprawiały mu trozmwy z Beatą. Z przystojnym Morawieckim to juz tak.

  3. Spekulować można w sytuacjach w miarę zrozumiałych dla mózgu IQ powyżej 50.Od 2 lat ,żyjemy w oparach absurdu.Podstawowym narzędziem rządzenia jest knucie.Inteligentny analityk to kpina.Oczytany i pamiętliwy ,rządny władzy nad maluczkimi ,to tak.Jak każdy nawiedzony ,umiejący otoczyć się karierowiczami ,nieudacznikami ,bez honoru z parszywą przyszłością itp.Próby odmiennego zdania ukrócane do wyrzucania włącznie.I zasada. ,po mnie choćby potop.Wyobrażacie Polskę w kryzysie 2007 z rządami prezesa?A wyobrażacie przyszłość ,po przejściu hossy gospodarczej światowej z rządami PIS.?Ja tak.. Za biedę i w przyszłości odpowie nowy premier.Odpowie na równi z prezydentem za zabranie nam wolności ,a tylko wódz będzie czysty jak żona Cezara.I tu nalęży szukać genialności pana prezesa.Czy to wynika z jego tchórzostwa ,proszę pytać posłankę Nowoczesnej ,co ma napisane na koszulce.A tak na koniec ,strasznie żal pana prezesa jako człowieka ,bez żony ,dzieci ,przyjaciół -podłokietki nie mogą nimi być ,i wizji- ,której nigdy nie zrealizuje.Bo nie te czasy, aby stworzyć nowego człowieka na wzór ,radzieckiego,którego członek służy specjalnej modli się gorliwie w Cerkwi .

  4. No i co? Nie da się nic dobrego napisać. Proszę zdobyć się na odrobinę wysiłku i uznać, ze miernota ale nie ma nikogo lepszego. Tchórz ale skutecznie prowadzi swoją myśl i realizuje politykę. Nigdy na niego nie głosowałem bo mnie denerwuje ale?Kto robił lepiej politykę? Wpisał Pan jedno nazwisko, nie rozumiem w jakim celu to a to nazwisko utkwiło mi po, na żywo powiedzianym – o wieś nie musimy się martwić, ona sobie da radę. Zamarłem! Pan Rokita rządził krajem a nie wiedział co to jest PGR i kto tam pracuje. Byłem później na tej opuszczonej wsi. Dużo zawdzięczać możemy BARTEKSOWI. Facet samodzielnie za własne pieniądze uruchomił sprzedaż /wymiana/ żywności na Rosję. Uratował od biedy i bankructwa niejednego rolnika. Powinien mieć pomnik.
    Proponuję się obudzić i dostrzec, że wreszcie ktoś ma realną wizję drogi rozwoju kraju. Skończyło się wciskanie kitu o międzynarodowej gospodarce. Tramp też był w Azji po kontakty. Kto by pomyślał? Taki bogaty kraj a potrzebuje mądrego Prezydenta do wspierania gospodarki.
    A teraz nieszczęsny Wołek w telewizji ma pretensję o pominięciu Wałęsy. Cieszyłem się kiedyś, że rozmowy prowadzi cwaniak Wałęsa. Twierdził, że grał i wygrał, gdyby tak trzymał do końca. Wszyscy oprócz szaleńców by mu wybaczyli, gdyby przeprosił kolegów.