Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

15.12.2017
piątek

Będą wymiotować

15 grudnia 2017, piątek,

Mój światły bardzo chrześcijański, a więc w polskich okolicznościach agnostyczny wuj napisał kiedyś do „Tygodnika Powszechnego” (kiedy „Tygodnik” był jeszcze w co drugiej polskiej parafii) o kiczu w kościelnej architekturze.

Najkrócej: chodziło o mentalność proboszcza. Inwestora. Nie rozwijam. Kto domyślny i wprawny, dojdzie reszty. Clou na Wilanowie. Już po śmierci Jana Józefa Lipskiego, wuja, ten gruby ponad standardy męskiej przyzwoitości fallus jakby napęczniał od ukłucia osy. A ma jeszcze świecić. Fantastyczne! Żadna brazylijska telenowela kształtu tej naszej polskiej świątyni opatrzności nie przebije. Jesteśmy wspaniali! Najlepsi w swoim gatunku. Tylko Czarneckiego brak tam na górze zamiast krzyża.

Kiedyś chciałbym przeczytać poważną, napisaną z humorem rozprawę o kiczu. Niepomijającą architektury Las Vegas i Miami.

Mnie się wydaje, że tamten kicz, który niewątpliwie jest kiczem, podnosi. A ten mazowiecki dołuje.

To są sprawy poważne. Włosi łaskawsi w swoich szaleństwach od innych, bo mają te swoje miasteczka na szczytach. Niemcy znakomici, ale lokowali się w dolinach. We Włoszech znak zakazu to znak informacyjny. Wolę Włochy.

A teraz sprawy całkiem niepoważne. Czytam o setkach pomników. W pojedynkę albo w parze. Uczono mnie ciszy, pauzy, zamyślenia. Ja uważam, że słusznie. Inni myślą, że nie słusznie. Mnie uczono skromności słów w sprawach najważniejszych. U nas nie mówiło się o niepodległości. U nas się siedziało w więzieniu. Nie ma rodziny, liczyłem, która dała w minionym półwieczu tylu więźniów/więźniarek. Dlatego uśmiech Piotrowicza prowadzi mnie do myśli nieprzystojnych. Naszczać? Nie. Jednak przejść do porządku. Polska. Taka była i taka wreszcie dla Kaczyńskiego jest. Normalna. Tak czuł ją mój Ojciec. Taką miał Jan Józef Lipski, brat żony mojego ojca, mojej matki. I ja taką ją, wielką i małą, mam. Wielką Kuroniem. Małą Kaczyńskim. Czyje pomniki? Kaczyńskich?

Do opozycji mam słowo. Przestańcie udawać. Nic jest niczym. Wartość jest wartością.

Jan Kielanowski (Wikipedia) – równy swoim humanizmem swej uczoności, genetyk, integralny katolik, człowiek cud, który miał fizyczną ułomność, nie służyło mu chodzenie, wychodzenie – ciekawy mych wrażeń z dopiero co otwartej siedziby Episkopatu Polski na Wroniej, usłyszawszy: „Panie Profesorze, wspaniała, prosta cegła na elewacji, a w środku popielato i stalowo, no i szkło, bardzo skromnie”, powiedział – ta skromność musi bardzo kosztować.

A tu te koszmarki. Jeden w drugiego. Artyści niepieniężni?

Pomijam ocenę prezydentury Lecha Kaczyńskiego.

Tłuste setki tablic. Dziesiątki szkół, skwerów, rond i pomników. Kicz. Polski (znak firmowy, kłótnia o przywództwo w kategorii jedynie z Meksykiem) kicz.

Będą jeszcze Polacy wymiotować, widząc tę przestrzeń z fallusem grubym ponad rzeczywistość i ten powszechny kicz. Prezydent sam. Albo z małżonką.

W projekcie Polski po PiS proponuję (i właściwie, uwzględniając historię, czynię to poważnie) przepis, że kto wymiotuje, ten nie musi udowodnić, że na widok pomnika kształtu świątyni wymiotuje polityczne.

Wymiotuje, bo wymiotuje. I niech Europa też sobie w stosownych prawach to zapisze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Panie Andrzeju -nic tak nie łączy mężczyzn jak wspólne rzyganie.Przydałoby się Stowarzyszenie i hasło ,naplewać na nich.

  2. Dodam ,że o legitymację za pomysł ,z numerem 2 proszę.

  3. Święta racja. Popieram w 100%. Ale tego się nie zmieni jednym ruchem. Ludzie tak robią – cechy typowe dla stada a jesteśmy zwierzęciem stadnym. To się przeje i te pomniki w nadmiarze będą dewastowane, niszczone a skutek – wymioty na samą myśl o kulcie i niepomierne zdziwienie – jak był możliwy taki obłęd?
    Z kościołami /budynkami – świątyniami/ jest tak jak zauważyłem po latach na pogrzebie kolegi w miejscowości z której wyprowadziłem się pół wieku temu.
    Były trzy -wypełnione po brzegi na wszystkich mszach, Ludzie czuli siłę wiary, jak śpiewali – aż dudniło. Było ich dużo w jednym miejscu /stado/, pewni siebie.
    Teraz jest tam ze trzynaście budynków a ludności o 50% więcej. Pomijając inne przyczyny, na mszach jest po kilkanaście do kilkudziesięciu osób. A efekt.
    – brak pewności siebie, małe stado, coraz mniejsze.
    Jeszcze chwila i nie będzie miał kto tych budynków utrzymywać w dobrym stanie technicznym. Strzelają sobie w stopę. A szkoda.
    W końcu to fundament naszej, również świeckiej kultury.
    Za tydzień Święta i to te, za którymi płaczą Polacy we wszystkich zakątkach świata.

  4. nic dodać, nic ująć. Na szczęście nie muszę oglądać tego wytworu bezguścia i megalomanii pana Glempa i fantazji architekta pana Budzyńskiego, który zrobił projekt w stylu zbrutalizowanego klasycyzmu. Klęska i wstyd.