Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

17.12.2017
niedziela

Kaczyński to pół problemu

17 grudnia 2017, niedziela,

Administracja rządowa, w tym policja, różne parapolicje (zwłaszcza aktywna ostatnio służba leśna), służby mniej lub bardziej tajne, cały tzw. wymiar sprawiedliwości, prokuratura, sądy (i ten sąd, którego kompetencją jest uznać lub nie uznać za ważne wyniki wyborów powszechnych), podporządkowane już są albo za chwilę będą partii hegemonicznej. Ta chwila to czas, jakiego potrzebuje prezydent „dobrej zmiany” na złożenie podpisu. Obstawiam, że zrobi to bezzwłocznie. Jego minister zapowiedział już akceptację prezydenta dla ustaw, które sam przygotował. Pominął, co stało się z nimi w Sejmie i Senacie.

Prawo wewnętrzne tej partii jest tak demokratyczne jak wolne wybory w PRL.

Koło się zamyka. Tym razem tragizm historii fundujemy sobie sami, bez udziału ościennych państw. Tę przyszłość zgniłego jaja Europy fundowali najpierw ci, którzy nie chcieli dostrzec tsunami nacjonalistów, frustratów, nawiedzonych, szalonych, wiecznych roszczeniowców, agentów wpływu, przebierańców w biało-czerwone kolory narkobiznesmenów. Zadufana kiedyś, a i dzisiaj wciąż wyzbyta pamięci i refleksji Platforma. Mizdrzące się od czasu do czasu do prawicy SLD. Latami dryfujące ku środkowi PSL. Różni inni. Potem ten, który nie zrozumiał przesłania „Księcia” Macchiavelego. Pojął zaś swym twórczym umysłem coś bardziej przydatnego: historię czerwonej i brunatnej Europy. Historię satrapii. Historię politycznego szaleństwa. Wie, jak wygrać władzę. Po co – to nie jest jego najpilniejsza potrzeba. Ostatni wybór, Morawiecki, ukazuje to w jasnym świetle lasera. Dumna przez chwilę Polska stała się pośmiewiskiem obojętnych, rozpaczą dla przyjaciół. Kogo jest więcej?

Nic nie jest takie, jakie było. Świat się zmienia. Zmieniają się okoliczności, warunki, struktura. Człowiek niekoniecznie tak bardzo się zmienia. Kultura to twarda rzeczywistość. Wyspiański, Reymont, Zapolska wciąż trafnie opisują Polaków. „Wesele” – studium dzisiejszej klasy politycznej. „Chłopi” – pseudoobywateli. Zapolska – polski katolicyzm.

W 1989 roku gen. Wojciech Jaruzelski – po 45 latach ćwierćniepodległości, braku suwerenności, demokracji i gwarancji państwa względem praw i wolności obywateli – oddawał bankrutujące i pozbawione sowieckich gwarancji państwo demokracji. Trwało to rok z kawałkiem. Próbował sam coś z tym komunistycznym bajzlem zrobić. Nie potrafił. Wykorzystał jednak moment Gorbaczowa. Uznał to za szansę, a nie obciążenie. Ma zasługę, jak idzie o sposób oddania władzy i rozmontowania systemu. Nie wiemy, czy parasol, który rozpostarł, był rzeczywiście potrzebny. Polsce nie zaszkodził. Może warto krzewić respekt do nadmiernej ostrożności versus wieczne chciejstwo kończące się tak jak powstanie warszawskie i większość innych powstań.

W 2017 roku Jarosław Kaczyński – w warunkach wolności i prosperity, we wciąż przyjaznych polskiemu interesowi okolicznościach zewnętrznych – wypycha demokrację poza próg. Izoluje Polskę od Zachodu. Burzy nasz wizerunek.

Trochę zmyślam, nie mam twardych danych, ale wydaje mi się, że Kaczyński dosiadł fałszywą falę europejskich nacjonalizmów. Wydała mu się tendencją, wydała mu się trwała, a tu jej koniec. Nawet brexit nie jest do końca pewny. Geniusz mazowieckich równin, kurpiowskich lasków i piasków, podlaskich mroków – szamocze się. Wie, że jeśli nie Europa, to Rosja. A ona z niego kpi.

Zachód przepracował II wojnę, komunizm i faszyzm. Ich przyczyny. PiS bierze z XX-wiecznych europejskich autorytaryzmów naukę. Głównie techniczną. Jak opanować świadomość mas w odmiennych okolicznościach.

Przyszłości nie znamy. Osobiście nie chcę jej znać, jeśliby od PiS miała przyszłość Polaków zależeć. Mnie wystarczy upokarzająca lekcja bycia w sferze publicznej posła Piotrowicza. I te słowa tandemu Kaczyński/Brudziński wykrzyczane w 2016 roku m.in. do stojącej tam dzień wcześniej, po przeciwnej stronie, mojej Mamy: „Komuniści i złodzieje”.

Ja, inaczej niż kiedyś Platforma, SLD i inni, nie mam złudzeń. Złe słowa zło rodzą. Pamiętam PiS dla kibolów „Legii” miły. Tak samo zresztą dobrze jak decyzje HGW o budowie ich stadionu o rzut przez Wisłę beretem od innego stadionu. To jest ta elita. To jest treść „Wesela”. Ta sama kasa przeznaczona na realizację idei sprawiedliwości społecznej, równości szans startu młodych, edukację i kulturę – może by zatrzymała PiS. Nie wiemy. Nie sprawdziliśmy. Inaczej ją wydatkowano.

Kaczyński nie jest niczym poza swoją wyobraźnią i ambicją zmuszony. On chce takiej Polski, jaką buduje – izolowanej, przaśnej, autokratycznie rządzonej. Demokracja i wolność to nie jego bajka. Kaczyński to pół, a nawet ćwierć problemu. Problem prawdziwy: Kaczyński likwiduje państwo prawa i wypycha nas z Europy właściwie bezboleśnie. Ma poparcie większości. Kościół jest za nim.

To nie ogranicza się do parlamentu. To jest dzisiaj Polska. Opozycja krzyczy, że jest nadzwyczajna sytuacja. I co? Zachowuje się nadzwyczajnie? Kościół abdykował z wielkiej roli strażnika wartości. Kasa okazała się bliższa. Franciszek dla nich to jakiś dziwak. Rydzyk królem.

Mit, rekonstrukcja, proporzec, kbks w dłoni patrioty, capstrzyk wygrany na hejnałówce, rogatywka, ułańskie czako znów, jak dawniej, istotniejsze są od sensu, od rozumu, od akademii. Jak w XVIII wieku. Nie wszystko w historii się tak samo powtarza. Ale akurat to odwrócenie się tyłkiem do Francji i Niemiec, i to wszystko, co na początku (głupota), do izolacji wprost prowadzą.

Kaczyński nie musi się na co dzień do większości odwoływać. To może jest najbardziej zdumiewające. Gomułkę też kochano. Wydawać by się mogło, że ta lekcja za nami. A tu niespodzianka. Ona wciąż przed nami!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Gomułka był „wybrany” i „kochany” w psudodemokracji jako „mniejsze zło”. Identycznie jak Kaczyński w dzisiejszej fasadowej demokracji.

  2. „Kaczyński” po prostu rozumie pomiatany, pogardzany, ośmieszany, lżony przez ćwierćwiecze przez wyalienowane z polskości, samozwańcze elity naród.

  3. „Gomułkę też kochano” – tak, pamiętam jak wiwatowano ” Wiesław, Wiesław”. Ale pamiętam również rok 1970 – wydarzenia grudniowe w Trójmieście ( kolegę który zginął na pomoście Gdynia -Stocznia w drodze do szkoły). Teraz skandują -” Jarosław Polskę zbaw ” i tak krok po kroczku zmierzamy do powtórki z tragedii.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czytam różne teksty, autorytety mówią, że trzeba dużo czytać . Poprzedni wpis przeczytałem, ten aktualny to jakby kontynuacja . Przypomniał mi się przeczytany tekst z zupełnie innego kręgu kulturowego, bardzo swego czasu modnego. Chodzi o Buddystów , konkretnie Buddystów Zen . „Otóż pewien Buddysta powiedział swojemu mistrzowi, że nie podobają mu się , drażnią go sztuczne, plastikowe kwiaty , które stawia w świątyni jakaś wieśniaczka. W odpowiedzi usłyszał, że ma plastikowy umysł. ”
    Można by to jeszcze rozwinąć ale obawiam się, że ….

  6. Przeczytałem jednym tchem i mam wrażenie, ze złapałem nastrój w jakim Pan pisze ten felietonik. Pachnie zgorzknieniem i Weselem Wyspiańskiego.
    Ale tak schodząc na ziemię:
    Książę M. tak naprawdę radzi zlikwidować nasz system sądowniczy natychmiast.
    Tam coś jest na temat degeneracji, po dłuższym czasie zamknięcia się wymiaru sprawiedliwości we własnym światku.
    Wczoraj widziałem Rzeplińskiego w telewizji, ciągle widzę pieniądze które bezprawnie zabrał za „zaległy” urlop. Ten chwyt znam z autopsji ale nie zdobyłem się na świadome stosowanie, niesmaczne.
    Rano w TOK FM uświadomili mi, że możemy bardzo stracić finansowo przy rozdziale
    funduszów. Nadal politycy PO nie rozumieją, że to oni wywlekając konflikty partyjne z PIS w świat, dają najzwyczajniej pretekst innym krajom – możemy im dać mniej, zostanie więcej dla nas.
    Pan Rabiej w radiu nie umiał odpowiedzieć co miał na myśli Schetyna mówiąc o PIS i USA. Byle dowalić, niech się rozwali ten Kraj bo to jest „ten” Kraj.
    Nie wiem jak to ocenić ale widzę, że wytrenowani w czasach „przyjaźni” politycy, byli działacze ZSMP, najzręczniej prowadzili politykę międzynarodową a to oni,
    wcale nie ci z pryczy, kombinowali jak zmienić ustrój i zmienili.

  7. Ale nie przeczę, że „pryczowi” byli niezbędnym narzędziem, jak kilofy do rozbijania muru.

  8. Przed Kaczyńskim rok pełen niespodzianek.

  9. Nie wszystko w historii się tak samo powtarza … na szczęście nie ale również na szczęście, bardzo podobnie się kończy. Najcześciej przebudzeniem, wstydem i zapomnieniem. A to trzecie jest najsurowszą ze wszystkich kar.

    Pozdrawiam z Wiednia

  10. Kaczynski trwa od poczatku w zauroczeniu komunizmem i jego dyktatura proletariatu, czyli suwerena dzisiaj. Powoli przeksztalca kraj w panstwo, ktore milionom jego wyborcow marzylo sie pod haslem ,,komuno, wroc!”. Wszystko zmierza w tym kierunku, zgodnie z haslem komuchow, ktorych tak sam ,,nienawidzi”: wladzy raz zdobytej nie oddamy! Roznica w tym calym rekomunizmie jest tylko to, ze Kaczynski zaprzagl do pomocy w indoktrynacji Kosciol Katolicki, ktory pomaga mu powrot do dyktatury i kultu jednostki. Juz dzis slyszy sie podniebne pochwaly czlonkow jego partii i rzadu pod swoim adresem: zawsze ma najlepsze rozwiazania, pomysly polityczne i rozwiazania personalne, gdyz on najlepiej wie, co i kto jest najlepsze dla Polski. Nawet szargana w dniu pozbawienia wladzy byla premierka chwalila swego kata za to, ze ja zastapil Morawieckim. Rzygac sie chce na to lizusostwo tych ludzi wszystkich Tarczynskich, Czarneckich, Tomaszewskich, Karczewskich, Kuchcinskich, Dudow itd. Jestem pewien, ze majac takich ludzi, Kaczynski nie musi uzywac papieru toaletowego po wyjsciu do wychodka.

  11. Przed nami, przede wszystkim, Rewolucja Francuska. Musi się kler nażreć, musi opasłe swe cielsko krzydą ludzką nasycić. Krwawicą ludzką nabrzmieć jak pijawka. Wtedy wystarczy choć szpilka.