Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

18.12.2017
poniedziałek

Gdzie nadzieja?

18 grudnia 2017, poniedziałek,

Oszukaliśmy – my z demokratycznej opozycji, czytelnicy „Tygodnika Powszechnego”, „Więzi”, „Znaku”, „Odry” i bardzo pokaźna część czytelników POLITYKI, uczestnicy spotkań w Klubach Inteligencji Katolickiej, inni intelektualnie niezrzeszeni wokół tych tytułów i organizacji – Polaków. Zrobiliśmy, co potrafiliśmy jako pokolenie zrobić. Wielu rzeczy nie zrobiliśmy. Nie wiedzieliśmy, nie potrafiliśmy, byliśmy za skromni albo za głupi, by przebić się nad pobudzonymi do wolności trybunami.

Ja to bardzo dobrze pamiętam. Z Płocka pierwszych dwóch lat niepodległości. Mój Levi’s. I opozycja, generalnie przeciwna temu, „by obcy kapitał wywoził nasze zyski”.

Opozycja wygrała. Ja marudziłem. Oni budowali swoje finansowe wpływy. Ja wierzyłem w lud. Jak byłem naiwny! Dzisiaj to bez sensu. Każdy wziąłby taką inwestycję. Byłby odźwiernym, stworzył sajd-biznesik dla skonsumowania gaży odźwiernego.

Ja żartowałem prawdziwie, że dałem pięć backsów stróżowi nocnemu za rozwarcie zardzewiałej bramy ówczesnego płockiego WPHW. By inwestor mógł obejść teren. Dałem tych pięć dolarów. Przekonałem Balcerowicza (zachował standardy kontroli i to jest to, za co go podziwiam), doprowadziłem do końca. Do dzisiaj gdzieś tam za Otolińską w Płocku jest ta fabryka. Chociaż to już nie ma sensu. Marka, a nie fabryka, robi dziś biznes. Kogo to interesuje?

Gra w klasy. Polityka. Ja tobie, ty mnie. Ty inaczej, ja cię zabiję. W sprawie? Kurczę, w jakiej sprawie?

Posłanka uwielbiana: Pihowicz. Ja ją poznałem. Radom 2016 roku. 340-lecie Radomia. Spędziłem tam, w 1977 roku, 9 maja, rocznicę ślubu, z moją żoną Grażyną w dwóch oddzielnych celach z kataryną w każdej. Tak się złożyło. Kijowski zaprosił mnie na guest-speakera. Nie bardzo się nadaję. Przyjąłem. Pojechałem wspólnym autobusem. Ustawili się do trzykilometrowego marszu. Byłem w pobliżu, gdzieś w trzecim, może czwartym szeregu. Ja nie znoszę być w pierwszym. Ale czujne moje ucho uchwyciło kłótnię. Jeden pan argumentował swoje prawo do ostatniego miejsca w pierwszym szeregu, że jest dyrektorem biura poselskiego kogoś tam z Platformy. Byli bardzo nieprzyjaźni sobie. Koguty. Chyba wtedy poszedłem niżej, bo najpierw ustawiłem się bliżej czoła, w trzecim szeregu.

Idziemy. Kijowski i inni w pierwszym. Jakieś dziesięć osób. Z tym dyrektorem biura kogoś tam z Platformy. Drugi szereg. I trzeci. Ja w nim. Mam kontrolę. Będę przydatny – zauważę.

Czuję jakiś ruch wokół lewego ramienia. Jak wirażka pojawia się ktoś. To pani Gasiuk-Pihowicz. Bardzo miła. Coś mówi. Coś odpowiadam. Bez znaczenia. Zaczerpnąłem powietrza, by powiedzieć coś istotniejszego. Nie mam do kogo. Ona już w drugim rzędzie. Też miła do swojego rozmówcy z prawej. Niemal uwodzicielska. Za chwilę mam inną kobietę obok. Zwracam głowę w lewo, a ona z jakimś sprejem do przodu. Olśniewa nim karczek posłanki. Asystentka. Prawda, było upalnie. Ale jakoś nie tak. Za moment wirażka już w pierwszym szeregu. Pod ramię z Kijowskim.

To nie koniec opowieści. Doszliśmy do mównicy. Plac, trybuna, zgromadzeni ludzie. Schodki. Pihowicz przede mną. Chce się wdrapać. A tu, kurczę, straże. Nie przepuszczają. Chwała strażom!

Patrzę z góry, rozglądam się. Pihowicz na dole nie ma. Mam zaćmę. Lata. Pewnie dlatego.

Opowiastka. Bez znaczenia.

Chcę Wam powiedzieć, że opozycja to ciężka, niewdzięczna, często w samotności, wieloletnia praca. Chcę to powiedzieć Petru, który jakby z choinki się urwał. Chcę powiedzieć to Pani Lubnauer, którą przeciwnie do Petru cenię. Liderom ruchów miejskich. Ich naprawdę cenię. Wszystkim.

Nadzieja w tym, że Polska się odezwie. Że wyjdzie półmilionem i stanie. W stolicy.

Niemożliwe? Być może. A po co Polska, która pluje na podstawowe wartości, komukolwiek potrzebna? Dziś nadziei nie ma. Za dobrze nam.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Kiedyś przyjdzie do Warszawy nawet milion Polaków, by roznieść na strzępy te wasze partyjki, redakcje i studia medialne, sądy i urzędy. Z sejmem na czele.

  2. Panskie przywiazanie do wolnosci… inaczej
    symbolizuje prowadzona z bolszewicka gorliwoscia cenzura
    wobec kogokolwiek majacego inna ocene polskiej rzeczywistosci niz…
    wasze kolko rozancowe.

  3. Jest Pan sfrustrowany. Nie zauważa Pan drugiej strony medalu. Ludu pracującego, który nie oglądając programów informacyjnych /za trudne/, chodzi po ziemi z dnia na dzień i stosuje prostą ekonomię na ile starczy i do kiedy. Ten lud nawet nie wie, że są cwaniacy i karierowicze wymienieni wyżej. Kierują się zdrowym rozsądkiem i co ciekawe, wie /słyszałem taką rozmowę/, że piszący konstytucję puścili w niej sądownictwo w ręce kasty, starej dobrze osadzonej. Tak było wygodnie. A teraz broni się „konstytucji” jak prawdy absolutnej. Kto tu żyje w matriksie? Inteligencja, grupa najłatwiej ulegająca propagandzie. Tak myślę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Drogi Panie Andrzeju, nie warto popadać w depresję! A wspomnienia ma Pan „smakowite” – proszę o więcej ale z humorem i pointą!

    Wesołych Świąt i Lepszego Roku!

  6. 20-12-17.
    Wczoraj wieczorem w TOKu potwierdził pan zgorzknienie.
    Popełnia Pan błąd oczekując na emeryturze docenienia osiągnięć /wysiłków dla dobra wspólnego/ w pracy społecznej.
    Fizycznie o docenianiu przekonałem się w połowie lat siedemdziesiątych /szczytowy Gierek/. Broniąc tzw. klasy robotniczej przed wykiwaniem z umowy społecznej, pozbawiłem się możliwości awansu. Obroniona „klasa”, skorzystała ale z wdzięczności chowała się w bramach widząc mnie na ulicy.
    Ponieważ od czasu prowadzenia drużyny harcerskiej w szkole średniej korzystałem z dobrej rady – „działasz społecznie to wybij sobie z głowy wdzięczność, tylko wtedy na starość nie będziesz zgorzkniały”. Działa do dziś. Jest też: „Cóż Ci dobrego zrobiłem, że mnie tak nienawidzisz?”.
    Po każdej wojnie aktywiści starają się sięgać po władzę, po plecach kolegów i by łatwiej wejść, należy mu je wcześniej pochylić. Może i Pana to spotkało. Mam wrażenie, że tak.
    A czy Polska da sobie radę bez nas? Myślę, że tak.
    Egoiści żyją dłużej.

  7. Nie ma nic bardziej lepszego i przyjemnego jak bycie w opozycji.Za nic nie odpowiada ,żyje za gadanie i nieraz bredzenie puszczając gafowe bąki .A mnie interesuje ile idei w idei każdego opozycjonisty.Bo une u władzy nie mają żadnej.Świadczy o tym wypowiedż profesor prawa ,która głosuje dla partii ,kpiąc z łamania Konstytucji.Ale jest wódz ,jak w każdej dyktaturze ,który dla idei nie ma rodziny .I w miarę upływu czasu ,,gdy wszystko już było ,nie może stworzyć nowych wizji i wyzwań na miarę rewolucjonistów w ostatnich wiekach.Musi zastosować kompilację sposobów urządzenia państwa.Co dziś mamy.?Kult jednostki skończony u nas w 1956,.Wrócił jak świerzb.Pństwo policyjne,i powszechny strach .W regionalnej prasie zniknęły blogi.Posortowne społeczeństwo na lepszych i gorszych .Kiedyś punkty za pochodzenie.Nienawiść do obcych.Kwazi demokratyczna teokracja.I bezwzględne niszczenie najbliższych towarzyszy.Kiedyś noc długich noży i pogrom generałów i lekarzy w 1937r.Nerona zaciukali swoi po podpaleniu Rzymu.Berię ,bez sądu wabiąc do pokoju.W polityce nie ma naiwności panie Andrzeju .Bezwzględność i brak sumienia.Dziś mamy atak na PRL i jak w szpitalu od psychiatrii ,powracanie do niej.A z przemysłem ,było tak ,-mogli produkować ale po co ,bo za drogo i nie było zbytu.I Opatrzność dala nam Wilczka Rakowskiego i Balcerowicza ,dlatego nie mamy Ukrainy.a za to milion obcych do pracy za grosze.Ale totalna władza i propaganda morduje rozum suwerenowi w tych sprawach i to może doprowadzić do depresji i rozpaczy naiwnych polityków.