Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

20.02.2018
wtorek

Izrael i Polska 2018. Razem pomilczeć

20 lutego 2018, wtorek,

„Jaki jest bardzo dobrym politykiem, bardzo zdolnym politykiem”. „Dużo pracuje”. To jest mądrość dr. Stanisława Karczewskiego, marszałka Senatu. Jaki jest świetnym ministrem, zdolny jak cholera i dużo pracuje. No, no. Wyróżnia się? Inni mniej pracują? Może mniej zdolni? Ale ten spuścił Polskę, jej wizerunek, a wobec tego i mnie do klozetu. Co się stało? Taki zdolny, tak bardzo pracowity, świetny wprost – i jedyny tak w czynieniu zła mocarny. Przedmiot dramatu na miarę Szekspira?

„Na ministra spadł szereg obowiązków, nawet dotyczących prac nad ustawą o ochronie zwierząt. Samo zestawienie problematyki – z jednej strony reprywatyzacja w Warszawie, z drugiej ustawa o IPN, z trzeciej ochrona zwierząt… komuś w tej kwestii coś się pomyliło…” – to tym razem Jan Olszewski, bliski PiS-owi, prawie PiS, premier w 1992 roku. Nie lekceważę. To ikona palestry lat trudnych. A wcześniej autor, wraz z Ambroziewiczem i Namiotkiewczem, jednego z najświetniejszych tekstów tamtych lat w „Po prostu” (1957), może najważniejszego: „Dolary w błocie” o finansowaniu partii komunistycznych zachodniej Europy. My finansowaliśmy francuską, najbardziej stalinowską. Wszystko oni z Olszewskim opisali.

Polecam obu (choć Janowi Olszewskiemu z pewnością tylko przypominam) pewien szlagwort, a może coś więcej niż szlagwort, powtarzany do znudzenia od więcej niż wieku w wielu szkołach oficerskich.

Głupi i aktywny to klęska. Takich zwalniać. Narobią pracy innym, zdolniejszym, i kłopotów. Nigdy nie byłem zwolennikiem głupoty. Dlatego Kukiz’15 nic mi nie robił ani inni, nawet Kornel Morawiecki. Ja bardziej ze szkoły Gandhiego – zło dobrem i tak dalej. Serce i mózg przed bicepsem. Różni mnie to najbardziej od innych, z Platformy też. Chociaż dzisiaj to nie fair, ich mięśnie zwiotczały.

Do rzeczy więc. Feldmarszałek Helmuth K.B. von Moltke 30 lat – od 1857 roku – szefował Sztabowi Generalnemu Prus, a potem Niemiec. Po drodze było wielkie zwycięstwo nad Francją. I konsekwencje. Budowa potęgi Niemiec.

Ów człowiek stworzył czteropolowy wzór, matrycę do oceny oficerów. Na jednej osi aktywność. Na drugiej inteligencja. Pracowity i leniwy. Głupi i błyskotliwy. Cztery pola. Proste, że prostsze być nie może. Dlatego genialne. Niejeden tego nie zrozumie.

Graf (aż boję się po Czarneckim używać tego tytułu) Moltke preferował w generalskich swych nominacjach, owszem, błyskotliwych, lecz leniwych. Suski nie miałby u niego szans. Ani Szydło. Oni zresztą z obu powodów. Ani błyskotliwi, ani leniwi.

Doświadczenie podpowiadało Moltkemu, że jeśli błyskotliwość z lenistwem powiązana, to dobrze. Leniwi i błyskotliwi to liderzy, rozwiązują problemy minimalnym nakładem sił. Stawiają na mózg. To już ja. Już kiedyś pisałem o swoim dojrzewaniu. Miałem 17 lat. Przede mną matura. I wszystko się posypało. Siedem dwój, rekord liceum, na ostatnim kwalifikacyjnym „okresie”. Ze wszystkiego. Gdyby stało się to wcześniej, skierowaliby mnie do ZSZ, trzyklasowej, która uczyła zawodu. Też bym się nie nadawał. Skończyłbym w szkole specjalnej. Do dziś pobierałbym rentę. Wściekle niską, ale może brat by się znalazł. On kończył liceum na skrzydłach. Tuż przede mną.

Szliśmy groblą przez puszczę. We dwóch. Ze znakomitym profesorem. Światowym. Biochemikiem. Przyjacielem Rodziców. I w tej puszczy on, w roku 1967! W kanarkowych sztruksach, białej koszuli, miodowej tweedowej marynarce i… czerwonej muszce. Ptaki krzyczały! I pyta mnie: Andrzejku, a co u ciebie? Odpowiadam: „dupa zimna, absolutne gówno, nic”. Dopytuje. Ja mówię o tych siedmiu dwójach. I że ja rękoma nic nie potrafię zrobić. Mózg mały, ręce lewe. A on spokojnie ze swojej ptasiej wyżyny (miał ze 190) i nos jak ptaszydło jakieś spokojnie: „Andrzejku, to pół sukcesu już masz. Wiesz, jak jesteś głupi. Teraz już tylko drugie pół przed Tobą”. Oniemiałem.

Kaczyński nie Zakrzewski. Ziobry w tym kontekście nie przywołam. Niech Jaki przeczyta, co Moltke napisał. Najbardziej obawiał się głupich, lecz pracowitych. Generują pracę, która nie ma sensu. A jak się okazuje współcześnie, wszystkich wprowadza w kłopoty.

Polska, Izrael. Izrael, Polska. Przejść ponad głupcami. Odwołać się do serc. Podać sobie ręce. I razem pomilczeć. Długo. Na ten sam temat. I nie słuchać Karczewskiego. Nie każdy senator mędrcem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Trochę nie a propos ale …

    Czy zastanawialiście się Państwo co się stało byłym ważnym politykom lewicy, zwłaszcza SLD? Pominę tu komicznie-tragiczną panią Ogórek.
    Ale po Leszku Millerze wychwalającym PiS, teraz lwica Jakubowska zachwycona Kaczyńskim prowadzi program u Karnowskich w TV. A dziś poczytałem co wypisuje na Twitterze Pani profesor Genowefa Grabowska i tam tylko zachwyt nad Premierem Morawieckim
    Co się stało ? Macie Państwo jakieś pomysły ?

    Pisze o tym też „Polityka” : https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1726298,1,sojusz-sld-z-prawicowymi-mediami-teraz-to-mozliwe.read