Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

28.02.2018
środa

Jak dziwnie splatają się nasze życia

28 lutego 2018, środa,

Czytałem Julię Tamir, minister edukacji Izraela w latach 2006–2008, której przedruk tekstu z „Haaretz” ukazał się dziś na gazeta.pl: „Bronię Polaków. To lekcja, którą dostałam od Lecha Kaczyńskiego”. Czytałem z wyjątkowym przejęciem, poruszony. Nie chcę jakimkolwiek słowem osłabić wymowy choćby jednego zdania. Chcę natomiast powiedzieć: jak dziwnie splatają się nasze życia.

Pani Tamir za rękę nie znam. Wspomina ona swego warszawskiego gospodarza, głównego rozmówcę podczas jej warszawskiej wizyty w kwietniu 2008 roku. Przypuszczam, że mogłem ją wtedy widzieć pod pomnikiem Bohaterów Getta. Je wizyta wywołana była dwugodzinną rozmową w Izraelu z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Pisząca najwyraźniej „z pamięci” (co zwiększa w moich oczach wiarygodność tekstu, widać w nim wielkie i prawdziwie piękne emocje) pani Tamir wspomina ministra edukacji, którego ojciec „był partyzantem ciężko rannym w czasie wojny, poparzył się gdy próbował rzucić koktajl Mołotowa i został niepełnosprawny aż do śmierci w wielkim cierpieniu”.

Warszawskim gospodarzem tej wizyty był Krzysztof Stanowski, wtedy wiceminister edukacji w rządzie Donalda Tuska. Poznałem go, kiedy nie miał dziesięciu lat i z młodszym bratem uganiali się wokół stołu, przy którym – pamiętam, było to 15 maja 1968 roku – siedział jego ojciec Adam Stanowski i ja z moim ojcem Józefem. Przyjechaliśmy do Lublina złożyć papiery na KUL. Usunięto mnie, studenta I roku socjologii, z warszawskiego uniwersytetu, za Marzec. I jedyną szansą studiów był właśnie KUL.

Choć i to nie było proste. Adam Stanowski był tam wtedy wykładowcą socjologii. A wcześniej, w powstaniu warszawskim, wraz z moim wujem Janem Józefem Lipskim i późniejszym profesorem KUL Jerzym Kłoczowskim byli żołnierzami 2. plutonu 1. kompanii pułku BASZTA. Wszyscy ranni, wszyscy pozostali inwalidami do końca życia. To, że w ogóle mogłem studiować, zawdzięczam łańcuchowi ludzi takich jak Adam Stanowski, ojciec Krzysztofa. To był łańcuch składający się z kliku tylko ludzi. Ale tak silnych, jak wartości kierujące każdym z nich.

Jak napisałem – nic chcę dzisiaj czymkolwiek osłabiać wymowy tekstu Julii Tamir. Wspomnę więc tylko, że w Baszcie służyli m.in. Jerzy Ficowski, Rajmund Kaczyński, Leon Koźmiński, Marian Podkowiński. Jerzy Ficowski poświęcił swe życie kulturze polskich Romów, myślę, że nie ma drugiego, który miałby tak wielką zasługę dla naszych relacji. Rajmund Kaczyński, tak jak mój ojciec (oddział Kedywu KG AK „Osa-Kosa”), był ciepłownikiem na warszawskiej Politechnice, obaj adiunkci. Leon Koźmiński, wybitny ekonomista, któremu piękny swą użytecznością pomnik wystawił syn, Andrzej. Marian Podkowiński to wybitny, choć „nie nasz”, a nawet bardziej, publicysta.

Gdyby współcześni politycy kierowali się takimi wartościami, jakimi kierowali się Julia Tamir, Szewach Weiss, Krzysztof Stanowski i Lech Kaczyński, nie do pomyślenia byłoby to, co się nam wydarzyło w przededniu 50. rocznicy Marca. Kto wie, czy słowa „ten jest z ojczyzny mojej” nie najlepiej wskazują ludzi, krąg, kulturę przynoszącą dobro. Mamy prawo wierzyć, że jest w Polsce wielu, o których tak można powiedzieć. Oni przywrócą sens polityce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. A wystarczy tak mało aby wszystko się unormowało.Nasi dzieli himalaiści ,rdzenni Polacy nareszcie -jak zdobędą K2 ,ruszmy do boju i my.Piszmy do ambasady Pakistanu, aby górę K2 nazwać -,Literę K ,mam,y i cyfrę 2-też,- imieniem braci Kaczyńskich.Skończy się bój o pomniki w stolicy.A argumenty mamy -bo nikt inny jak pan Jarosław nie potrafił zjednoczyć Europę,zapłodnić miłość miedzy narodami i poprawić dole ludu swego.A czyny Jego echem i lotem błyskawicy rozpowszechniane są na całym globie.Jego ministowie pracujący w pocie czoŁa i mądrosci swojej ,są słabo opłacani ,bo musi być sprawiedliwie.Nie starcza im do pierwszego ale pracują dla swego wodza i spełnienia wizji Jego.Brak miejsca na lamach nie pozwala na napisanie wszystkich zalet Naczelnika państwa.Ale światli nowi ministrowie MSW ,napiszą wszystko i bardziej po polsku aniżeli ,ja uczeń nie w swoim ,a w sowieckim kraju.

  2. Panie Andrzeju,
    Serdeczne podziękowania za wczorajszy komentarz do rzeczywistości w Krzywym Zwierciadle. Trafione w punkt.