Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

14.03.2018
środa

Po górce przyjdzie dołek. Lądowanie będzie okrutnie twarde

14 marca 2018, środa,

Dopóki koniunktura wartka, w Polsce zmiany nie będzie. To jest miara umiłowania wolności i demokracji, a także prawa i sprawiedliwości. PiS-owi nie szkodzą SKOK-i ani wiele dziesiątek milionów transferowanych do Luksemburga. Ani Kamiński z Wąsikiem i jeszcze chyba jednym gościem, skazanymi za nadużycie prawa i ułaskawionymi przez prezydenta (twórczo, czyli woluntarystycznie odnoszącego się do swoich prezydenckich kompetencji). Ani choroba smoleńska.

Nie szkodzi nawet marginalizacja Polski wobec najwierniejszych gwarantów naszej pomyślności: Niemiec, Francji i Stanów Zjednoczonych. Tym bardziej nie szkodzi, że Włochy i Grecja nie traktują już Polski jako dobrego partnera w sprawach zasadniczych dla tych krajów. Oczywiście nie porusza polskiej większości moralna kompromitacja kraju, wycierającego sobie od przeszło 35 lat gębę solidarnością, a od dekady rozwijającego instytucję państwa, IPN, rozrzutnika gnojówki na jej legendarnego przywódcę, tropiciela dawnej antykomunistycznej opozycji, chwalcę morderców uganiających się za Żydami w okupowanej przez Niemców Polsce. A nawet po zakończeniu okupacji. To wszystko dla polskiej większości znaczy nic. Dopóki jest kiełbasa, a nawet bułka z szynką egipskich wakacji, wystawnych weselisk, sobotnich tańców, wszechobecnych smartfonów.

Brzmi to okrutnie. Bardzo okrutnie. Tak ma brzmieć. Naród, który wolność i prawo traktuje tak, jak je Polacy traktują – z roszczeniem, ale bez troski – skazany jest na klęskę.

Europa zbudowała swą pomyślność na przetrawieniu katastrof pierwszego półwiecza. My zawsze byliśmy wspaniali. To nie Polacy mordowali Żydów w Jedwabnem i w innych licznych miejscowościach Podlasia, Podkarpacia, Kielecczyzny. Nie Polacy zabijali Słowaków na Spiżu i Podhalu. Nie Polacy byli autorami pogromu kieleckiego. To komuniści. Zbrodniarze. Prowokatorzy. Polacy jak jeden mąż i jak naród wyjątkowy w okupowanej Europie stanęli w potrzebie do boju. Polski premier, o którym jego ojciec mówi, że może odegrać wielką rolę jednoczenia Polaków, jedzie do Bawarii, by złożyć wieniec… nie, nie w Dachau, lecz na grobach Brygady Świętokrzyskiej. Formacji nie tylko mordującej Żydów, ale wprost kolaborującej z Wehrmachtem. Jakoś nie pomyślał ten gość, co robią te groby pod Monachium. Skąd się tam wzięły? Jako skutek jakiego procesu? Jak to było możliwe, że uzbrojona formacja marszem przeszła przez Słowację, Czechy, kraj Pasawy aż do środkowej Bawarii?

Ja wiem, kiedy Polacy zaczną przecierać oczy. Znam konkretną datę, niezależną od gospodarczej koniunktury i materialnego dobrostanu. Z dokładnością roku, najwyżej dwóch lat. Kapitalizm okiełznał kiedyś cykliczność uwidaczniającą się wielkimi skokami, czyli i wielkimi kryzysami. Ale okiełznał w innej sytuacji globalnej polityki i globalnej gospodarki. Okiełznywał wtedy, gdy nie było wspólnego wielkiego rynku i wielkich globalnych korporacji o nieprzejrzystej strukturze właścicielskiej. Wtedy gdy właściciel sprawował zarząd albo przynajmniej miał zdolność jego bieżącego monitorowania. Kiedy państwo miało polityczne narzędzia regulowania relacji kapitał – praca.

Dzisiaj żyjemy w okolicznościach tworzonych przez globalny rynek, brak globalnych instytucji politycznych (chyba że ktoś chce ONZ tak traktować, kłaniam się wówczas nisko jego głupocie), niewyobrażalnie wielkim, wirtualnym zadłużeniu korporacji, państw i indywidualnych konsumentów i, na dodatek, w klimacie nieokiełznanego konsumpcjonizmu jako dominującej filozofii życia miliardów ludzi na świecie. W Polsce rzecz jasna też.

A więc dzisiaj jest górka. Po górce przyjdzie dołek. Żadne zaklęcia nie pomogą.

Nawet jeśli nie będzie wielkiego załamania (tego nikt nie przewidzi), taka koniunktura jak dzisiaj skończy się za dwa, trzy lata. Wystarczy, że osłabnie tempo wzrostu, dzisiaj wyśrubowane. Odejdą wpłaty Wielkiej Brytanii, drugiego po Niemczech płatnika do budżetu Unii. Zmienią się bardziej albo mniej formalnie kryteria rozdziału środków. Nawet jeśli nie z uwagi na polskie nagminne łamanie praworządności, to przez kryteria techniczne środków do wykorzystania będzie mniej. Z pewnością trudniej będzie je otrzymać. Kontrola wykorzystania też będzie ściślejsza. Zdolność koalicyjna Polski – z uwagi na to, co pisałem o relacjach z Niemcami, Francją, Włochami, Grecją, i z uwagi na to, czego jeszcze nie napisałem – też będzie (już jest) nieporównanie słabsza, niż była w przypadku trwającej właśnie perspektywy budżetowej.

Myślę, że nie bez znaczenia jest obecne upartyjnienie instytucji rozliczających środki unijne. Nie wiem, w jakim stopniu, ale doświadczenie podpowiada, że tak głębokie i tak niemoralne zmiany muszą odbić się na jakości ich pracy. Są znaki – opóźnienie rozliczeń z rolnikami.

Dzisiaj idziemy w wydatkach pełną parą. Bez rezerw. Czekają nas za to ogromne wydatki emerytalne. Do tego roku PKB rósł głównie dzięki konsumpcji, inwestycje wysychały aż do jesieni 2017 roku. Teraz ruszyły. Głównie publiczne. Ale towarzyszy temu motywacja bardziej polityczna niż gospodarcza. Znów doświadczenie podpowiada rezerwę, jeśli chodzi o oczekiwane skutki.

Kryzys przyjdzie gdzieś około 2021, 2022 roku. Jeśli nie szybciej. Wtedy zmieciona zostanie cała obecna organizacja polityczna kraju. Najpierw te partie, które dzisiaj dominują. I PiS (chyba że skutecznie wykorzysta całe przez siebie, Ziobrę, Gowina i Kukiza misternie wyplecione instrumentarium antywolnościowe), i wszystkie obecne dzisiaj w parlamencie partie opozycji. Jeśli na takiej prognozie ktoś chciałby budować swą nadzieję, lądowanie będzie okrutnie twarde.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Po ideowych rewolucjonistach władzę zdobywają kanalie.Taki cytat.Jak słucham Frasyniuka ,Wujca ,,i innych pana przyjciół ,i wrzask junych ,to dreszcze trwogi ,bo przysłowie pasuje jak ulał.Kiedyś rząd się wyżywił a une też się zabezpieczą jak pan od NIE.. Lądowanie będzie okrutne dla wszystkich sortów i na tym polega dramat sytuacji.Gierek przejadł ale i wybudował.Dziś budowy w gadaniu o świetlanej przyszłości .,bo na razie pińcet załatwia terażniejszość słupkową, wspólnie z oligarchą w sukience. ,

  2. czy jesteśmy odpowiedzialnym narodem? – pytanie do specjalisty. Do władzy dorwała się sfatygowana (długo na to czekała) sitwa plemienna. I rządzi się takimi prawami jakie wymyśli „władca” plemienia. Większość (mentalnie) jest w czasach wczesnego średniowiecza, dla nich nauka i myślenie jest niepotrzebne, bo „oni” wiedzą lepiej. To wykorzystuje „Głowa plemienia”, w tej zabawie jest bezkonkurencyjny. Żadne kasandryczne opowieści nikogo nie wzruszą – kiedy mają pełne półki, a i wypłaty systematyczne. Kto znajdzie na to receptę i ją zrealizuje??? Jeżeli nikt, to pozostaje tylko – CZAS – on leczy wszystko!

  3. Praworządność…W samej Warszawie POpaprańce wyrzuciły z mieszkań ponad sto tysięcy ludzi. Zgodnie z „prawem” . Teraz POstkomuchy się dziwią że ludzie mają ich w zupie..Już was ludzie nie chcą. Zrozumcie to wreszcie.Dorośnijcie do demokracji wreszcie!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Andrzeju
    Pisze Pan o czymś zupełnie niepojmowalnym w polskim obiegu: przetrawieniu przez cywilizowaną Europę skutków katastrof I połowy XX wieku, które sama sprokurowała. To jest polska tragiczność współczesna: niezdolność, zawzięta niechęć do przetrawienia. Niemożliwe jest nawet zrobienie pierwszego kroku, ponieważ proces przetrawiania musi się zacząć od spojrzenia na rzeczywistość: jak jest, prawdzie w oczy. Dopiero wtedy w ogóle coś wiadomo, co jest do przetrawiania, z jakiego powodu i po co.
    Przetrawianie koszmarów przeszłości w wersji nadwiślańskiej polega na zaprzeczaniu rzeczywistości, na co każdego dnia polskie państwo i jego politycy rządzący, suweren, ale i większość polityków opozycji, składa nieustanne dowody.
    W zupełności zgadzam się z wymową Pana tekstu, także w sprawie finansowego bezpieczeństwa państwa. Będzie wielkie tąpnięcie i będzie tragedia nędzy milionów ludzi na rentach i emeryturach, a wielu z nich, właściwie zdecydowana większość, to ten Suweren, co popiera PiS, czyli zmierza ku przepaści i do niej chce skoczyć, choć gdy go zapytać, czy jest świadom samobójczych skłonności, oczywiście, zaprzeczy i bardzo się obrazi za bezczelność pytania.
    Tragedia ta jednak nabierze rozpędu, gdy padnie rząd PiSu. Będzie jak zwykle: z tragicznymi skutkami rządów pisoidów będą się zmagać inne rządy, PiS zaś będzie wrzeszczał: za naszych rządów było dobrze i Polak wstał z kolan, a wy, mordy zdradzieckie, rzuciliście Polaka na kolana!

  6. Modlitwy pana Celińskiego o zmiany rządów nie będą raczej wysłuchane, bo deklaruje się jako wróg Pana Boga. A tak a propo; czy Pan wie, że Słowacy pod ks. Tiso napadli we wrześniu 1939 wraz z Wehrmachtem na Polskę? Było trzech, a nie dwóch napastników.

  7. Pozostaje tylko niepokojąca kwestia: na kogo będą wtedy głosować rozczarowani wyborcy Pisu. Obawiam się, że milej im będzie wierzyć, że Pis dał się „otorbić lewactwu” (to cytat z młodzieżówki Szyszki protestującej po jego zwolnieniu z rządu) lub że z innych powodów nie był dość stanowczy, niż że legenda o wstawaniu z kolan była zwykłą hucpą. I wtedy pójdą głosować na ONR-y.

  8. Jeszcze tyle lat pod pisim butem? Nie do wytrzymania!

  9. Szaanowny Panie Redaktorze,
    Od dawna czytam Pańskie komentarze na tym blogu z prawdziwą przyjemnością, ale moim skromnym zdaniem tym razem strasznie Pan się zapędza pisząc o tym co się działo jeszcze zanim Pan przyszedł na świat.
    Nie powinno dziwć kiedy Passent czy Hartman utożsamiają elementy kryminalne i primitywizm z całym narodem, ale dlaczego właściwie idzie Pan w ich ślady? Gniew Pana ponosi?
    Ma Pan rację: „To nie Polacy mordowali Żydów w Jedwabnem i w innych licznych miejscowościach Podlasia, Podkarpacia, Kielecczyzny” to polaczki ich mordowały, ciemne, głupie, żądne zemsty, ośmielone zapewnianą przez okupanta bezkarnością polaczki.
    Pisze Pan: „Nie Polacy zabijali Słowaków na Spiżu i Podhalu.” zapominając iż ówczesny rząd Słowacki kolaborował z hitlerowcami. To była wojna, Panie Redaktorze.
    Pisze Pan: „Nie Polacy byli autorami pogromu kieleckiego.” i znowu ma Pan rację. W tamtych czasach nic się bez przyzwolenia sowietów nie działo. Poznań był najlepszym przykładem tego co robili Polacy.
    Pisze Pan: „Polacy jak jeden mąż i jak naród wyjątkowy w okupowanej Europie stanęli w potrzebie do boju.” i znowu ma Pan rację, potwierdza to m.in. były minister obrony Izraela Moshe Arens.
    Brygada Świętokrzyska walczyła z dyrygowanym przez sowietów komunistycznym podziemiem rabującym dwory i zwalczającym AK, w jej szeregach walczyli również Polacy żydowskiego pochodzenia (tak, tak Panie Redaktorze sporo było wśród żydów patriotów, nie wszyscy byli sprzedawczykami). Nie wiem czy Brygadę Świętokrzyską można winić o zabójstwa obywateli polskich żydowskiego pochodzenia ze względu na pochodzenie etniczne i ośmielę się przypuszczać, że Pan też tego nie wie. Natomiast nie ulega wątpliwości, że Brygada Świętokrzyska wyzwoliła obóz kobiecy w Holiszowie (Czechy) ratując od śmierci m.in. żydówki węgierskie i współdziała z wkraczającymi do Czech jednostkami armii gen. Pattona. Wbrew protestom Moskwy, Brygada Świętokrzyska została uznana za jednostkę aliancką. W przeciwieństwie do tego co Pan pisze kontrwywiad USA doszedł do wniosku iż ta jednostka z Niemcami nie kolaborowała.
    Być może czytając mój komentarz zechce się Pan zastanowić czy warto przyłączać się do ujadań zgaji mającej swoją włąsną agendę.