Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

18.03.2018
niedziela

O co chodzi z Tymochowiczem?

18 marca 2018, niedziela,

„Nie może wydać oświadczenia? Ma pełnomocnika, dlaczego on milczy? Dlaczego ty? Co cię z tym wszystkim łączy? To może jest jakaś wielka sprawa, jej odprysk, o której nic nie wiesz – nie masz nic z tym wspólnego”. To słyszę od niezwykle bliskiej mi osoby, kiedy mówię, że muszę o tym napisać.

Najprawdopodobniej w czwartek (jeśli nie wcześniej) mijającego tygodnia, a więc 15 marca, pojawiła się informacja, że w areszcie śledczym (przypuszczam, że na Białołęce, na Ciupagi, gdzie i ja swego czasu siedziałem) coś się dziwnego zdarzyło. Napaść, chyba na korytarzu przed jego celą, na Piotra Tymochowicza. Siedzącego tam do sprawy o pedofilię, czyli – żeby było precyzyjniej – o zasysanie na swój komputer treści porno z dziećmi. Czytam dalej, że obronił go inny więzień w momencie, gdy napastnik sięgał do kieszeni. Sugestia, że po nóż. I że konwojujący Tymochowicza strażnik, mimo krzyków konwojowanego, nie stanął w jego obronie. Odwrócił się. Nie wiem, skąd wziął się tam inny więzień. Szli razem? To się raczej w więzieniu nie zdarza. A może drzwi celi były już otwarte – Tymochowicza obronił współwięzień spod celi?

Wszystko bardzo dziwne. Kiedy – zwłaszcza w areszcie śledczym – prowadzi się aresztowanego, nikt poza konwojowanym i konwojentem nie ma prawa być na korytarzu. A może napastnik i obrońca byli pod tą celą? Może opis nie jest precyzyjny. Skąd ja mam to wiedzieć?

Wchodzę na strony odpowiednich instytucji. Cisza. Nic o tym. Żadnego dementi, oświadczenia. Milczenie. Jak to? Najpierw przeciek, napaść, nóż, strażnik plecami odwrócony. Potem cisza. Urzędowa cisza. A jeśli to wszystko zmyślone, to dla Centralnego Zarządu Więziennictwa to straszliwa potwarz. Przecież weekend nie tłumaczy nikogo. Tak bardzo zaskoczeni? Coś nie wyszło.

Nóż. Był czy go nie było? Jeśli był, to próba zabójstwa.

Oni milczą. Prawda – nieprawda?

Prowokacja – by taki gość jak ja, piramidalnie naiwny, zaangażował się w szemraną sprawę? To za wiele jednak. Ulegam spiskowej teorii wszechświata. Ja jestem gość, całkiem duży, ale przecież nie aż tak duży, by nasi wielcy, od prawa i od sprawiedliwości jeszcze więksi, byli mną zainteresowani. Podobnie jak innymi, którzy mogliby ewentualnie coś pisnąć. Wszyscy inni dziś jesteśmy dość duzi, ale nie aż tak, by PiS kuku nam chciał zrobić. Wystarczy, że wymażą Michnika ze wspólnej fotografii. Oplują Wałęsę po stokroć i jeszcze jeden raz, dla pewności. Poniżą Geremka, Skubiszewskiego, Mellera, Bartoszewskiego. To im wystarczy.

Sprawa ma 11 lat. Na początku września 2007 roku Tymochowicza zatrzymano, prawdopodobnie po uzyskaniu informacji z Niemiec, że zasysa dziecięce porno. Zatrzymano go i kilkadziesiąt – prawie pół setki – innych. Policja stwierdziła, że niczego, co było powodem zatrzymania, nie stwierdziła. A wtedy ścigani byli, poza Tymochowiczem, księża, nauczyciele, jakiś bankowiec. Przeprowadzono pół setki rewizji. I nikt później publicznie o tym nie był informowany. Zapadło się. Zniknęło. Rozmyło.

I teraz, pod koniec października 2017 roku, Tymochowicz został aresztowany. Dogrzebali się w tych (?) komputerach tego, co zamierzali.

Wracam do początku. Kto wstawi się za pedofilem? Dla polityków wstręciuchem, który budował wizerunki takich wielmożów polityki jak Tymiński, Krzaklewski, Kamiński, Lepper, Palikot?

To jest dla mnie przyzwyczajanie. To jest misterna praca nad tym, aby tacy jak ja nauczyli się trzymać pysk zamknięty na kłódkę. To jest klasyka autorytarnej władzy. Nikt nie pyta – milczymy.

No to ja pytam. Pytam, czy to wszystko o tej napaści jest prawdą. Co nie jest? Jeśli coś jest, to co? I co na to służby? Przypominam. Pedofil – nawet „pedofil” w więzieniu – to ktoś, na kogo wydany jest wyrok śmierci. Wszyscy to wiedzą. Służba więzienna też. Więc? Co z tym strażnikiem?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Mocne, kłaniam się nisko

  2. O ile pamiętam, to spotkał się z Lepperem przed jego śmiercią…. Chyba to mu zaszkodziło.

  3. U nas jest normą, że więzienie to nie jest tylko kara pozbawienia wolności. Bicie, gwałty i pomniejsze kary wymierzane przez więźniów stojących wyżej w hierarchii tym stojących niżej skazany otrzymuje w pakiecie wraz z wyrokiem. Ot, takie darmowe smsy w abonamencie. Jak sądzę w Europe Zachodniej byłoby to nie do pomyślenia, tak samo jak nie do pomyślenia są warunki, w jakich skazani w polskich więzieniach żyją.
    I nikomu to nie przeszkadza. Podobnie jak absurdalna łatwość ferowania bardzo wysokich (w odniesieniu do standardów Zachodu) wyroków.
    To część polskiej mentalności, którą ostatnie czasy jakoś szczególnie mocno obnażają.

  4. Bo jeżeli wiedział dużo np. o Lepperze to powinien uciekać do ciepłych krajów.A dziś mu już nie pozostało jak zacząć mówić.A pararele oczywiste.Chłopaka ,tego ostatnio uwolnionego też bito w areszcie.Gdzie są i co robią ci od Helsinek?Całe szczęście ,że nie biją sukienkowych ,ale oni unikają kary ,bo są z lepszego sortu.A może jest to tak ,że jak się 6 lat mieszka tylko z chłopakami ,to potem w kim ma się kochać jak nie z tą płcią>/?