Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

24.03.2018
sobota

Jak długo być naiwnym?

24 marca 2018, sobota,

Jak długo tolerować woluntaryzm liderów opozycji? Byłem w dość licznym zbiorze Polaków, którzy nigdy nie mieli złudzeń. Ani na moment nie dali się zwieść złudzeniom PiS, Kaczyńskiego, Dudy, Szydło. Znam ich. Naczytałem się o językach propagandy. Studiowałem to, co oni – albo lepiej. Macchiaveli był też moją lekturą. Ale też Ryszka, Hanna Arendt, Habermas, Jaspers.

Język kłamstwa zabija wszelkie racjonalizacje. Zwłaszcza gdy jest, jak dla PiS, totalny. Poczynając od nazwy partii. Prawo dla nich to jawne nieposłuszeństwo premiera i prezydenta wobec konstytucji, której prezydent obiecywał być wierny. Sprawiedliwość dla PiS to kasa dla swoich i nomenklatura w urzędach i przedsiębiorstwach, które rząd kontroluje. I figa z makiem dla 90-latków płacących miesięcznie setki złotych ze swoich głodowych emerytur za lekarstwa, dla matek walczących dzień za dniem o przeżycie ich nieuleczalnie ciężko chorych dzieci (czasem 40-letnich i więcej), wielkie dotacje dla Rydzyka, to SKOK-i, finansowane hojnie zaprzyjaźnione ideowo przedsięwzięcia.

Mordercy dla nich stali się bohaterami. Tzw. żołnierze wyklęci (dla niepoznaki pośród nich włożono prawdziwych bohaterów) zastąpili Armię Krajową. ONR i czciciele nazizmu to patrioci. Pochodnie skrajnej prawicy w porządku, w rękach demokratek mniej. Uczciwość i godność, a także troska o harmonijny rozwój dzieci, to przebieranie maluchów w embriony i płody „za życiem” (Ostrołęka).

Ja się nie łudziłem. Nigdy. Kto opiera politykę na kłamstwie, nie może czynić dobra. Kto świadomie dzieli i przezywa, nie zasługuje na szacunek. Kto domaga się przeprosin, a sam haniebnie pomawia, nie może być wiarygodny. Ja wciąż słyszę „komuniści i złodzieje”. Wciąż widzę wykrzywioną twarz wodza wrzeszczącego z sejmowej trybuny: „Nie wycierajcie sobie swoich zdradzieckich mord… zamordowaliście go”.

Tak, utrzymuje ich świetna koniunktura. Polacy, nie za bardzo zainteresowani statystyką Europy, nie wiedzą, że na porównawczym tle i ta koniunktura niespecjalnie fantastyczna jest. Ale jak na razie szynka, masełko, kawka na stole i autko w zagrodzie. Weselisko za 80, działka, pomoc w budowie dla młodych na wsi. Dotacje, subwencje, otwarcie wielkich rynków, inwestycje. Przyjdzie jednak kiedyś dzień prawdy. Za idiotyczny wobec biologii i rozwoju rynku wiek emerytalny, za świadczenia zniechęcające do podejmowania odpowiedzialności, za zaniechania w opiece zdrowotnej, za przywrócenie nomenklatury, za szkołę, za telewizje publiczną, za codzienne kłamstwo.

Przyjdzie czas prawdziwych nacjonalistów, integralnych, który znajdą państwo z jego prawem i organizacją gotowe do wzięcia. Opozycja zna te zagrożenia. Z emocją o nich w Sejmie mówi. Zna ordynację wyborczą. Nie ma złudzeń co do intencji PiS. I odrzuca każdą myśl o wspólnej liście demokracji. Nawet nie podejmuje debaty. Wciąż wierzy w cud jakiś. Wszystkie lekcje, jakie należało odrobić – nieodrobione. Wałęsa, człowiek już skutecznie zaszczuty, zadeptany, wykluczony (tak jakbyśmy mieli nadmiar ludzi, którzy czegoś prawdziwego dokonali), pytał: „Czyście się szaleju napili”?. Nie wiem, co oni tam piją. Wiem, że jedno współczesnych liderów łączy: robili kariery w „młodzieżówkach”. Tam zaś uczono zdobywania przewag. Niezależnie od tego, dla jakiej idei.

Pisałem i błagałem, też tu, Platformę – której nie cierpię (ceniąc i szanując niektórych jej polityków) za lepkość, nijakość, interesiki, pańskość, niewidzenie tych, którzy czegoś od swego państwa potrzebują, za społeczny analfabetyzm, za pewność siebie, za to, że powielają wzory ZMS, jak idzie o „młodych” – by wykorzystała swą pozycję lidera sejmowej opozycji. Jesteście najwięksi – pisałem – macie organizację, ludzi (też wybitnych, vide: Jaśkowiak w Poznaniu, Lewandowski czy Thun w Brukseli, Siemoniak w Sejmie, dorzecznych, jak Zdanowska w Łodzi, Mucha, Budka, Trzaskowski, Rajewicz, Urszula Augustyn) – stańcie do boju. Nie likwidujcie różnic (IPN, WSI, historia, demokracja, wolność). Otwórzcie się. Zjednoczcie demokratyczną opozycję. Stoimy u progu katastrofy. Znana jest nawet, mniej więcej, jej data, kiedy skumulują się materialne konsekwencje brexitu (drugi płatnik UE), obłędnego krajowego ustawodawstwa (emerytury!), fazy cyklu koniunktury światowej (europejskiej) gospodarki, zmiany kryteriów rozdziału środków unijnych. Dojdą, na nieszczęście, inne jeszcze czynniki. Wtedy dla demokracji będzie późno. Przyjdzie czas nacjonalizmu.

Cisza.

Jak długo można być naiwnym? Jak długo można czekać? Oni nie są zdolni dostosować swojej polityki wobec przyszłości do formułowanej przez siebie diagnozy. Diagnoza wielka swą fatalnością. Odpowiedź miałka swą małością. Żadnego otwarcia. Najwyżej dyktat. Na ogół milczenie. Żadnej prawdziwie otwartej debaty. Walczą o jeden mandat. Każde z nich o swój własny. Nie ma życia dla nich poza Sejmem. Nie obudzą się nawet wtedy, kiedy PiS nabierze na swój pokład przedstawicieli ruchów miejskich, odmłodzi zespoły radnych, zdobędzie władzę tam, gdzie dotąd nawet o niej nie mógł marzyć.

Może trzeba urealnić swoje myślenie. Może poddać logice faktów? Może po prostu należy być ściśle tam, gdzie jest naturalne, z uwagi na biografię i myślenie, miejsce? Może musi dojść do klęski, by ujawnili się ludzie dotąd trzymający dystans, zajęci własnym życiem? Może jeśli Platforma, dzisiaj najsilniejsza partia opozycji, celuje w 15, góra 20 proc., nie warto traktować jej poważnie? Myślenie w kategoriach mniejszego zła ma sens, jeśli wybiera się nie to, co chciałoby się wybrać, aby coś gorszego nie wygrało. Wobec tego, że Platformy wcale nie interesuje odsunięcie PiS od władzy, lecz najsilniejsza pozycja w opozycji, jaki ma sens myślenie o mniejszym złu?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Te świadczenia o których Pan pisze to 500+?. Polska była ewenementem w Europie jako kraj gdzie ubóstwo dotykało najbardziej nie emerytów i rencistów ale rodziny wielodzietne. Zanim przyjdzie kryzys, inflacja mocno nadgryzie wartość 500+ i zwiększy wpływy do budżetu, karuzele VAT też utemperowane strachem przed długą odsiadką. Ponad 100 kwartałów bez kryzysu w Australii też odbiera 100% pewność kryzysu w Europie. Zresztą ostatni mocny kryzys to „zasługa” banków. Marzy się Panu nowy Madoff, tylko na większą skalę?. Wzrost gospodarczy jest solidny, Polska staje się powoli krajem na średnim poziomie rozwoju. Czy solidny kryzys który dotknął parę ładnych lat temu Irlandię, Grecję i inne kraje Europy doprowadził ich na skraj głodu i rewolucji?. Na pewnym poziomie rozwoju kryzys powoduje, że kupujemy w Lidlu a nie w Marku&Spencerze.

  2. Negatywizm mistrzowski – warto pokazać też drogę w przyszłość, nam się nie udało ale młodym może się udać… powinien im Pan pokazać stracone okazje, popelnione błędy, nadgorliwość durni i bezdenne kieszenie kombinatorów i oportunistów.
    Młodym potrzebna jest prawda i nadzieja, a nie zakłamanie i tumiwisizm…
    To gralliśmy długo w PRLu… czas przestać się zgrywać!

    Dobrze rozpoczęte – pora na optymizm…

    Serdeczne pozdrowienia.

  3. Brak wyobrażni.Niech mnie zapytają.Otóż zamiast skandować przeciwko KK ,powinni nieść portrety Kardynałów Wyszyńskiego=-nie dopuścił do wojny domowej ,i Jego Ucznia -Glempa -stworzył jedynie możliwy kompromis w sprawie aborcji.Bo nie wiedza a wyobrażnia dziś zwycięża.Poseł SLD z Olsztyna sypał tysiącami cytatów i zagłuszał swoją wyobrażnię i zdolność do działania.A tak Wałęsa po ,już zapomniałem.

  4. Brawo na stojąco!!! Skondensowana czysta PRAWDA. Czy ktoś widział polityka – altruistę ? to plemię składa się z: siedemdziesięciu procent takich, co przyłączą się do każdej władzy która coś im obieca, wyczują korzyści dla siebie, coś jak p. Czarnecki (bo większość jest egoistami, reszta bo mi się należy), nie myślą samodzielnie i się niczego nie uczą – bo wiedzą lepiej;
    dziesięciu procent mających bogactwo zdobyte w różny sposób, lecz są zabezpieczeni (w ich rozumieniu); i dwudziestu procent myślących i rozumiejących swoje istnienie oraz ogarniających rzeczywistość (w tym dziesięć procent przekonanych o swej bezsilności dla zmian).
    To dotyczy wszystkich grup i warstw społecznych, niezależnie czy ktoś jest profesorem, czy kopiącym rowy. I co teraz uzdrawiająca demokracjo? Gdzie szukać recepty? Czy znów znajdą się „męczennicy”, którzy w odpowiednim momencie zażądają od państwa – zadośćuczynienia (gotówki)!
    Ten kocioł „piekielny” na ten czas gotuje się na wolnym ogniu, jak zawrze to może uda się zebrać „szumowinę” i ją usunąć (jak w rosole)!