Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

16.04.2018
poniedziałek

Solidarność przytula ONR

16 kwietnia 2018, poniedziałek,

Bogdan Borusewicz – jak nikt poza Wałęsą autorytet w sprawie Sali BHP Stoczni Gdańskiej – profanacją nazwał zdarzenie z soboty 14 kwietnia, kiedy w 80. rocznicę powstania ONR zjechali się współcześni członkowie tej organizacji. Organizacji, która wprost nawiązuje do przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego.

Tamto skrajnie prawicowe, faszystowskie ugrupowanie zostało zdelegalizowane przez rząd Leona Kozłowskiego (przy akceptacji marszałka) w niespełna kwartał po założeniu. Współcześnie trwa w formie jawnej, ciesząc się przyjazną pomocą niektórych kręgów kościelnych (Jasna Góra, bazylika katedralna w Białymstoku) od ćwierć wieku.

Wspierać ONR? W Polsce nie wypada

Nie jestem pewny (proszę rozumieć tę frazę dosłownie), czy delegalizacja byłaby zgodna z prawem (wydaje mi się, że tak). Istotniejsze jest chyba to, czy byłaby celowa. Przedwojenny ONR liczył cztery do pięciu tysięcy uczestników. W gdańskim zjeździe wzięło udział dziesięciokrotnie mniej. I jest w tym przypadku trochę tak jak z pamiętnymi z lat 50. i 60. budkami z ciepłym piwem – bufiastymi, rozłożystymi, okolonymi z dwóch stron blatem, zielonkawymi. Koncentrowali się wokół prawie wszyscy ci, których w rejonie chciało się mieć na oku.

Jestem za to absolutnie pewien, że ci, którzy wspierają ONR, nie zasługują na szacunek tych, którzy uważają się za światłych, za demokratów, którzy podpisują się pod kartą praw podstawowych, przyjmują filozofię praw człowieka i międzynarodowe prawne regulacje w tej dziedzinie. Tym bardziej jeśli legitymują się przynajmniej formalnym cenzusem umysłowej dojrzałości. Dotyczy to osób i instytucji. Myślę, że zwłaszcza w Polsce nie wypada. A to z uwagi na szczególnie bolesne i wciąż pamiętane doświadczenie wojny i zniewolenia. Także ze względu na nieprzepracowaną pamięć antysemityzmu przed, w trakcie i powojennego. I jego zbrodniczych skutków. Te upiory same nie znikną i nie da się ich przykryć pseudonarodową hucpą i bezczelnością. Relatywistom polecam lekturę broszurki cieniutkiej, za to ciężkiej: „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” Jana Józefa Lipskiego. Zwłaszcza ten fragment, który opowiada o wyrafinowanych socjotechnikach władzy, która bystrze patrzy, na co złapać rybkę – na husarskie skrzydła, ułańskie czako czy powstańczą panterkę.

Spadkobiercy „Solidarności” i Kościół przytulają ONR

Jacek Międlar jeszcze jako ksiądz katolicki spod muru wrocławskiego kościoła. Wały jasnogórskie. Warszawski Marsz Niepodległości. Katedra białostocka. Gdańsk. I ten katowicki plac przed urzędem wojewódzkim, gdzie wyrosły symboliczne szubienice z wizerunkami europosłów.

Zapytany o wynajęcie Sali BHP, rzecznik NSZZ „Solidarność” uchylił się od odpowiedzi (bo Sala BHP jest we władaniu innego podmiotu, mianowicie Fundacji Promocji Solidarności). Otóż Fundacja Promocji Solidarności to instytucja powołana przez władze „Solidarności”, zakładka do niej jest na głównej stronie Związku, a przewodniczącym Rady Fundacji jest pierwszy zastępca przewodniczącego „Solidarności”, niejaki Bogdan Biś. Który przyjechał do Gdańska za swym szefem Piotrem Dudą. Pana Bisia zaś zastępuje, i tu jestem zwyczajny jak idzie o tę informację, ksiądz kanonik Ludwik Kowalski, proboszcz parafii św. Brygidy. Nominowany na to stanowisko przez abp. Sławoja Głódzia.

Miałem wiele lęków w latach 1980/81 o moją ukochaną „Solidarność”. Obawiałem się trawiących ją pod ulukrowaną z oczywiście słusznych (albo przynajmniej zrozumiałych) przyczyn powierzchnią nacjonalistycznych tęsknot. Drżałem, czy zapałki w rękach takich ludzi jak Marian Jurczyk, Andrzej Rozpłochowski, Antoni Macierewicz (jego pozycja na szczęście czyniła go dość bezsilnym) nie wyrzucą tego wszystkiego w powietrze wraz z nadziejami milionów na politykę rządzoną sensem i rozumem, a nie mitomanią i prostą głupotą. W najbardziej depresyjnych chwilach nie przyszło mi jednak do głowy to, że w wolnej Polsce, jeśli jej dożyję, spadkobiercy „Solidarności” i polski Kościół katolicki przytulą coś takiego jak ONR.

Zaiste Polska, jak idzie o chrześcijaństwo, to wciąż teren misyjny. Kto ma ją prowadzić?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Solidarność molestuje ONR?

  2. Brat naszego Gospodarza Kraju ,był drugim ,a niedługo okaże się ,że pierwszym wódzem Solidarnosci.Czy brat ,Gospodarz zabrał glos w tej sprawie?..Czy szef Duda ,ma też coś do powiedzenia?Jeżeli milcza ,czas na ALARM.Tylko czy tzw opozycja kuma o co chodzi?

  3. „Klaskaniem mając obrzękłe prawice,
    Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny:
    Wzdychały jeszcze dorodne wawrzyny,
    Konary swymi wietrząc błyskawice.”

    Pora się obudzić…

    Serdeczne pozdrowienia.