Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

18.04.2018
środa

Przywódca

18 kwietnia 2018, środa,

Ulubionym zdaniem Geremka – a wypowiadał je w momentach kluczowych, w podbramkowych sytuacjach – było: „Nie sztuka wygrywać wygrane gry, sztuka wygrywać gry przegrane”. Mówił to zwłaszcza wtedy, gdy ktoś wymądrzał się w oczywistych sprawach, zamulając ważne chwile namysłu, ciszę.

Mazowiecki lubił powiedzieć: „Sztuką polityki jest dochodzić do granicy możliwego”.

Dodałbym, opisując nie słowa, lecz długą sekwencję wielu decyzji (bo człowiek, którego za moment przywołam, mistrzem słowa nie był, ale był wyjątkowy): i uczynić te granice jak z gumy elastyczne, napiąć je do granic, ze świadomością, że ich zerwanie to pewność katastrofy. Wałęsa, szczególnie w latach 1981/1981. I może trochę mniej spektakularnie, lecz zawsze wyjątkowo, do 1989 roku. Grę grał przegraną i wygrał. Granice były tuż-tuż, on na nie napierał. Nie zerwał nigdy. Nawet 13 grudnia. Tragicznie śmieszni są jego krytycy z tamtej epoki.

Opozycja demokratyczna, potem „Solidarność”. Wygrali sprawę beznadziejną, obalili „Jałtę”.

Dzisiaj mało kto pamięta, że jeszcze latem 1987 roku wobec granicy Wschód – Zachód obowiązywało w Europie i w Stanach zdanie: „co wojną stanowione, jedynie wojna może zmienić”. I tu znowu Mazowiecki z jego „mądrością etapu”. Tę mądrość etapu zaczerpnął chyba od Stommy.

Stosowali się do tej mądrości i opozycja demokratyczna, i Kościół katolicki. O jej granice były wielkie kłótnie. Okazało się, że pożyteczne dla Polaków. I znowu Mazowiecki: „czytanie znaków czasu”.

Cudowna umiejętność samoograniczenia. Filozofia oświeconego umiarkowania. Powściągliwość. Ale i żelazne zasady, konsekwencja. Może powoli, wolniej niż chcieli niektórzy, ale zawsze do przodu. Z szacunkiem do życia (to sarkastyczna uwaga dla gadających bez końca o „życiu poczętym”).

Te kilka zdań: „nie sztuka wygrywać wygrane gry”, „dochodzić do granic”, „uczynić je jak z gumy, lecz nie zerwać, bo to katastrofa”, „mądrość etapu” i „czytanie znaków czasu”. Najpierw w kontekście procesu KBWE, potem eksponowanych przez USA Cartera/Brzezińskiego praw człowieka. W kontekście politycznych konsekwencji wyboru Karola Wojtyły. W kontekście Afganistanu i wyścigu wielkich militarnych technologii, gerontokracji w ZSRR, w końcu Gorbaczowa – przyniosły niepodległość, wolność i demokrację.

To dorobek tych, których pamięć Kaczyński i jego kompanii wdeptują w ziemię. Na których niektórzy z nich plują.

Europa zamyka jakąś epokę. Konfrontowana z kryzysem fundamentów kapitalizmu, konsekwencjami rozziewu globalizacji gospodarczej i narodowych form polityki, z kryzysem niekontrolowanej migracji – wypracowuje nowy paradygmat. Zwłaszcza wobec brexitu, który sufluje nową architekturę wpływów. Dość egzotycznie na tym tle wygląda sprawa caracalli, nie wspominając lekcji o widelcu.

Polska dryfuje po bzdurnych deklamacjach jej przywódcy i jego giermków o zmianie priorytetów (Wielka Brytania w miejsce Niemiec), nowych ideach (Trójmorze, Międzymorze, oś Północ – Południe), po wciśnięciu wszystkich dostępnych hamulców europejskiej integracji, po demontażu wszystkiego, co jest konieczne, by być w klubie partnerem. Jej polityka międzynarodowa nie istnieje. Są jakieś szarpania nieudaczników, fobie i lęki szefa szefów, szarże postronnych (Macierewicz), zagubienie premierów.

Francja Macrona (Polska stawiała na Le Pen) wykorzystuje ten czas. Wypracowuje nowe przywództwo. Z Niemcami. Nas na pewno tam nie będzie. My już jesteśmy na najdalszej orbicie. Francja wybiera przyszłość. Walczy o konkurencyjność Europy. Ma świadomość zmian. Stawia na kapitał ludzki, na kulturę, edukację, nowe technologie, komunikację. Walczy o większy budżet, bo nie zamierza rezygnować z wydatków, które już są.

My pod przywództwem Kaczyńskiego idziemy w przeciwnym kierunku. Obrażeni i obrażający. Zaściankowi, kościółkowi, aroganccy i niedemokratyczni.

Kaczyński zdaje się nie wiedzieć, że innowacyjność potrzebuje więcej wolności, więcej komunikacji, więcej prawa do błędu, więcej szkoły (antyreforma edukacji!), samodzielnego szukania wiedzy i rozwiązań, więcej eksperymentu, więcej kultury, więcej mieszania krwi, kultur i więcej doświadczenia.

Nie rozumie sensu przywództwa. Psuj Rzeczypospolitej. Jej przywódca.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Na szczęście jest ładna wiosna, można się obejść bez przywódcy.

  2. Panie Andrzeju .Oni nie śą tragicznie śmieszni.Une są bardzo niebezpieczni i mogą być sprawcami tragedii.A relacje odwrócone.Bo Lech ładował akumulatory w Watykanie -u papieża Pokoju,a une ładują u biznesmena ,oligarchy w sukience.,aby potem brać kasę podobno na lewo?

  3. Żeby „zmieniać priorytety”, trzeba mieć najpierw odpowiednia wiedzę i horyzonty myślowe. A czegoż wymagać od bandy, której głównym priorytetem jest zdobyc władzę dla kasy i nie oddać ani jednej, ani drugiej?

  4. Słysząc lub czytając niepochlebne opinie o bohaterach czasu przeszłego zawsze się zastanawiam głęboko, gdzie i czy w ogóle bylibyśmy dzisiaj gdyby na ich miejscu byli ich dzisiejsi krytycy.

  5. Tak utelentowane pióro i przenikliwość umysłu to rzadkość w PL. Panie Andrzeju- gratuluje szczególnie umiejętności „ minimum słów, maximum treści”