Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

22.04.2018
niedziela

Zatrzymamy to szaleństwo?

22 kwietnia 2018, niedziela,

„Zamordowaliście mi brata, kanalie, nie wycierajcie sobie mord zdradzieckich…” – to prezes. Człowiek, któremu każda telewizja, nie wykluczając TVN, dałaby pół godziny, byle tylko zgodził się przyjść. „Je…ć Kaczyńskiego” – to znów na antyfaszystowskim wiecu w Gdańsku. Załóżmy dla komfortu, że szalony albo prowokator. Prominentni demokraci, którzy nie zareagowali, nie powiedzieli kilku słów, że sobie nie życzą.

Wierzę, że jakość naszego życia zbiorowego zależy najpierw od intelektualnego wyposażenia szarej, milczącej większości, a potem od elit opinii publicznej: polityków, księży, nauczycieli, dziennikarzy itd. Myślę, że lata 70. XX wieku były pod tym względem lepsze. Z pewnością lepszy był Kościół. Przynajmniej biskupi. Chyba lepsze – mówię o „przeciętnej” – były media. Poważniejsza była sztuka, zwłaszcza film, reportaż, opowiadania, poezja. Przypuszczam, że i szkoła. Szczególnie podstawowa. Rodzice mieli mniej do powiedzenia i to było słuszne. Ze względu na kulturę – jak powiedziałby pisowiec – narodu: egoizm, pazerność, anomię.

Patrzę na budżet. Interesują mnie wydatki na edukację publiczną, kulturę, komunikację społeczną. Pamiętam premiera, który chciał zaorać media publiczne. Chciał zaorać nie dlatego, że taki z niego był liberał, ale dlatego, że nie wierzył w ich niepartyjność. Okazało się, że miał rację. Ja tej racji nie przyjmuję. Nie walczył. Nie próbował. Tak jak w 1989 roku Mazowiecki nie podjął próby obrony świeckiej szkoły. A Miller w 2004 roku nie przeciwstawił się grabieży mienia przez Kościół. Ważniejsze było poparcie Kościoła dla obecności Polski w Unii Europejskiej. Zżymałem się. Może fajnie byłoby, by Polacy przekonali się, ile jest warta moralna i patriotyczna misja Kościoła?

Wiem, że racje są po obu stronach. Uważam jednak, że jeśli państwo zawsze ulega szantażowi, to obywatele dryfują ku emigracji wewnętrznej. Na placu zostają tacy ludzie jak Piotrowicz. Mam na myśli tego gościa z Sejmu, który z trybuny wrzeszczał: „Precz z komuną”. I Kościół, który nie uznaje ograniczeń, jeśli miałyby jego interesu dotyczyć. Ani kompromisu. To, nawiasem, też sprawa kultury.

Namawiałem po 2015 roku Platformę, by jeśli wierzą w swoją (i moją) prognozę polskiej polityki (katastrofalną), to niech jako najsilniejsi zainicjują niestandardowe porozumienie dla odepchnięcia zagrożeń, dla przywrócenia bezpieczników demokratycznego państwa prawa, dla naprawienia oczywistych błędów zaniechania, dla uspokojenia debaty. Na chwilę. Na rok, półtora roku.

Cokolwiek wiem o polityce i jeśli proponuję krok nadzwyczajny, to nie z szaleństwa, lecz z doświadczenia. Wolą milczeć. No to za chwilę przekonają się, ile to kosztuje. Niestety nie tylko ich. Polki i Polaków też.

Ten POPiS-owy konflikt (widzę zasadniczą różnicę, nie jestem tzw. symetrystą, jest przepaść między PO a PiS) trzyma nas za gardło. Dla demokraty to jest szantaż ze strony Schetyny. On wie, jak trudno wystąpić przeciw PO, przeciw niemu, mimo że niczym się nie zapisał. „Przeciw” Schetynie oznaczać może przecież „za” PiS. Ale to pisowcy wymyślili kiedyś ten elegancki epitet: „pożyteczny idiota”. Kilka dni temu usłyszałem go (w łagodniejszej wersji) od kogoś mi bardzo bliskiego, kiedy się dowiedział, że nie ma mojej zgody na szantaż Schetyny. I na to, że zamiast ruszyć tyłek i poszerzyć formułę obozu wolności, kupuje tego czy owego, osłabia konkurentów, korumpuje nadzieją władzy (Arłukowicz).

Zatrzymamy to polskie szaleństwo? Są dwa plany. Plan doraźny i plan dwóch pokoleń. Doraźny to odsunąć PiS od władzy. Platforma tego nie zrobi, za słaba w społeczeństwie. I w mózgach. I w sercach. Może w jakiejś koalicji. Też wątpliwe, ale przynajmniej trzeba próbować.

Plan na pokolenia: edukacja! Przegrywamy wygrane gry ze względu na katastrofalną wartość kapitału ludzkiego. Nie chodzi o to, ilu obywateli wie, ile jest 2 razy 2. Chodzi o rozumienie prostych mechanizmów współzależności. O odwagę myślenia. O sprawność pozytywnej komunikacji. O zaufanie. O państwo.

Jest jeszcze warunek: szanować obywateli. Nie „Polaków”, jak zawsze chciała Szydło, ostatnio PO i Nowoczesna, lecz właśnie obywateli.

Wówczas zatrzymamy to pisowskie szaleństwo. Wyrzucimy na 1000-złotową emeryturę pana Piotrowicza.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop