Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego
Kapitał ludzki

25.05.2018
piątek

Kapitał ludzki

25 maja 2018, piątek,

Ktokolwiek rządzi Polską, powinien być rozliczany najpierw za jego wartość. Mam własną definicję kapitału ludzkiego. To stopień nasycenia społeczeństwa, trafnie kierowanego do różnych segmentów systemu edukacji instytucji, adekwatnie kształconego do osobniczych możliwości i potrzeb społecznych, sprawnie komunikującego się, otwartego na świat, na nowe i na przyszłość.

Istotne jest właściwie wszystko. Wszystko wymaga rozwinięcia. Nic nie może być sztywne. Nie ordnung, lecz możliwość. Zasadniczo idzie o to, by skłaniać młodych do starannego wyboru drogi życiowej, jeśli chodzi o edukację, i pomóc im w tym. Chodzi też o to, by się nie bali przyszłości, by oczekiwali jej z intelektualnym napięciem, współpracowali, byli odważni w formułowaniu swej odmienności myślenia, by byli innowacyjni. Im ich będzie więcej i im system społeczny będzie przyjaźniejszy takim ludziom, tym większa będzie konkurencyjność – nie tylko w materialnym wymiarze – naszego społeczeństwa. Dumny jestem, kiedy słyszę, że chcą u nas pracować wykwalifikowani młodzi Francuzi, Serbowie, Anglicy, Hiszpanie czy Niemcy. Dziś to jednak margines wąskiego marginesu. Mamy głęboki deficyt kapitału ludzkiego. Może dotkliwszy w warstwie emocjonalnej i kulturowej niż w zakresie kwantyfikowanej wiedzy.

Uczymy w naszym systemie dziesiątków przedmiotów, wielu umiejętności, lecz nie uczymy tego, jak kierować swoim życiem. Nie uczymy też relacji z innymi – począwszy od przyszłego partnera/partnerki poprzez małe grupy po wielkie społeczeństwo. Nie uczymy komunikowania się. Empatii. Nie chcę powiedzieć, że wysoka wartość tego najistotniejszego ze wszystkich kapitału załatwi nam wszystko. Potrzebna jest jeszcze np. elementarna równość startu. Sprawiedliwość społeczna. Baczna uwaga na cudzy los. Wypracowana w procesach wychowawczych potrzeba i umiejętność dzielenia się. Zrozumienie, że to, co mamy, tylko w części jest wynikiem naszego indywidualnego wysiłku, a wiele zależy od ślepego losu, od miejsca urodzenia. Jednak inne okoliczności, warunki łatwiej uplastyczniać dla własnych potrzeb, jeśli ma się emocjonalny i intelektualny potencjał. Tak w skali społeczeństwa, jak w skali człowieka.

Życie trzeba planować. Kiedyś robiły to rodzina, szkoła i Kościół. Dzisiaj właściwie nie robi tego nikt. Rodzina pracuje albo (i) zabija frustrację nienawiścią do innych. Kościół podporządkowuje, buduje swoją przyszłość i finanse. Może jeszcze szkoła, ale raczej wbrew systemowi, dzięki oddaniu, pasji i wiedzy niektórych nauczycieli. Kapitał się buduje, tak jak dom, ulicę, auto i inne produkty. Rzadko kiedy spada z nieba. A kiedy spada z nieba, ma tendencje do szybkiego parowania. Kapitał ludzki buduje się wieloma zaplanowanymi procesami. Odpowiedzialność organizacji społeczeństwa, polityki, legislatury i władzy wykonawczej, liderów partii politycznych i liderów opinii publicznej jest nie do zastąpienia. Sam się nie zbuduje.

Państwo, przez swoje instytucje i dzięki finansowaniu z budżetu, ma obowiązek prognozowania przyszłości i rozpowszechniania wiedzy na temat przyszłości. Byłem kiedyś na jakiejś unijnej konferencji poświęconej pracy polityków dla rozwoju. Fiński deputowany, wysłany na tę konferencję przez swój parlament, przewodniczył – proszę o baczenie – Komisji Przyszłości. Nie edukacji, nie szkolnictwa wyższego, nie nauki, a nawet nie kultury czy rozwoju, lecz po prostu komisji przyszłości. Może i ten czynnik ma jakiś wpływ na to, że ten liczebnie niewielki naród, żyjący z pewnością w daleko trudniejszych okolicznościach przyrody niż my, odnosi tak wielkie sukcesy w gospodarce, architekturze, wzornictwie, technologii.

Państwo jest zobowiązane do utrzymywania możliwie gęstej (optymalnej z uwagi na możliwość zapewnienia jakości) sieci poradnictwa życiowego, w którym kwestia wyboru kierunku kształcenia ma zasadniczą wagę. Szkoła i inne instytucje mają obowiązek uczenia komunikowania się ludzi ze sobą. To, czego dzisiaj doświadczamy w przestrzeni publicznej, włącznie z poziomem elity politycznej, gdzie na co dzień widzimy twarze i słyszymy głosy takich ludzi jak… (niech każdy wstawi sobie swoje „ulubione” imię i nazwisko), to też, obok innych czynników, efekt braku elementarnej wiedzy z dziedziny komunikacji społecznej.

Otwartość wobec nowego, nieznanego, wobec innych ludzi, wobec odmienności, ciekawość zamiast niechęci i lęku (oczywiście w jakichś granicach, o których też należy mówić w procesach edukacyjnych) – to dzisiaj warunek tego, abyśmy zamiast się zabijać, korzystali z bogactwa różności, cieszyli się sobą, czerpali satysfakcję z poszerzania wszelkich granic.

Ja wiem, że to elementarz. Kiedy jednak uczestniczę, choćby jako słuchacz i widz, w debacie publicznej, wiem coraz boleśniej, że lekceważenie dla banału zbiera straszne żniwo. Banał ma to do siebie, że jest banalny. A więc sprawdzony. Jeśli się go zapomina, to przychodzi taki czas, że kiedy inni potrafią żyć pięknie mimo wielkich wyzwań, daleko czasem głębszych i trudniejszych niż te, z którymi my w Polsce się konfrontujemy (masowe migracje często kompletnie na dzień dobry odległych kulturowo ludzi, żywioły przyrody, większa odpowiedzialność za takie rzeczy jak pokój i dobrobyt na świecie), my wciąż prawimy o komunie, zdradzie, mgłach i spiskach…

Spójrzmy na siebie uważniej. Pomyślmy głębiej. Zajrzyjmy do swojej duszy.

Czy chcemy żyć w tym politycznym badziewiu? Gdzie do białości rozgrzewa się dyskusja o sprawach nieistotnych? W której uczestniczą setny raz te same twarze – ludzi bez właściwości, za to z rannym przekazem dnia? I gadają o spiskach, zdradach, mgłach, złodziejach, komunie i kolanie prezesa. O tym, jak bardzo przeciwnik jest zły, a oni dobrzy. Powitamy kiedyś oklaskami gajowego? Kim on będzie?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. To „polityczne badziewie” rządzi w Polsce od 1989 roku. Są to miernoty, które nawet w PRL-u niezdolne były do zrobienia jakiejkolwiek kariery poza karierą w opozycji do niej.

  2. Super refleksje o kapitale ludzkim.
    Można by wiele dodać i rozwinąć wątki.
    Niestety wszystko pan rozwalił w ostatnich zdaniach.
    Proszę spojrzeć w lustro.
    Pan też jest zaliczany do „setnych twarzy”.
    Też, jak wielu „niewymienionych” przekonany
    do jedynie słusznej drogi politycznej.
    A ja Pana rozumiem i nie.
    Inni też mają swoją opowieść i może byłoby dobrze im mniej przeszkadzać?

  3. tak

  4. Najwięcej tego kapitału mają najbiedniejsze państwa świata. A „wolna” Polska po roku 1989 pozbyła się milionów nośników tego kapitału. Także „dzięki” Panu Ministrowi.