Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

21.06.2018
czwartek

Kandyduję

21 czerwca 2018, czwartek,

Zawieszam swoją działalność komentatora. Komentator musi czuć się całkowicie swobodny – mieć wiarę, że nic poza najgłębiej zakotwiczonym poglądem wobec zdarzeń, które komentuje, nie zakłóca jego widzenia spraw. Musi też być wiarygodny.

Zostałem oficjalnie ogłoszony kandydatem szerokiego bloku lewicy jako jego kandydat na prezydenta Warszawy. Nie jest w tej sytuacji możliwe, nawet przy założeniu najlepszej woli, zachowanie dystansu, oddzielenie emocji od rozumu, pełne poczucie bezinteresowności ani zachowanie wiarygodności. Po prostu jest konflikt perspektyw kandydata i komentatora.

A ja lubię czuć się swobodnie, lubię stawiać sprawy w pełnym świetle, lubię mieć poczucie, że nie mój własny interes stoi za tym, co piszę.

Konsekwentnie wobec powyższego zawieszam na czas kampanii (może na trochę dłużej, jeśli głowa będzie zbyt gorąca, jeśli potrzebować będę ochłodzenia emocji) swoją aktywność na blogu POLITYKI. Będzie mi tej aktywności brakować.

POLITYKA to miejsce dla mnie szczególne, jestem z nią jako czytelnik od 1962 r., od szóstej klasy podstawówki. Obecność tam, pośród znakomitości właściwych temu miejscu, jest ogromnym wyróżnieniem, ale z szacunku dla Czytelników, redakcji i samego siebie – pomilczę jakiś czas.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 178

Dodaj komentarz »
  1. Życzę wygranej.

  2. Życzę wygranej.

  3. POWODZENIA!, drogi Gospodarzu!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze – będzie Pana brak.
    Ale cel jest wielki. Więc trzymam kciuki za sukces !!

  6. Decyzja o kandydowaniu – słuszna. Deklaracja o wyeliminowaniu partyjnego kolesiostwa – chwalebna. Zatem…Powodzenia! Twu, twu, oczywiście przez lewe ramię, to tak tylko profilaktycznie – żeby nie zapeszyć…

  7. I po co to Panu, Panie Ministrze? Razem z Razem nie ma Pan przecież szansy nawet na przejście do drugiej rundy…

  8. Powtarzam z poprzedniego wątku – Obawiam się, że Pan Minister wystartuje z programem, który da mu taki odsetek głosów jak Pani Ogórek… Tragedią lewicy, zresztą nie tylko polskiej, jest to, że zdradzili oni interesy ludzi pracy aby popierać wąskie, partykularne interesy mniejszości seksualnych, pseudoekologów i zwolenników ratowania III świata poprzez zrobienie III świata z I świata. 🙁

  9. uważam podobnie jak jakowalski

  10. uważam jak wyżej

  11. Panie Andrzeju, boję się o pana zdrowie, w starciu z Jakim może to wyglądać, jakby na tej samej planszy jeden grał w szachy, a drugi na zmianę w warcaby, wybijankę a nawet w chińczyka, z nożem trzymanym pod stołem. Rywalizując z diabłem, przyzwoitość jest źle dobranym orężem, trzeba będzie użyć odpowiednich metod pola walki, czysto nie będzie. Walcz i zwyciężaj!

  12. Entliczek-pentliczek powraca okragly stoliczek,…
    Once at the trough, always at the trough.

  13. Co ty leonid kagan-kowalski z soba zrobisz?
    Urywa ci kolejne miejsce nieograniczonego grafomanstwa.

    „Korzystam od dawna z komputera kwantowego, który czerpie energię bezpośrednio ze Słońca” – pamietasz leonid jak sie chwaliles swoim „komputerem”?
    „Nie ma też komputerów zasilanych przez Słońce.” – to tez ty.
    A jak slonca nie ma, to jest na dynamo – pedalujesz.
    To ci najlepiej wychodzi.
    Doktor maciekplacek zaleca ci rozwiazywanie krzyzowek –
    spowalnia „olc-hajmera”.

  14. Przy całej mojej sympatii dla pana Celinskiego uważam, że postąpił nieslusznie, bo nie ma szans na zwycięstwo, tylko przysłuży się Jakiemu.

  15. Zaczynałam od szukania Pańskiego głosu rozsądku, będzie mi tego brakować.

  16. Mam identyczne zdanie jak @jrcanonia.

  17. Szanowny Panie!
    Nie powinien Pan kandydować na Prezydenta Warszawy, bo po pierwsze daje Pan przykład braku jakiejkolwiek odpowiedzialności nie tylko za Warszawę, ale i za państwo. Działa Pan tak, jak chce PIS, tj. rozbicia partyjnego i wystawienia jak największej liczby kandydatów, z którymi łatwiej będzie im wygrać. Nie zdaje Pan sprawy, że nigdy nie był Pan politykiem charyzmatycznym, sama działalność opozycyjna nic obecnie dla fanatyków PIS nie znaczy. Gdyby Pan był dla nich kandydatem groźnym to pewnie szukali by „papierów”, a jeżeli nie znajdą, to mogą je wyprodukować. Po drugie nie jest Pan już człowiekiem młodym, dla młodych „nie trendy”, chce Pan wygrać głosami emerytów, z których większość właśnie głosuje na PIS i czy Warszawa to miasto emerytów? Szanuję Pana wybór, ale po tych wyborach zostanie Pan pośmiewiskiem i da przykład, że SLD nie jest w stanie w ogóle współpracować z innymi partiami. Jednego tylko nie wiem: czy SLD działa tak sama z siebie, czy ktoś Was rozgrywa.

  18. Wielce Szanowny Panie Ministrze,
    Na początek, to jak najszczerzej życzę Panu Ministrowi, aby nie okazał się Pan Minister być Panią Magdaleną Ogórek bis. Ale niech nas Pan Minister korzystnie zaskoczy, czyli pozytywnie, a więc niech Pan Minister wystąpi z prawdzie lewicowym, a nie lewackim programem, czyli z programem w interesie ludzi pracy (dawniej zwanych proletariatem, który, tak naprawdę, to wciąż istnieje, gdyż obiektywnie to proletariuszem jest przecież każdy, kto żyje w realnym kapitalizmie a nie posiada kapitału ani też dostępu do kontroli nad nim), a nie hałaśliwych ale nielicznych grupek gejów, lesbijek, feministek, pseudoekologów czy też zwolenników naprawy świata poprzez sprowadzenie do Warszawy miliona neurochirurgów, informatyków, pilotów komercyjnych odrzutowców i fizyków jądrowych z Bliskiego Wschodu, co niestety proponuje pański „sojusznik” z kanapowej partyjki „Razem”. Przestrzegam więc Pana Ministra przed nimi, jako że idąc wraz z nimi do wyborów a właściwie głosowania, straci Pan Minister głosy setek tysięcy zwolenników i sympatyków prawdziwej socjaldemokratycznej i socjalistycznej lewicy, a zyska tylko góra kilkaset głosów skrajnych lewaków z partyjek typu „Razem”.
    Na dobry początek podsuwam więc panu Ministrowi poniższe pomysły – oczywiście wymagają one dopracowania (ale służę tu Panu Ministrowi moja pomocą) i choć część z nich wybiega ponad kompetencje Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy, to mam szczerą nadzieje, ze potrafiłby się Pan Minister, jako Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy, dogadać z burmistrzami i wójtami sąsiednich gmin i ze starostami sąsiednich powiatów oraz oczywiście z Wojewodą Mazowieckim, jako iż wierzę, że nie będzie Pan działać w interesie tylko SLD, a w szeroko pojętym interesie Warszawiaków i mieszkańców okolic Warszawy. Oto więc moje propozycje do pańskiego programu:
    I. Sprawy socjalne, handel, estetyka etc.:
    – Budowa przez miasto mieszkań – zarówno na sprzedaż i na wynajęcie i to w różnym standardzie, aby ograniczyć zyski spekulantów i tzw. deweloperów oraz pomoc Warszawiakom, szczególnie zaś młodym, znaleźć swój własny kąt;
    – Otwarcie sieci niekomercyjnych (czyli nienastawionych na zysk) miejskich sklepów spożywczych, odzieżowych i meblarskich oraz AGD, aby ograniczyć tym samym nadmierne zyski zachodnich sieci supermarketów;
    – Ucywilizowanie bazarów – na początek może tego obok mnie, czyli na Broniewskiego (ten częściowo spalony);
    – Usunięcie tzw. graffiti, szczególnie z Marszałkowskiej, Alej Jerozolimskich czy Nowego Światu, aby Warszawa nie wyglądała jak jakieś zrujnowane, opuszczone slumsy upadającego amerykańskiego miasta;
    – Uporządkowanie Placu Defilad – najlepiej zrobić tam Park Centralny;
    – Oczyszczenie fasady PKiN.
    II. Czysta polityka:
    – Uporządkowanie nazw ulic – usunięcie kontrowersyjnych patronów takich jak np. Piłsudski i inni sanacyjni dygnitarze, Wojtyła i inni carowie czy książęta kościoła rzymskiego, tzw. żołnierzy przeklętych i ugrupowań AK (wystarczy Aleja AK zamiast np. Alei JP2) etc.;
    – Przejęcie przez miasto Muzeum Żydów Polskich i obiektywizacja jego ekspozycji, np. otwarcie sali o żydowskich zbrodniarzach stalinowskich;
    – Obiektywizacja Muzeum Powstania Warszawskiego, czyli wyraźne podkreślenie jego klęski i bezsensowności politycznej oraz przypominanie na każdym kroku, że było one politycznie skierowane przeciwko Aliantom, a szczególnie zaś ZSRR, a więc nie miało ono nawet najmniejszej szansy na sukces.
    III. Transport (czyli moja specjalność):
    – Usunięcie wielkich ciężarówek (tzw. TIR-y) z Trasy Toruńskiej i generalnie z Warszawy poprzez dokończenie obwodnicy i budowę drugiej, poza granicami miasta albo na ich obrzeżu, aby skierować nią ruch tranzytowy owych wielkich ciężarówek (tzw. TIR-ów);
    – Budowa parkingów podziemnych i usunięcie parkingów naziemnych z takich śródmiejskich reprezentacyjnych placów jak Teatralny, Bankowy, Konstytucji czy Defilad;
    – Uporządkowanie dworców autobusowych a szczególne Zachodniego;
    – Wycofanie autobusów podmiejskich (głównie tych prywatnych) z centrum (powinny one dojeżdżać tylko do końcowych stacji metra) i uporządkowanie ich taboru oraz numeracji linii i opłat za ich usługi poprzez włączenie ich do systemu transportu miejskiego;
    – Wprowadzenie na nowo trolejbusów do Warszawy, ale nowoczesnych, które mogą przejechać co najmniej kilka kilometrów na akumulatorach albo superkondensatorach;
    – Wybudowanie nowych linii tramwajowych (np. na Wilanów, Ursynów, do Piaseczna, na Gocław, wzdłuż ul. Modlińskiej etc.) a na istniejących wprowadzenie priorytetu dla tramwajów, co zrobiłoby z nich Szybki Tramwaj Miejski czyli takie mini metro;
    – Poprowadzenie metra poza śródmieściem w wykopach albo na wiaduktach (olbrzymie oszczędności) oraz integracja metra z siecią kolei podmiejskich (SKM), na wzór np. Londynu;
    – Odbudowa (jako oczywiście elektrycznych) kolejek podmiejskich w kierunku Jabłonny i Legionowa (albo przedłużyć tam tramwaj), Marek (albo przedłużyć tam tramwaj), Otwocka (ale nad Wisłą, aby nie dublować SKM), Piaseczna, Grójca i Góry Kalwarii (z końcowej stacji metra na Ursynowie) i Łomianek (ze stacji metra Młociny);
    – Przedłużenie WKD (EKD) do stacji PKP w Grodzisku i Milanówku oraz do Raszyna (ew. tramwaj z Okęcia do Raszyna);
    – Uruchomienie pociągów pasażerskich do Konstancina-Jeziornej przy pomocy taboru hybrydowego, czyli EZT z tzw. opcją last mile, czyli inaczej mogących przejechać co najmniej kilka kilometrów na akumulatorach, superkondensatorach bądź silnikach spalinowych albo też elektryfikacja tych kilku kilometrów torów na odcinku Nowa Iwiczna – Jeziorna (lina kolejowa 937). Według Wikipedii, to na odcinku Nowa Iwiczna – Konstancin-Jeziorna kilkukrotnie rozważane były kolejowe przewozy pasażerskie. Studium na ten temat zostało opracowane już w roku 2008. Według jednego z projektów przystanki osobowe znajdowałyby się w Nowej Iwicznej, Piasecznie, Julianowie, Kierszku i Jeziornie. Kilkakrotnie, w terminach wyborów lokalnych, odbywał się testowy przejazd tą trasą z udziałem mediów, lecz żadne inne działania zmierzające do realizacji ruchu pasażerskiego nie zostały, jak dotąd, podjęte.
    Pozdrawiam,
    Lech.Keller (at)gmail.com

  19. litwos8 22 czerwca o godz. 10:33 13973
    Obawiam się, że masz sporo racji…

  20. jrcanonia 22 czerwca o godz. 5:50 13970 – jak wyżej…

  21. maciekplacek
    Widzę, że brakuje ci luzu i poczucia humoru. :-(.

  22. zamroczony 22 czerwca o godz. 1:45 1396
    Twój nick idealnie wręcz pasuje do twej wypowiedzi. 🙁

  23. liguda57
    Pozdrawiam i obawiam się, że mamy rację…

  24. Mam szczerą nadzieję, że Pan Minister nie zamknie tego blogu.

  25. Kombatanctwo jest chorobą nieuleczalną. Powrót do polityki kombatantów nieudanej transformacji własnościowej, można by porównać do powrotu Jana Tomaszewskiego do bramki polskiej reprezentacji na mecz z Kolumbią.
    Bardziej bezpieczne i mniej szkodliwe dla zdrowia jest pozostanie gadułą polityczną.

  26. woytek 22 czerwca o godz. 15:15 13984
    Nic dodać, nic ująć…

  27. Popierać nie popieram ale jak już Goethe trafnie zauważył: “błędy człowieka czynią go sympatycznym“. W tym kontekście pozdrawiam z sympatią.

  28. Lubicz56 22 czerwca o godz. 17:32 13987 😉
    Oby tylko z Panem Ministrem nie było jak u Mistrza Jana z Czarnolasu:
    ‚Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”;
    Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
    Nową przypowieść Polak sobie kupi,
    Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.’
    PIEŚŃ 5

  29. Z Goethego Panu Ministrowi do przemyślenia:
    Błądzi człowiek, póki dąży (Es irrt der Mensch, solang er strebt) – Faust.
    Autorytety są główną przyczyną tego, że ludzkość stoi w miejscu.
    Błąd łatwiej dostrzec niż prawdę, bo błąd leży na wierzchu, a prawda w głębi.
    Co skraca mi czas? – Działanie! Co wydłuża go niemiłosiernie? – Bezczynność.
    Głęboki upadek prowadzi często do wielkiego szczęścia.
    Ludzie są szczęśliwi, zanim dojdą do rozumu i kiedy go znów stracą.
    Łatwo się nauczyć panowania, trudniej rządzenia.
    Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest.
    Po sposobie, w jaki spełniasz swój obowiązek poznasz wartość swoją.
    Świat idzie naprzód tylko dzięki tym, którzy się temu sprzeciwiają.
    Wszystko ułożyłoby się znakomicie, gdyby można było rzecz powtórzyć.

  30. A ja obawiam się, że Pan Minister wystartuje z programem, który da mu taki odsetek głosów jak Pani Ogórek… Tragedią lewicy, zresztą nie tylko polskiej, jest przecież to, że zdradzili oni interesy ludzi pracy aby popierać wąskie, partykularne interesy mniejszości seksualnych, pseudo-ekologów i zwolenników ratowania III świata poprzez zrobienie III świata z I świata.

  31. Te, Kowalski, w polszczyźnie plac, ulica, skwer, park, ogród etc. piszemy małą literä. Gdy ogród jest parkiem, a nie ogrodem, to piszemy Ogród Saski. Dużo takich odstępstw.

    Pzdr.

  32. Życzę powodzenia i trzymam za Pana kciuki. Być może popełnia Pan błąd i w rezultacie jedynie ułatwi Pan zwycięstwo kandydatowi PIS, tym niemniej „nothing ventured, nothing gained”.

  33. Szanowny Panie A.Celiński,
    cieszę się, że będzie Pan walczył o prezydenturę Warszawy w imieniu
    SLD i szerokiego wachlarza partii oraz ruchów lewicowych. Życzę Panu wejścia do drugiej tury. Powodzenia!

  34. Szans żadnych. Byłby sens gdyby Pańska kandydatura wiązała się z przedstawieniem programu lewicy. Jednakże takiego programu nie ma. Lewica zdaje się w pełni zaakceptowała (a nawet jej przywódcy śmiało z tego korzystają) liberalny system wolnorynkowy, a więc w konsekwencji i immanentne jego cechy. Od dekad lewica skupia się na kwestii obyczajowej, usiłując na siłę przerobić „ciemnego” człowieka na „światłego” – czytaj: na swoja modłę. 🙂

    Do usłyszenia po wyborach.

  35. Tomasz Wysocki 22 czerwca o godz. 23:34 13992
    Polska język – trudna język. Podobno wszyscy jesteśmy imigrantami (tak przynajmniej twierdzi Prezent Tusk i prezydent Biedroń i chyba też prezydentka Waltzowa), a więc nie czepiajmy się do dupereli.
    Szalom (to ostanie po chazarsku).
    LK

  36. AOlsztynski 23 czerwca o godz. 5:39 13995
    Pełna zgoda – Pan Minister Celiński, którego bardzo szanuje za jego przywiązanie do idei i praktyki wolności słowa, nie ma szans żadnych na zostanie prezydentem Warszawy. Nie posiada On bowiem obecnie żadnego programu, a kiedy go ogłosi, to obawiam się, że nie będzie to program lewicowy, a tylko lewacki. Jak to słusznie zauważyłeś, współczesna europejska, a więc też i polska lewica (SLD, Razem etc.) w pełni zaakceptowała (a nawet jej przywódcy śmiało z tego korzystają) liberalny system wolnorynkowy, a więc w konsekwencji i immanentne jego cechy, takie jak wyzysk ludzi pracy i istniejące na tym tle ogromne różnice w dochodach i majątkach, a więc i w dostępie do władzy i wpływie na nią, przez co demokracja (w teorii władza ludu) w realnym kapitalizmie staje się zawsze plutokracją (rządami bogaczy) z elementami ochlokracji (najbogatsi są bowiem w tym systemie zbyt często zwykłymi kryminalistami czyli inaczej hołotą). Masz też rację co do tego, że od dekad lewica europejska skupia się na kwestii obyczajowej, usiłując na siłę przerobić „ciemnego” człowieka na „światłego” – czytaj: na swoja modłę, zamiast dbać o interesy ludzi pracy, czyli o zniesienie bezrobocia i przymusu pracy, a co za tym idzie, nie walczy ona o poprawę warunków pracy i płacy, a tylko o przywileje dla hałaśliwych ale nielicznych grupek gejów, lesbijek, feministek, pseudoekologów czy też zwolenników naprawy świata poprzez sprowadzenie do Warszawy miliona neurochirurgów, informatyków, pilotów komercyjnych odrzutowców i fizyków jądrowych z Bliskiego Wschodu, co niestety proponuje „sojusznik” Pana Ministra Celińskiego z kanapowej partyjki „Razem”. Przestrzegam więc Pana Ministra Celińskiego przed nimi, jako że idąc wraz z nimi czyli z „Razem” do wyborów a właściwie głosowania, straci Pan Minister Celiński głosy setek tysięcy zwolenników i sympatyków prawdziwej socjaldemokratycznej i socjalistycznej lewicy, a zyska tylko góra kilkaset głosów skrajnych lewaków z partyjek typu „Razem”. Niestety, obawiam się, że Pan Minister albo nie czyta tej dyskusji, a nawet jeśli czyta, to ignoruje On nasze głosy i nie chce zrozumieć tego, co my tu do niego piszemy, a to wszystko na swoją własną zgubę. Pozostaje mi więc głosować z obrzydzeniem na Jakiego, aby do władzy w Warszawie nie powróciła neoliberalna mafia obecnej Pani Prezydent.
    Pozdrawiam,
    LK

  37. Lspi 23 czerwca o godz. 1:17 13994
    Pan Minister Celiński będzie walczył o prezydenturę Warszawy w imieniu SLD i szerokiego wachlarza partii oraz ruchów lewackich, a więc nie ma On na szczęście żadnej szansy wejścia do drugiej tury.
    Szalom!

  38. Tomasz Wysocki 22 czerwca o godz. 23:34 13992
    A masz coś do powiedzenia ad rem, czyli co do mojego programu dla Warszawy?

  39. POwtarzam więc tylko raz jeszcze, że obawiam się, iż Pan Minister Celiński wystartuje z programem, który da mu taki odsetek głosów jak Pani Ogórek… Tragedią lewicy, zresztą nie tylko polskiej, jest to, że zdradzili oni interesy ludzi pracy aby popierać wąskie, partykularne interesy mniejszości seksualnych, pseudo-ekologów i zwolenników ratowania III świata poprzez zrobienie III świata z I świata. 🙁

  40. „Polak wieczny dureń” – Małachowski.

  41. sugadaddy
    A Niemiec czy Anglik to już nie?

  42. Wątpię czy w obecnej sytuacji, na tym swoistym oceanie turbo kapitalizmu można cokolwiek ,bez przelewu krwi ,zrobić. Trzeba być Cinami aby z wiadomych względów ,móc realizować swoje cele. To tyle co ogółu, „jakowalski” opisał to w sposób nie wymagający dodatkowego komentarza. Jeśli zadłużenie wszystkich tzw, potęg gospodarczych nie ulegnie jakiemuś „wymyślnemu” resetowi (pomijam celowo na razie global wojnę) to i tak jakimś konfliktem musi się to zakończyć, bo interesy są rozbieżne.
    Co do sytuacji w naszym kraju to zmiana obecnej władzy bez przesilenia siłowego jest niemożliwa , chyba ,ale w to wątpię, sami podadzą się do dymisji. Jeśli wygrają wybory samorządowe to wygrają też parlamentarne. I to ich utwierdzi w jeszcze bardziej spektakularnych „reformach”. Kościól temu tylko przyklaśnie, bo konserwatyzm religijno-obyczajowy ma się dobrze, właśnie dzięki Kościołowi. Polska będzie jednym wielkim współczesnym folwarkiem z mentalnością dla niego charakterystyczną, czego już są znaczące postępy. Katolicyzm to właśnie mentalne zniewolenie, w którym tkwimy od milenium. Katolicyzm nie ma nic wspólnego z demokracją , jest z gruntu antydemokratyczny, to jest schizofrenia obecnej sytuacji. Jedno drugie wyklucza i jest wzajemnie sprzeczne. Demokracja jest potrzebna tylko po to by przejąć pełnię władzy. Potem będzie się manipulować tak społeczeństwem ,żeby było władzy posłuszne, a służyć temu będzie dalsze wdrażanie programów typu „cośtam+”.
    Partia PiS ,przejęła wszystkie lewicowe programy i hasła oczywiście specyficznie je modyfikując, na bazie katolickich dyrdymałów nie mających z rzeczywistością kompletnie nic wspólnego. Religijne imponderabilia rządzą ludzkimi umysłami ,dodam ,że schorowanymi umysłami, wymyślonymi przez podobnie chore umysły ,wywodzące się przecież z tego społeczeństwa, na zasadzie błędnego koła. To się kiedyś musi skończyć katastrofą, a w sumie to, co ich to obchodzi skoro „Bóg tak chce”?
    Jakoś to będzie i jakoś to zawsze było, a że zawsze nie tak ,jak być powinno, stąd te ustawiczne narodowe kłótnie. Bo dla Polaków można dużo zrobić a z Polakami zawsze niewiele, czy jakoś tak mawiał klasyk.
    Nie łudźmy się , historia naszego kraju to „wędrówka” od katastrofy do katastrofy o różnych ciężarach gatunkowych.
    Nie łudźmy się też, że obecnie w Warszawie nie toczy się walka posiadaczy kapitału z tymi ,którzy są go pozbawieni. Kościół w tej kwestii nie kiwnął palcem i wiadomo za kim stoi. „Bieda” ma mieć lepiej dopiero w domniemanym niebie, o ile na to sobie tu i teraz cierpiąc, wg, nich (kleru) zasłuży. Jak wiadomo Bóg zawsze jest po stronie silniejszych.
    Czy lewica obyczajowa wygra z ultrakatolicką , wątpię. No ale cóż ,próbować trzeba, „nie wygra, kto nie zagra”, nadzieja umiera ponoć ostatnia.

  43. Gaming w mining.

    Cho, cho! (jak zawołał Chochoł)…
    …gdy szachista z tęgą od frasunku miną siada(!) do partii kopanki w szmaciankę, rzeczywiście obraz nędzy i rozpaczy nabiera pyzatej (pyza-na-polskich-dróżkach…) pełni.

    Polityka jest grą w zwycięstwo przekonań, a nie w przekonania o zwycięstwie (i jest to gra o klarownych zasadach zero-jedynkowych).

    Panu Celińskiemu, człekowi zacnemu, acz moralnemu, życzę już odniesionego ponad stan narodu Morale, a narodowi gratuluję jakże pięknej i wydumanej w snach kolejnej Klęski.
    Wynik jest już Jaki-taki, czyli wielością min zasłużony.

  44. @ jakowalski
    22 czerwca o godz. 10:51 13974

    Mydlenie oczu wyborcom dobrymi intencjami na wzór PRL?

    Kadencja prezydenta miasta Warszawy trwa 4 lata. Pytam, które z tej postulatów na tej liście realnie rzecz biorąc możnaby w tym okresie czasu zrealizować?
    Ze zgrupowanych w kategorii Sprawy socjalne, handel, estetyka etc. jedynie ucywilizowanie bazarów ma jaki taki sens, choć bazar i cywilizacja to raczej odrębne pojęcia. Miasto nie ma ani cash flow, ani zdolności kredytowej niezbędnych do wypierania developerów czy sieci handlowych. Poza tym zamiast odnawiać Pałac Kultu jednostki i Nauki na przyszłość lepiej go rozebrać i uzyskany w ten sposób teren w środku miasta odpowiednio zagospodarować z perspektywy iż miastu bardziej są potrzebne dochody niż wydatki.
    W kategorii czysta polityka jedynie przejęcie przez miasto Muzeum Żydów Polskich i obiektywizacja jego ekspozycji, np. otwarcie sali o żydowskich zbrodniarzach stalinowskich ma jakiś sens ponieważ to jest bezsporna część tej historii.
    Pozostałe czyli uporządkowanie nazw ulic oraz obiektywizacja Muzeum Powstania Warszawskiego odzwierciadlają jedynie subiektywny punkt widzenia na kontrowersyjne tematy.
    Wreszcie w kategorii transport kompletny rozbrat z rzeczywistością w imię wishfull thinking. To ani nie są zadania na cztery lata, ani zadania na miarę miasta. To są zadania na miarę kraju w perspektywie następnych 10 do 15 lat. Tylko pseudospecjalista o przerośnietym ego może pleść takie androny nie wskazując jednocześnie jakie środki finansowe są do tego potrzebne i w jaki sposób możnaby je zdobyć.

    Suma sumarum cały ten „program” można tylko odczytać jako popularne w wyższych eszelonach korporacyjnych nastawienie:
    Nothing is difficult when I do not have to do it myself, and will not be countable for the outcome.

  45. Optymatyk
    Odnośnie zadłużenia – Polska zadłuża się u prywatnych bankierów tak jak praktycznie każde inne państwo kapitalistyczne. Mechanizm ten wyjaśnił dawno temu ten tak nielubiany przez Ciebie Karol Marks już w roku 1850, w swym, jakże wciąż aktualnym dziele p.t. „Walki Klasowe we Francji” (www.marxists.org/polski/marks-engels/1850/wkwf). Marks wyjaśnił tam, że rządy państw kapitalistycznych (nie ważne tu jest jakiej orientacji – od socjaldemokracji i „zielonych” po konserwatystów i liberałów) zadłużają się w prywatnych bankach czyli na tzw. rynku finansowym (w przypadku rządu Grecji, Portugalii czy Polski głównie u bankierów zagranicznych) tylko dla tego, że te rządy są zależne od bankierów, a nie ma przecież dla bankierów lepszego dłużnika niż rząd, który przecież praktycznie zawsze (prędzej czy później) spłaca swoje długi pieniędzmi podatników, a więc też i twoimi – czy tego chcesz czy też nie.

  46. Optymatyk
    Ad Marx – a może lubiany? 😉

  47. Optymatyk – zgoda co do religii i kościoła oraz tego, że w kapitalizmie zawsze toczy się walka posiadaczy kapitału z tymi ,którzy są go pozbawieni.

  48. Alamakotalive 23 czerwca o godz. 18:44 14006
    1. To NIE jest program tylko dla prezydenta Warszawy i tylko na jedną kadencję, a wieloletni, perspektywiczny program prawdziwej lewicy dla Warszawy.
    2. Bazar może być cywilizowany – widziałem takie nawet w Maroku – porządek, widne hale targowe, na wzór naszej Hali Mirowskiej. Uważam, że stać jest nas na to.
    3. Wielkie miasto takie jak Warszawa, musi mieć pieniądze na to, aby budować mieszkania i zorganizować sieć tanich sklepów dla swych mieszkańców.
    4. PKiN jest zabytkiem, przykładem pierwszej generacji wieżowców budowanych na wzór amerykański, a więc należy o niego dbać.
    5. Muzeum Powstania Warszawskiego nie powinno gloryfikować głupoty politykierów z tzw. rządu londyńskiego czy też nieudolnego i skorumpowanego dowództwa AK ani też sprawiać wrażenia, że Polacy to Powstanie wygrali. Powinno ono być przestrogą przed jego błędami.
    6. Co do transportu, to jest to pogram dla całej Aglomeracji Warszawskiej, a nie tylko dla Warszawy. Potrzebujemy więc utworzenia Wielkiej Warszawy: od Nowego Dworu po Piaseczno i Górę Kalwarię i od Mińska Mazowieckiego po Grodzisk Mazowiecki i Błonie. Funkcjonalna Warszawa nie kończy się przecież na jej administracyjnych granicach.
    7. Finansowanie takiego planu musi pochodzić ze środków miejskich, wojewódzkich i krajowych. Alternatywą jest przecież załamanie się sytemu transportu a co za tym idzie paraliż miasta i okolic, co widzimy zresztą już dziś w godzinach szczytu. A ten paraliż kosztuje nas więcej niż niezbędna a pilna modernizacja systemu transportowego miasta i okolic. Ty myślisz jak księgowa, a ja jak ekonomista i to nas różni. I jak to mówił Wieszcz – mierz siły na zamiary, a nie powtarzaj, jak ten radziecki minister finansów z czasów Kosygina albo minister Rostowski: niet dienieg (pieniędzy nie ma). Poza tym, to poro by się zaoszczędziło, ograniczając ilość dzielnic a tym samym ilość urzędów dzielnicowych, redukując ilość urzędników, w tym szczególnie najwyżej opłacanych, np. wiceburmistrzów, nie finansując kościołów (poza remontami zabytkowych), rezygnując z samochodów służbowych, sprzedając budynek ratusza na cele komercjalne (np. hotel czy kasyno) i przenosząc się do tańszego a nowocześniejszego budynku biurowego etc.
    Pozdrawiam

  49. Gekko
    Tak, wynik jest już Jaki-taki, a nie Celiński. Taki mamy klimat! 😉

  50. @jakowalski
    22 czerwca o godz. 10:51 13974

    Proponujesz racjonalny program zeby wygrac wybory? Od co namniej 10 lat takie programy regularnie przegrywaly – nawet w dojrzalych demokracjach zachodniego typu.

    Wydaje mi sie, ze wiem dlaczego. Podam prosty przyklad. Zalozmy (optymistyczni), ze nawet 80% wyborcow glosuje racjonalnie a tylko 20% daje sie uwiesc przedwyborczym emocjom. Dalej zalozmy, ze do wyboru stoja dwie glowne partie, kazda po 30% zelaznego elektoratu. Obie proponuja realistyczne programy, czyli kazdy z nich ma w oczach racjonalnego wyborcy swoje zalety i wady. Zaluzmy, ze kazdy program przekona po 40% wyborcow (tych racjonalnych). Wiec zadna partie nie zdobedzie wiekszosci.

    Chyba, ze jedna z ich wpadnie na pomysl (dodatkowo do programmu) zmanipulowac tych nieracjonalnych wyborcow, np. ich postraszyc, pochlebic, cos obiecac. A najlatwiej to chyba podsunac im wrogow i Fuehrera do pomocy. W ten sposob zdobedzie dodatkowo np. 10% i tym samym wiekszosc.

    Wniosek jest taki, ze o wyniku wyborow decyduje NIE 80% racjonalnych wyborcow, a 10% oszolomow!

    A tak naprawde to mi sie wydaje, ze aktualnie w zachodnich demokracjach (w tym w Polsce) nie ma nawet 50% racjonalnych wyborcow 🙁 Wiec nawet najlepszy racjonalny program nie ma szansy na wygranie wyborow :- ( 🙁

  51. @jakowalski
    Już teraz wiem dlaczego Ciebie wszędzie banują.
    Ty nie masz z takimi poglądami a raczej wiedzą, żadnych szans. Gdybyś Ty miał tylko poglądy, nie wiedzę, to byś popłynął na fali śmieci ,co to z nurtem rzeki płyną.
    „My jesteśmy Jaki taki, warszawiaki ….”ie powinny mieć . Choć znając reali

    Programy masz takie ,że „Jaki, tak jakkolwiek Inny” z Tobą szans nie mogą mieć.hehehe

  52. Jest Pan najlepszym kandydatem, życze powodzenia.
    PS. O Boze miłościwy, @jakowalski wylazł z gawry.

  53. I jeszcze tylko pytanie do Pana Ministra Celńskiego – czy może podpisać się on pod poniższym:
    1. Wypowiedzieć konkordat
    2. Przywrócić przedwojenną procedurę wedle której Watykan zanim mianował biskupa musiał uzyskać zgodę na daną kandydaturę od władz Rzeczypospolitej a kandydat na biskupa musiał składać publiczne ślubowanie na wierność RP.
    3. Wyprowadzić ze wszystkich struktur Państwa funkcjonariuszy obcego państwa – Watykanu czyli:
    . A. Zlikwidować etaty kapelanów
    . B. Zlikwidować etaty katechetów a tym samym Wyprowadzić religię ze szkół
    4. Usunąć z rządu oraz życia politycznego wszystkich członków OPUS DEI i jakiegokolwiek zakonu. Członkowie OPUS DEI ślubowali wierność swej zwierzchności z Watykanu i priorytet religii nad racja stanu Państwa Polskiego i dlatego nie powinni mieć możliwości wpływu na polską politykę. Zakonnicy na stanowiskach rządowych (taki typowy polish joke) tez wiadomo kogo reprezentują.
    5. Opodatkować kler i wprowadzić obowiązek posiadania kas fiskalnych
    6. Znacjonalizować majątek zagrabiony przez kler po roku 1989
    7. Usunąć z urzędów i szkół wszelkie symbole religijne oraz zlikwidować tzw.katolickie placówki oświatowo-wychowawcze.
    8. Uroczystości państwowe organizować wyłącznie w charakterze świeckim
    9. Postawić przed sąd wszystkich pedofilów w sutannach jak również za poplecznictwo ochraniających ich biskupów.
    10. Wstrzymać dofinansowywanie „dzieł” KRK z kasy państwa !
    11. Ścigać z urzędu za wywoływanie presji w celu wymuszenia uczestnictwa w praktykach religijnych przez nauczycieli, dowódców i innych osób przełożonych
    12. Zlikwidować przepisy o wartościach chrześcijańskich w radiu i telewizji
    13. Nakazać przestrzegania norm hałasu, niezależnie od wyznania – dzwonić albo wrzeszczeć przez megafon na procesjach na terenach przemysłowych lub w zamkniętych pomieszczeniach
    14. Nakazać organizacjom religijnym przestrzegania przepisów o ochronie danych osobowych wobec osób, które z nich wystąpiły na zasadach przewidzianych w prawie cywilnym
    (sacc7723.06.2018, 19:43 – http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23585549,w-tarnowskich-parafiach-powstanie-lista-piosenek-zakazanych.html#Prze)

  54. Observer 24 czerwca o godz. 6:46 1401
    Może dla Ciebie to Pan Minister Celiński jest najlepszym kandydatem, ale dla kogo jeszcze? Przecież on nie ma programu, a nawet jeśli będzie go miał, to będzie to przecież z definicji program dla kogo? Dla garstki lewaków z Razem, jeszcze mniejszej garstki pseudo-ekologów i dla hałaśliwej, ale na szczęście w Polsce nielicznej garstki odmieńców, żeby nie powiedzieć zboczeńców seksualnych (tzw. LGBT)? I co masz osobiście do mnie?

  55. Optymatyk 24 czerwca o godz. 0:16 14013
    Dobrze to wiem. Ale może kiedyś Polak, wbrew Mistrzowi z Czarnolasu, nie okaże się głupi po szkodzie? Pomarzyć chyba jeszcze wolno?
    Pozdrawiam

  56. „A, ja myśle, ze panowie
    duza by juz mogli mieć,
    ino oni nie chcom chcieć!”
    /Czepiec do Dziennikarza/

    Ale wpierw trzeba wiedzieć czego się chce
    Ale większość myśli tak :

    „Wyście sobie, a my sobie.
    Każden sobie rzepkę skrobie”
    /Radczyni do Kliminy/

    A tak się dzieje z Wielkimi Planami :

    „(…) tak by gdzieś het gnało, gnało,
    tak by się nam serce śmiało
    do ogromnych, wielkich rzeczy (…)”
    a tu pospolitość skrzeczy,
    a tu pospolitość tłoczy,
    włazi w usta, uszy, oczy; (…)”
    /Poeta do Gospodarza/

    Najczęściej sprowadza się do tego :

    „Oni i my – my i oni,
    na wyścigi – kto kogo przegoni!”.
    /Poeta do Rachel/

    Podsumowanie:

    „Miałeś, chamie, złoty róg,
    miałeś, chamie, czapkę z piór:
    czapkę wicher niesie,
    róg huka po lesie,
    ostał ci się ino sznur
    ostał ci się ino sznur”
    /Chochoł do Jaśka/

    I tak zostało !!!

  57. Mały fizyk 23 czerwca o godz. 23:53 14012
    Tak, proponuję racjonalny program aby wygrać wybory, choć wiem, że od co najmniej 10 lat takie programy regularnie przegrywały – nawet w tzw. dojrzałych demokracjach zachodniego typu. Ale jak napisałem do Optymatyka – może kiedyś Polak, wbrew Mistrzowi z Czarnolasu, nie okaże się głupi po szkodzie? Pomarzyć chyba jeszcze wolno?
    Co zaś do twoich uwag – na początku stawiasz za dużo założeń, tak jak ekonomiści czy kosmologowie aby uzasadnić swoje nierealistyczne hipotezy, ale na koniec, to masz 100% rację, PiSząc, że aktualnie w tzw. zachodnich demokracjach (w tym więc i w Polsce) nie ma nawet 50% racjonalnych wyborców, a więc nawet najlepszy racjonalny program nie ma szansy na wygranie wyborów. Ale zauważ, że ja podsunąłem Panu Ministrowi Celińskiemu coś w rodzaju wabika (feromonu wyborczego) czy tez kiełbasy wyborczej, np. te tanie mieszkania i tanie sklepy (w tym dodałbym jeszcze miejskie stacje benzynowe) etc. Dodajmy jeszcze obniżkę czynszów komunalnych, kontrolę nad cenami prądu, gazu i wody, kontrolę nad opłatami ściąganymi przez spółdzielnie mieszkaniowe od swoich członków, darmowe czyli finansowanie z budżetu miasta przejazdy transportem komunalnym etc. Czy nie sądzisz, że z takim programem, to Pan Minister Celiński miałby szansę aby wygrać? Przecież na pytania skąd weźmie on na to pieniądze, przytoczyłby moją listę oszczędności w wydatkach i powiedział, że to samo mówiono przeciwko 500+, a ono wcale nie rozwaliło budżetu państwa. A po wygranych wyborach zawsze można się wycofać z części obietnic mówiąc, że w kasie miejskiej zastało się większe pustki, niż to HGW twierdziła.
    Szalom (to po chazarsku)!

  58. Kaesjot
    Złoty róg mieliśmy w PRL-u i zamiast go trochę zreperować i oczyścić, to sami go zamieniliśmy na to, co mamy dziś, czyli na sznur, na którym ciągnie nas globalny kapitał…

  59. I jeszcze to: Gdyby w roku 2016 wziąć kasę z ZUS-u czyli 242,5 mld zł, kasę na pomoc społeczną 68,5 mld zł oraz kasę dla bezrobotnych czyli 17 mld zł to wyjdzie nam 328 mld zł. Dorosłych Polaków jest prawie 33 miliony. Gdyby to równo podzielić, to każdy Polak w roku 2016 dostałby dokładnie 828 zł miesięcznie. Dodajmy do tego oszczędności, które można zrobić w budżecie wojska, oszczędności z tytułu redukcji etatów w administracji publicznej (w tym likwidacja ZUS-u, urzędów bezrobocia czyli w nowomowie urzędów pracy etc.) oraz dodatkowe dochody z podatku od spekulacji i nieproduktywnego majątku wartego ponad milion złotych a także z opodatkowania zagranicznych firm, które są obecnie zwolnione z podatku, to wyjdzie nam dobrze ponad tysiąc złotych na Polaka jako tzw. Bezwarunkowy Dochód Obywatelski, o którym polska leica jak na razie milczy.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23576498,jedz-pan-na-syberie-a-od-moich-dochodow-wara-czytelnicy.html?order=najnowsze&v=1&obxx=23576498#opform23576498

  60. Lewica, a nie Leica, of course…

  61. @jakowalski
    24 czerwca o godz. 9:39 14019

    „…na początku stawiasz za dużo założeń”.
    Nie ludz sie plonna nadzieja. Bo rzeczywista sytuacja wyborcza ma o wiele wiecej parametrow, o ktorych jeszcze mniej wiadomo. Moj przyklad/model jest bardzo prosty, ale wydaje mi sie, ze prowadzi do waznych wnioskow.

    „Pomarzyć chyba jeszcze wolno?”
    Caly niePIS (a szczegolnie rozdrobiona lewica) powinny przestac marzyc o programach a zajac sie walka o wladze w panstwie (a nie miedzy soba). Nie tylko w moim mniemaniu podstawa (mozliwego!) zwyciestwa jest doglebne zrozumienie matematyki wyborczej ze szczegolnym uwzglednieniem ordynacji wyborczej. Pan Celinski chyba to zrozumial, bo caly rok 2016 i 2017 pisal o wspolnych listach opozycji. Ale jak to sie ma teraz do jego kandydatury? Moze postawisz mu to pytanie na ktoryms spotkaniu wyborczym i zrelacjonujesz jego odpowiedz tutaj?

    „…podsunąłem Panu Ministrowi Celińskiemu coś w rodzaju wabika (feromonu wyborczego) czy tez kiełbasy wyborczej, np. te tanie mieszkania i tanie sklepy (w tym dodałbym jeszcze miejskie stacje benzynowe) etc…. Czy nie sądzisz, że z takim programem, to Pan Minister Celiński miałby szansę aby wygrać? ”

    Nie, bo brakuje mu znaczacego zelaznego elektoratu (obojetnie czy racjonalnego czy nie).

  62. jakowalski
    23 czerwca o godz. 21:28 14010

    Piszesz jak nawiedzony a nie jak ekonomista. Kompletny rozbrat ze zdrowym rozsądkiem.

  63. alamakotalive
    24 czerwca o godz. 12:02 14024
    Wg mnie to właśnie ekonomię cechuje rozbrat ze zdrowym rozsądkiem.
    Zdrowy rozsądek mówi – upiecz chleb po to, by się najeść i upiecz tylko tyle, ile potrzeba by nikt głodny nie był.
    Ekonomia mówi – piecz tego chleba najwięcej jak możesz, wmawiaj swym klientom, że muszą zjadać go więcej niż potrzeba a gdy wskutek tego przytyją i nie zmieszczą się w starą koszulę do masz możliwość sprzedać im nową a gdy się rozchorują wskutek obżarstwa to dodatkowo na lekarstwach zarobisz.

  64. alamakotalive
    24 czerwca o godz. 12:02 14024
    Konkrety proszę. POza tym, to ów „zdrowy” rozsądek mówi nam, że Ziemia jest płaska, a z drugiej strony, że Słońce krąży wokół niej, ale przecież to pierwsze wyklucza to drugie, a poza tym oba te „zdroworozsądkowe” twierdzenia sprzeczne są z wynikami obiektywnych, naukowych obserwacji astronomicznych i geodezyjnych.

  65. kaesjot 24 czerwca o godz. 13:29 14025
    To nie ekonomiści tak twierdzą, tylko ekonomowie udający ekonomistów.

  66. MF
    1. Twój model ma, jak na mój gust, za dużo niewiadomych i za dużo parametrów, których nie da się nijak z sensem oszacować.
    2. Aby wygrać walkę, to trzeba mieć program i to program pozytywny. Wiesz dlaczego emigrowałem z Polski w roku 1981, tuż przed stanem wojennym? Gdyż byłem działaczem „Solidarności” (na szczeblu branży) i w związku z tym spotykałem gorę tego niby-związku, a właściwie partii politycznej (np. Bujaka i jego akademickich doradców) i stwierdziłem z przerażeniem, że nie mają oni żadnego programu poza przejęciem władzy od komunistów, a właściwie bolszewików z PZPR. Dziś wiem, że mieli oni program, czyli restaurację kapitalizmu w Polsce, ale z wiadomych przyczyn nie odważyli się go ogłosić wówczas publicznie, gdyż wtedy to przysłowiowy pies kulawą nogą by ich nie poparł. Tak więc idąc do wyborów trzeba mieć plan, i to plan pozytywny, a tego obecna polska lewica nie ma w tym sensie, że ma ona program sprowadzenia do Polski co najmniej miliona naukowców, lekarzy, inżynierów i informatyków z Syrii i okolic, legalizację ślubów dla gejów i lesbijek, zamknięcie kopalń i elektrowni na węgiel, drastyczną podwyżkę cen energii etc. ale z wiadomych przyczyn nie może ona ogłosić tego programu, gdyż oznaczałoby to jeszcze gorszą klęskę wyborczą niż dwa lata temu.
    3. Na wiece wyborcze nie chadzam gdyż ochrona uniemożliwiłaby mi zadawanie trudnych pytań. Pytam się więc Pana Ministra Celińskiego na tym blogu – jaki ma Pan Minister program? Czy zawiera on w/w elementy takie jak sprowadzenie do Polski co najmniej miliona naukowców, lekarzy, inżynierów i informatyków z Syrii i okolic, legalizacja ślubów dla gejów i lesbijek, zamknięcie kopalń i elektrowni na węgiel, drastyczna podwyżka cen energii etc.?
    4. Tak, wydaje mi się, że brakuje Panu Ministrowi Celińskiemu, a generalnie polskiej lewicy, znaczącego żelaznego elektoratu (obojętnie czy racjonalnego czy też nie), jako że będąc u władzy za Millera nic nie zrobili oni dla ludzi pracy, natomiast zbyt dużo dla kapitału, głównie zresztą zachodniego i bliskowschodniego (chyba wiadomo, kogo mam tu na myśli).
    Z tradycyjnym chazarskim POzdrowieniem, czyli Szalom!

  67. Pozwalam sobie spytać Pana Ministra Celińskiego na tym blogu – jaki ma Pan Minister program wyborczy? Czy zawiera on elementy takie jak np. sprowadzenie do Polski co najmniej miliona naukowców, lekarzy, inżynierów i informatyków z Syrii i okolic, legalizacja ślubów dla gejów i lesbijek, zamknięcie kopalń i elektrowni na węgiel, drastyczna podwyżka cen energii etc.?

  68. jakowalski
    Przeciętnego obywatela nie interesują teorie wygłaszane przez ekonomów i ekonomistów – jego interesują realne skutki działań praktycznych.

  69. Kaesjot
    Tu nie chodzi o teorię, a o praktykę. A ona jest taka, że w realnym kapitalizmie mamy zawsze ogromną nadwyżkę podaży nad popytem, a więc ten popyt trzeba jakoś sztucznie zwiększać. Poza tym, a to jest chyba najważniejsze, popyt jest w realnym kapitalizmie prawie zawsze za niski, gdyż kapitalista płaci zatrudnionemu u niego pracownikowi najemnemu tylko tyle, aby miał on siłę przyjść następnego dnia do pracy. Więcej więc na tym więc ten pracownik traci niż zyskuje, gdyż pracując dla kapitalisty traci on siły i szybciej staje się niezdolny do pracy i szybciej umiera. Poza tym, to nie zapominajmy o ekonomicznym przymusie pracy – jeśli pracownik rzuci pracę, to z czego on będzie żyć? Przecież bezrobocie jest też po to, aby on pracy nie rzucił i nie szukał lepszej, gdy jej na ogół nie ma. Takie są bowiem realia realnego kapitalizmu – jeśli nie masz kapitału, to musisz pracować dla kapitalisty, aby wyżyć, a z kolei ta praca ciebie wyniszcza. Tylko bezwarunkowy dochód obywatelski albo rewolucja socjalistyczna może ludzi pracy uwolnić od tego przymusu.
    Pozdrawiam

  70. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/abp-stanislaw-gadecki-o-misyjnej-roli-i-zadaniu-kosciola/mdr51bm
    „Panie Arcybiskupie Gądecki…Kiedy w Polsce ukaże się taki raport?
    Raport Australijskiej Królewskiej Komisji 2018r.
    W niektórych australijskich parafiach podejrzanych jest aż 15 proc. księży. A ofiar w sumie niemal 4,5 tysiąca. – Te liczby odzwierciedlają wielką klęskę Kościoła w kwestii obrony dzieci – komentuje Francis Sullivan, dyrektor rady koordynującej śledztwo z ramienia Kościoła.Średni wiek wykorzystywanych dziewczynek: 10,5 roku. Chłopców: 11,5. Statystyki dotyczące przestępstw seksualnych w australijskim Kościele są szokujące.W niektórych diecezjach o pedofilię podejrzewanych jest 15 proc. duchownych,a w zakonach nawet od 20 do 40 proc.! Na razie zidentyfikowano 1900 sprawców, około 500 pozostaje nieznanych.Raport dotyczący molestowania dzieci przez katolickich księży opracowała australijska królewska komisja, która pracuje od 2013 roku. Ustaliła, że w latach 1980–2015 aż 4444 osoby zgłosiły, że były molestowane. Wśród oskarżonych o nadużycia seksualne wobec dzieci są członkowie wielu instytucji, poza zakonnikami i księżmi także osoby świeckie związane z Kościołem. Mówi się też o winie sióstr zakonnych. One, jak się szacuje, mogły być sprawczyniami 5 proc.przypadków molestowania.Francis Sullivan, dyrektor rady koordynującej śledztwo z ramienia Kościoła, przyznał, że liczby są szokujące, dramatyczne, niewybaczalne. Odzwierciedlają – jak powiedział – wielką klęskę Kościoła w kwestii obrony dzieci.Opowieści ofiar są przygnębiająco podobne – mówiła współpracująca z komisją adwokatka Gail Furness. – Dzieci ignorowano lub, co gorsza, karano. Oskarżenia nie były badane. Księża i inne osoby duchowne wysyłano do innych parafii i społeczności, gdzie nie wiedziano o ich przeszłości.”

    @jakowalski , jako znawca i „tambylec” skomentuj ,proszę, ten tekst, ok?

  71. „Dziś wiem, że mieli oni program, czyli restaurację kapitalizmu w Polsce, ale z wiadomych przyczyn nie odważyli się go ogłosić wówczas publicznie, gdyż wtedy to przysłowiowy pies kulawą nogą by ich nie poparł.” jakowalski

    Sedno sprawy. Lepiej tego nie można było ująć, krótko i na temat. Gdyby wtedy ludzie wiedzieli co ich czeka po 89 roku, to zsyłka internowanej wierchuszki „Solidarności” na „białe niedźwiedzie” byłaby poparta solidarnie przez wszystkich wyśmiewanych wtedy „roboli”.
    I wzorem Chin byśmy przeszli suchą nogą do innego systemu. Ale „to se ne wrati „jak mawiają ….. a zresztą czy to ważne kto?
    Nas czeka jeszcze coś gorszego niż te ” białe niedźwiedzie” .”Oni” już się tu z powrotem instalują.
    Szalom, jak mawiają „instalatorzy”. hahaha

  72. Optymatyk 24 czerwca o godz. 22:09 14033
    Obawiam się, że masz rację.

  73. Optymatyk 24 czerwca o godz. 21:52 14032
    Co tu komentować? Przecież australijskie sądy, a właściwie przekupieni i skorumpowani sędziowie do niedawna odrzucały pozwy o odszkodowania ze strony ofiar kościoła. Poczytaj poniżej o Ellis defence. Australijscy politycy, urzędnicy i sędziowie należą bowiem do najbardziej skorumpowanych na tzw. Zachodzie, a to z powodu pochodzenia ich od przestępców deportowanych z UK i fizycznego oddalenia Australii od cywilizacji, przez co Australijczykom można było wmówić, że ich sądy, politycy i urzędnicy są lepsi niż u najbliższych sąsiadów Australii, czyli Indonezji i Nowej Gwinei. Dopiero kiedy wiadomości o korupcji wśród australijskich sędziów zacięły przenikać do Europy, w tym do UK, do rząd w Kanberze został zmuszany do zajęcia się sprawą zepsucia, w którym pogrążyła się australijska prowincja kościoła rzymskiego.
    Ellis defence – Upon becoming Archbishop of Melbourne, Pell set up the “Melbourne Response” diocesan protocol to investigate and deal with complaints of sexual abuse in the Archdiocese of Melbourne. The protocol was the first of its kind in the world, but has been subject to a variety of criticisms. Australia’s wide-ranging 2013–2017 Royal Commission into Institutional Responses to Child Sexual Abuse called Pell three times to give evidence about the Melbourne Response, handling of abuse in the Ballarat and Melbourne Dioceses, and Case Study 8 regarding the John Ellis complaint. Pell was also called to testify at a 2013 Victorian government Inquiry. Amid anger at the church’s handling of abuse claims, Pell’s appearances were subject to criticism and controversy. These inquiries discredited a number of widely reported claims against Pell regarding his purported knowledge of events as a young priest, but also criticised some aspects of the procedures he later established for handling abuse claims. Pell himself used the platforms to both condemn past failings of his Church and to defend his own efforts to combat child abuse in the church and care for victims.
    In 2014, the royal commission was told how lawyers representing Pell and the Archdiocese of Sydney incurred costs of A$1.5 million against a victim of sexual abuse. The lawyers, acting on the church’s instructions, “vigorously” fought John Ellis through the courts despite warnings of his “fragile psychological state”. The resulting NSW Court of Appeal ruling established the controversial “Ellis Defence”, which confirmed that the church could not be sued as a legal entity and held liable for abuse committed by a priest in such matters. Eventually, Ellis received $568,000 from the church. In a statement to the royal commission in March 2014, Pell reversed his earlier stance in support of the defence, saying: “My own view is that the Church in Australia should be able to be sued in cases of this kind”.
    In his 2014 appearance, Pell likened the Catholic Church to a trucking company: “If the truck driver picks up some lady and then molests her, I don’t think it’s appropriate, because it is contrary to the policy, for the ownership, the leadership of that company to be held responsible.” He was widely criticised for this remark. The president of Adults Surviving Child Abuse, Cathy Kezelman, called his comments “outrageous”, saying that they denied the experience of victims. Nicky Davis, from the Survivors Network of those Abused by Priests (SNAP), said that Pell had made a “highly offensive” comparison. Michael Bradley, writing in his weekly column for ABC News, said “Yes, it was mind-blowingly insensitive to draw that analogy and to so blithely refer to ‚some lady’. But there was a much bigger hole. In the world according to Pell, if the Catholic Church has a policy that tells its priests not to rape children then, if they still do so, the Church cannot be held accountable.” (Wikipedia hasło „George Pell”)

  74. Także:
    Victoria (state of Australia – LK) has introduced a bill that would make it the first jurisdiction in Australia to abolish a legal defence used by churches to prevent child sexual abuse victims from targeting their assets in compensation claims. Known as “the Ellis defence”, it is based on a 2007 court case brought by abuse survivor John Ellis against the Catholic church. The New South Wales court of appeal found church assets could not be targeted by Ellis in pursuing compensation for the crimes he endured within the church, because church trustees could not be held to account for the crimes of individuals.
    Associate Prof Elizabeth Curran from the Australian National University’s school of law said the Ellis defence “has been used by the church to obfuscate, and to avoid accountability”. “Religious institutions have used the defence to protect their rather wealthy assets from any form of seizure,” she said.
    “It’s a defence that no one else has access to, only churches do. The Victorian government, by getting rid of this defence, is offering greater protection to the most vulnerable people, and it means churches are no longer allowed to be above the law. This defence has seen people who have been harmed within religious institutions left with no real avenue for pursuing monetary recourse.”
    In a statement the premier, Daniel Andrews, said the legislation introduced into state parliament on Monday was designed to remove the defence and to “quash an unfair legal loophole preventing child abuse survivors from suing some organisations for their abuse”. Under the proposed laws, which are widely expected to pass, unincorporated organisations – including religious institutions – would be given an opportunity to nominate a legal entity with sufficient assets for child abuse survivors to sue. If a religious organisation failed to nominate an entity, a court could order the unincorporated organisation’s associated trusts to be sued and used to pay compensation to victims.
    Dr Judy Courtin, a lawyer who has represented dozens of child sexual abuse survivors and their families, said many religious institutions around the country had ceased using the Ellis defence due to escalating criticism that doing so was unjust.
    “But I was never happy with that, because all it takes is a new archbishop or leader who holds a different view to come in and decide using the defence is fair, so that’s why it is important Victoria has enshrined changes in the law,” Courtin said.
    Reforming the defence was a key recommendation from the royal commission into institutional responses to child sexual abuse, and of the Betrayal of Trust report tabled in Victorian parliament in 2013.
    “These Victorian reforms, combined with abolishing the statute of limitations, means guaranteeing victims that they will have an entity to sue,” Courtin said. “It provides victims with the same right to access courts as everyone else in the community. It has taken a royal commission, state inquiries, and hundreds of suicides and stuffed lives to get here, but it’s fantastic that the churches have finally lost their battle.”
    https://www.theguardian.com/australia-news/2018/mar/06/victoria-to-abolish-ellis-defence-that-protects-church-assets-from-abuse-victim-claims

  75. @ jakowalski
    24 czerwca o godz. 9:42 14020

    „Złoty róg mieliśmy w PRL-u i zamiast go trochę zreperować i oczyścić,”

    Tak na marginesie to jestem ciekaw jak, z kim i czyimi pieniedzmi chcialbys „zreperować i oczyścić,” np. sluzby (SB, Milicje, ORMO, ZOMO), armie czy firmy (np. Poczte i Telekomunikacje)?

  76. @jakowalski

    „Dziś wiem, że mieli oni program, czyli restaurację kapitalizmu w Polsce, ale z wiadomych przyczyn nie odważyli się go ogłosić wówczas publicznie, gdyż wtedy to przysłowiowy pies kulawą nogą by ich nie poparł. ”

    Chyba zyles w PRLu z (ideologicznymi) klapkami na oczach. Ja dobrze pamietam, ze wtedy „klasa robotnisza” w zdecydowanej wiekszosci (o ile nie wszyscy) woleli realny kapitalizm niz realny socjalizm.

  77. kaesjot
    24 czerwca o godz. 13:29 14025

    Czysta demagogia.
    Broń Panie Boże od zdrowego rozsądku, który zakłada że wie, albo może dyktować ile każdy musi chleba zjeśc żeby się najeść.
    Ekonomia pomaga jedynie zrozumieć w jaki sposób optymalnie użyć posiadane środki niezależnie od rodzaju działalności. Cel i rodzaj działalności wytyczają ludzie, jedni lepiej inni gorzej, a jescze inni kompletnie bez głowy.

  78. mały fizyk
    25 czerwca o godz. 0:12 14038
    W 1980/81 klasa robotnicza bardzo się podniecała tym churchilowskim ” niesprawiedliwym podziałem bogactwa” nie zastanawiając się co oznacza „niesprawiedliwy”.
    Dzisiaj odczuwają to na własnej skórze.

  79. kaesjot 25 czerwca o godz. 9:30 14040
    Otóż to!

  80. Alamakotalive 25 czerwca o godz. 6:10 14039
    Tak, ekonomia zajmuje się tym, w jaki sposób optymalnie użyć posiadane środki niezależnie od rodzaju działalności. Ale Diabeł, jak zwykle, chowa się w szczegółach. Stąd też ekonomia nie jest do końca nauką ścisłą, a Balcerowicz nie jest ekonomistą a tylko niedouczonym dogmatykiem – w młodości marksistowsko-leninowskim, a na starość neoliberalnym.

  81. mały fizyk 24 czerwca o godz. 23:51 14037
    Kraju i gospodarki nie naprawia się pieniędzmi, a tylko rozumną i wydajną pracą. Oczywiście, że wydawaliśmy wtedy za dużo na wojsko i milicję, ale najważniejsza była wówczas rozsądna reforma gospodarcza, czyli głównie przestawienie przemysłu obronnego na produkcję dóbr konsumpcyjnych. Powinniśmy iść wtedy chińską drogą – utrzymać formalną władzę partii formalnie komunistycznej i zacząć stopniowo wprowadzać elementy gospodarki rynkowej. Porównajmy w jakim stanie była Polska i Chiny Ludowe (ChRL) w roku 1980, a w jakim są te gospodarki dziś. Chiny rozwijały sie w tempie około 10% rocznie, a my około 1% rocznie. Chiny Ludowe mają dziś swój własny, nowoczesny przemysł, którego produkcją zalewają cały świat, mają też swoje własne nowoczesne technologie w tym swój własny sektor wysokich technologii (high tech) oparty na chińskiej myśli technicznej i chińskiej nauce i doskonałe uniwersytety światowej klasy. Chiny Ludowe mają też największą na świecie sieć autostrad i kolei wysokich prędkości, największe na świecie metro (Szanghaj) i latają w kosmos etc. A my? Mamy biedną i zacofaną kompradorską gospodarkę typową dla Latynosów, gospodarkę opartą na prymitywnych technologiach i taniej sile roboczej oraz na eksporcie siły roboczej na Zachód (głównie UK i Niemcy). Nie mamy zaś polskiej myśli technicznej, polskiego sektora wysokich technologii (high tech) ani też ani jednego uniwersytetu klasy światowej.

  82. mały fizyk 24 czerwca o godz. 23:51 14037
    Kraju i gospodarki nie naprawia się pieniędzmi, a tylko rozumną i wydajną pracą. Oczywiście, że wydawaliśmy wtedy za dużo na wojsko i milicję, ale najważniejsza była wówczas rozsądna reforma gospodarcza, czyli głównie przestawienie przemysłu obronnego na produkcję dóbr konsumpcyjnych. Powinniśmy iść wtedy chińską drogą – utrzymać formalną władzę partii formalnie komunistycznej i zacząć stopniowo wprowadzać elementy gospodarki rynkowej. Porównajmy w jakim stanie była Polska i Chiny Ludowe (ChRL) w roku 1980, a w jakim stanie są te gospodarki dziś. Chiny rozwijały sie w tempie około 10% rocznie, a my około 1% rocznie. Chiny Ludowe mają dziś swój własny, nowoczesny przemysł, którego produkcją zalewają cały świat, mają też swoje własne nowoczesne technologie w tym swój własny sektor wysokich technologii (high tech) oparty na chińskiej myśli technicznej i chińskiej nauce i doskonałe uniwersytety światowej klasy. Chiny Ludowe mają też największą na świecie sieć autostrad i kolei wysokich prędkości, największe na świecie metro (Szanghaj) i latają w kosmos etc. A my? Mamy biedną i zacofaną kompradorską gospodarkę typową dla Latynosów, gospodarkę opartą na prymitywnych technologiach i taniej sile roboczej oraz na eksporcie siły roboczej na Zachód (głównie UK i Niemcy). Nie mamy zaś polskiej myśli technicznej, polskiego sektora wysokich technologii (high tech) ani też ani jednego uniwersytetu klasy światowej.

  83. mały fizyk 25 czerwca o godz. 0:12 14038
    Polakom wtedy wmówiono (Radio Wolna Europa, BBC, Głos Ameryki a na Śląsku też Deutsche Welle, Paryska „Kultura” etc.), że w praktycznie sąsiednich Niemczech Zachodnich i Skandynawii jest kapitalizm, gdy tymczasem był tam wtedy socjo-kapitalizm (praktycznie brak bezrobocia, wysokie płace, dobre warunki pracy, tanie mieszkania od państwa, bezpłatna opieka lekarska, wysokie zasiłki na dzieci, dla chorych, bezrobotnch, inwalidów etc.). Polacy zapatrzeni byli wtedy na USA, ale nie rozumieli, że bogactwo tego państwa, podobnie jak Kanady czy Australii opiera się na Holokauście tubylców (odpowiednio Indian, Indian i Eskimosów oraz Aborygenów) i w rezultacie na zagrabianiu „ogniem i mieczem” olbrzymich terenów z urodzajnymi glebami (USA i Kanada) i ogromnymi bogactwami naturalnymi (USA, Kanada i Australia). A to jest przecież budowanie dobrobytu na zasadzie „pierwszy milion trzeba ukraść”. Gdyby Polakom powiedziano wtedy uczciwie, że kapitalizm będzie mieć w Polsce postać latynoamerykańską, czyli że będziemy mieć w Polsce nie USA a Meksyk, a więc ogromne bezrobocie i związaną z tym ogromną emigrację zarobkową, biedę ogromnej większości ludności, slumsy, ogromną przestępczość, upadek szkolnictwa etc., to na pewno nie poparliby oni wtedy oszołomów solidarnościowych.

  84. @jakowalski

    Twoje wnioski opieraja sie na czesciowo falszywch faktach.

    „Chiny rozwijały sie w tempie około 10% rocznie, a my około 1% rocznie.”
    Jezeli mowisz o PKB to Polska miala w latach 1990 – 2015 taki sam przyrost jak Chiny https://pl.wikipedia.org/wiki/Gospodarka_Polski#/media/File:PKB_per_capita_(USA_%3D_100).jpg A gdyby Chiny w latach 1980 – 90 otwarly granice, to by pewno setki milionow uciekly 😉

    „będziemy mieć w Polsce nie USA a Meksyk”
    Nikt nie chcial w Polsce Meksyku. A dzisiaj w Polsce zyje sie zdecydowanej wiekszosci obywateli materialnie lepiej niz za PRLu i nawet lepiej niz w Meksyku.

    Twoje wnioski oparte na blednych faktach sa czesciowo falszywe a po czesci (przez przypadek) prawdziwe. Szkoda mi czasu na dalsza analize. Wole ogladac mecze.

  85. mały fizyk 25 czerwca o godz. 16:22 14047
    1. Twierdzisz, że Polska miała w latach 1990 – 2015 taki sam przyrost PKB jak Chiny? A oto fakty:
    Według „Central European Financial Observer”, PKB per capita Chin (ChRL) zwiększył się w roku 2015 nieco ponad 25 razy w porównaniu do roku 1990, Wietnamu ponad 21 razy a Polski tylko nieco ponad 7 razy, czyli że kapitalistyczna Polska rozwijała się prawie 4 razy wolniej niż komunistyczne Chiny i około 3 razy wolniej niż komunistyczny Wietnam (link: financialobserver.eu/poland/poland-had-the-biggest-gdp-per-capita-growth-in-the-oecd-and-in-europe). Jesteśmy więc być może liderem w pogrążonej od lat w marazmie i regresie ekonomicznym, kulturalnym i moralnym Europie, ale do czołówki światowej to nam jest bardzo daleko.
    Dalej: From 1979 until 2010, China’s average annual GDP growth was 9.91%, reaching an historical high of 15.2% in 1984 and a record low of 3.8% in 1990. Based on the current price, the country’s average annual GDP growth in these 32 years was 15.8%, reaching an historical high of 36.41% in 1994 and a record low of 6.25% in 1999. (en.wikipedia.org/wiki/Historical_GDP_of_China).
    Porównaj też:
    – Chiny: tradingeconomics.com/china/gdp-growth-annual
    – Polska: tradingeconomics.com/poland/gdp-growth-annual
    Wybierz opcję MAX, a zobaczysz, że Chiny miały w latach 1990-2016 średni wzrost PKB na poziomie co najmniej około 9-10%, a Polska na poziomie najwyżej około 2-3%.
    2. Chiny od lat mają otwarte granice, a więc w większych miastach Australii czy Kanady stanowią oni już prawie połowę populacji. Ale to jest celowa polityka rządu Chin – zajęcia Australii i Kanady. Polska zaś od roku 1989 nie ma swojej własnej polityki, a tylko narzuconą jej przez NATO, UE i Watykan.
    3. Tak, nikt nie chciał w Polsce Meksyku, ale to Meksykiem się przecież staliśmy a nie USA, jako że to była jedyna realistyczna opcja dla kraju na takim poziomie rozwoju jak Polska w roku 1980 czy 1989, a wybierającym kapitalizm rynkowy a dokładniej jego anglosaski, dogmatycznie neoliberalny model. Zgoda, że dzisiaj w Polsce żyje się zdecydowanej większości obywateli materialnie lepiej niż za czasów PRL-u i może nawet lepiej niż w Meksyku, ale przecież za czasów PRL-u też nam się żyło lepiej niż w Meksyku, a lepiej niż w latach 1944-1989 żyje się dziś też w Rosji, Kazachstanie czy na Białorusi, że o Chinach czy Wietnamie już Ci nie przypomnę.
    4. Wolisz oglądać mecze? Ja obejrzałem wczoraj ostatni dla mnie mecz na tym Mundialu. Liczyłem, że „orły nawałki” (celowo z małej litery) przegrają z Latynosami 0:2, a tu się okazało, że się jednak omyliłem. Od początku kibicowałem sympatycznym i dobrze grającym Kolumbijczykom i żałowałem, że sędzia zakończył mecz za wcześnie i pozwolił im strzelić nieszczęsnemu czwartego gola.
    Szalom, jak to mawiają Chazarzy (Khazars)!

  86. ERRATA:
    4. Wolisz oglądać mecze? Ja obejrzałem wczoraj ostatni dla mnie mecz na tym Mundialu. Liczyłem, że „orły nawałki” (celowo z małej litery) przegrają z Latynosami 0:2, a tu się okazało, że się jednak omyliłem. Od początku kibicowałem sympatycznym i dobrze grającym Kolumbijczykom i żałowałem, że sędzia zakończył mecz za wcześnie i NIE pozwolił im strzelić nieszczęsnemu czwartego gola.
    Szalom, jak to mawiają Chazarzy (Khazars)!

  87. „Gdyby Polakom powiedziano wtedy uczciwie, że kapitalizm będzie mieć w Polsce postać latynoamerykańską, czyli że będziemy mieć w Polsce nie USA a Meksyk, a więc ogromne bezrobocie i związaną z tym ogromną emigrację zarobkową, biedę ogromnej większości ludności, slumsy, ogromną przestępczość, upadek szkolnictwa etc., to na pewno nie poparliby oni wtedy…”

    Z tym ogólnie się zgadzam. Można jeszcze dodać, iż nikt wówczas nie upoważnił rządzących do stworzenia systemu, gdzie państwo będzie istniało „tylko teoretycznie”.

    Ps.
    Panie Kowalski, my sobie możemy porozmawiać, ale ta klasa, odsunięta w 2015, od władzy jest wyjątkowo oporna (i odporna) na argumenty. Nie rozumieją w czym tkwi istota ich upadku. Tłumaczą, a to Kaczyńskim, że rzucił urok! A to, że PiS wprowadził elektorat, chyba ich samych :), w błąd. Wszak miał się zajmować tylko Smoleńskiem… I na tych przesłankach budują „opozycję”! Może po kolejnych wyborach, oczywiście przegranych, nastąpi otrzeźwienie i uderzą się w piesi – własne. Na co czekamy. Bo to warunek niezbędny. A tu tylko zadufanie w sobie i ignorancja.

  88. AOlsztynski 25 czerwca o godz. 19:26 14050
    1. Tak, w Meksyku też państwo istnieje tylko teoretycznie. To z Meksyku chyba więc brali POmysly POlitykierzy z PO.
    2. Tak, ta klasa pasożytnicza, odsunięta w roku 2015 od władzy, jest wyjątkowo oporna (i odporna) na argumenty. Oni nie rozumieją w czym tkwi istota ich upadku i nie chcą zrozumieć, dlaczego przegrali, tak samo jak Lewandowski i Nawałka nie wiedzą i nie chcą wiedzieć, dlaczego odpadli oni tak szybko z Mundialu. Platformersi tłumaczą swą klęskę albo po murzyńsku (Kaczyński rzucił na nich urok), albo też tworzą teorie konspiracji takie jak np., że PiS wprowadził elektorat w błąd i na takich przesłankach, czyli na ruchomych piaskach i bagnach (oraz moczarach;-)) budują oni, wraz ze Staroczesną i pseudolewicą spod znaku SLD oraz Razem i z bezprogramowymi oportunistami z PSL, „opozycję”. Nie sądzę więc, że po kolejnych wyborach, oczywiście przegranych, nastąpi w obozie owej „opozycji” jakieś otrzeźwienie i że uderzą się oni we własne piersi. Oni znów zwalą wszystko na czarną magię Prezesa i konspirację wrogich im sił, na „zielone ludziki”, na Putina, na Łukaszenkę i zapewne jeszcze na Xi Jinpinga i Trần Đại Quanga.
    Pozdrawiam

  89. Optymatyk 25 czerwca o godz. 21:28 4430 (ale u W O S I A)
    Dziękuję za te cytaty z Veblena, ale wątpię, czy „programista” coś z nich zrozumie. U Wosia mam zaśs wciąż bana jako wiadomo kto…
    Pozdrawiam!
    LK czy Ja (I)

  90. @jakowalski
    25 czerwca o godz. 18:12 14048

    Uzywasz watpliwej jakosci statystyk.

    ad. 1. Po co przeliczac PKB wyprodukowany w narodowej walucie najpierw na $ a dopiero potem wyliczyc wzost w %? Ciekawe po jakim kursie przeliczyli np. w 1990 polskie „banki” na $ . I czy uwzglednili zmiany kursow z czasem?

    ad.2 „Wybierz opcję MAX, a zobaczysz, że Chiny miały w latach 1990-2016 średni wzrost PKB na poziomie co najmniej około 9-10%, a Polska na poziomie najwyżej około 2-3%.”
    Mnie wychodzi w latach 1996-2016, ze Chiny mialy okolo 8-9% a Polska okolo 4-5%. Problem w tym, ze te statystyki chyba nie uwzgledniaja krajowych inflacji. Przyjzyj sie dokladnie mojej statystyce z Wikipedie a zauazysz, ze PKB jest liczone wedlug parytetu sily nabywcej. I tu Chiny i Polska rozwijaja sie rownolegle.

  91. mały fizyk 25 czerwca o godz. 23:04 14053
    1. Używam statystyk z najlepszych zachodnich źródeł, takich jak Bank Światowy (World Bank) oraz MFW (IMF), czasami via CIA, ale na ogół staram się sięgać źródeł typu BŚ czy MFW.
    2. Jak sobie wyobrażasz oszacowanie wzrostu PKB Polski w złotówkach w latach 1990-2015, skoro w Polsce w tym czasie mieliśmy do czynienia z denominacją waluty? W porównaniach międzynarodowych zawsze przeliczamy więc waluty krajowe na jakąś walutę światową, najczęściej na dolary USA. O szczegóły zapytaj się zaś ekspertów z Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
    3. Skąd tobie wychodzi taki wysoki wzrost dla Polski? Chyba że liczysz średnią arytmetyczną z rocznych wzrostów, ale to jest przecież niepoprawne! Powinieneś bowiem policzyć średnią geometryczną, jako że to właśnie tą średnią, a nie arytmetyczną, stosuje się ją przy badaniu średniego tempa zmian zjawisk, jako że średnia geometryczna słabiej reaguje na wartości ekstremalne niż średnia arytmetyczna, reaguje ona więc słabiej na pojedyncze, czasem przypadkowe wartości. (Woźniak M. „Statystyka ogólna” Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej w Krakowie, Kraków 2002, s. 36). Średnią geometryczną stosujemy więc do obliczenia przeciętnego tempa wzrostu, jeśli dane statystyczne informują o średnich przyrostach badanej wielkości w stosunku do roku (okresu) poprzedniego. Często używanym przykładem są tu informacje dotyczące wzrostu dochodu narodowego (w zrozumieniu PKB). Np. masz roczne stopy wzrostu 2%, 2%, 5% i 7% – średnia arytmetyczna to jest 4 ale średnią geometryczna to jest około 3, a dokładniej 3.44 (pierwiastek czwartego stopnia z iloczynu czterech liczb: 2 razy 2 razy 5 razy 7 czyli ze 140). Zobacz np. tu: mfiles.pl/pl/index.php/%C5%9Arednia_geometryczna.
    3. Poza tym, to w artkule z Wikipedii o polskiej gospodarce są tylko dane kwartalne wzrostu PKB za lata 2003-2018 oraz PKB per capita wg PSN (PPP) przy podstawie Stany Zjednoczone = 100% za lata 1950-2016 liczone według metody organizacji o nazwie The Conference Board (wikipedia.org/wiki/The_Conference_Board). Wynika z nich, że w roku 1990 Chiny miały około 6% PKB per capita USA a Polska około 28%, zaś w roku 2016 odpowiednio 26% i 47%, czyli że Polska zwiększyła swoj PKB per capita około 1,7 razy a Chiny około 4.3 razy czyli około 2.5 razy więcej. Według danych IMF, to nominalny PKB Chin (ChRL) wzrastał w latach 1990-1990 średnio o 10.7% a Polski 4.4%, zaś w latach 2009-2009 odpowiednio o 10.3% i 4.0%, zaś PKB per capita odpowiednio 10.0% oraz 3.4% i 10.5% i 2.5% (IMF International Financial Statistics) – około dwa do trzech razy szybciej w Chinach niż w Polsce.
    4. Wszystkie te statystyki uwzględniają oczywiście inflację, jako że inaczej to takowe porównania nie miały by sensu. Czy ty naprawdę myślisz, że w Banku Światowym i MFW (IMF) siedzą aż takie głąby kapuściane z matematyki i statystyki oraz ekonomii jak ty? Czy ty aby na pewno jesteś fizykiem? Czy raczej pracownikiem fizycznym?
    Szalom!

  92. jakowalski
    25 czerwca o godz. 10:26 14042

    „Balcerowicz nie jest ekonomistą a tylko niedouczonym dogmatykiem – w młodości marksistowsko-leninowskim, a na starość neoliberalnym”
    A kim Ty jesteś? Laureatem nagrody Nobla w dziedzinie ekonomi czy tym psem, który szczeka na ciągnącą karawanę?

    Jakowalskinomia vulgaris czy czepia się taki shalom okrętu i powiada płyniemy.

  93. Alamakotalive 26 czerwca o godz. 3:05 14055
    Znów tylko ad personam? Jesteś może krewną albo znajomą Balcerowicza? Ja zaś jestem absolwentem ekonomii dwóch (za moich czasów) bardzo dobrych uczelni – dawnej SGPiS (studiowałem w tej samej grupie co Kołodko, gdyż też jestem na „K”) i The University of Melbourne. Mam doktorat z nauk ekonomicznych z w/w The University of Melbourne (najlepszy na południowej półkuli, pierwsza pięćdziesiątka światowych rankingów). Wykładałem ekonomię i zarządzanie na uniwersytetach w Australii i Europie tzw. Zachodniej. Specjalizuję sie problemach rynku pracy (głównie bezrobocie) i transformacji gospodarczo-społecznej w Europie Centralnej i Wschodniej. A ty kim jesteś? Co ty wiesz o ekonomii czy Balcerowiczu? Przypominam, że ja sie doktoryzowałem z jego tzw. planu (właściwie Planu Sachsa, ale nie wnikajmy tu w szczegóły intersujące tylko ekspertów). Z jakiej uczelni masz doktorat z ekonomii? Kto był twoim promotorem/suprevisorem?
    Szalom (tradycyjne chazarskie pozdrowienie).

  94. To jest do Szostkiewicza. Zobaczymy, czy przejdzie przez sito cenzury (pardon, moderacji):
    Szanowny Panie Szostkiewicz,
    1. Unia nie jest od wtrącania się w wewnętrzne sprawy jej członków. Unia jest bowiem tylko blokiem handlowo-celnym, a nie jest państwem federalnymi jak np., USA czy też choćby konfederacją samorządnych kantonów jak np. Szwajcaria.
    2. Sędziowie nie stoją ponad prawem, a prawo ustanawia władza ustawodawcza, a więc z definicji władza sądownicza jest podległa zarówno ustawodawczej, która szczegółowo (poprzez przepisy prawa) określa zasady funkcjonowania sądów, jak też i władzy wykonawczej, która utrzymuje władzę sadowniczą (płace sędziów i ich pomocniczego personelu, utrzymanie budynków sądowych etc.).
    3. Trójpodział władzy jest tylko prymitywnym modelem funkcjonowania państwa, coś jak w ekonomii prosty model podaży i popytu, modelem, który wtłacza się w głowy uczniów i studentów nie wyjaśniając im, że to jest tylko prosty model dydaktyczny, niemający właściwie nic wspólnego z realną rzeczywistością – prawną czy ekonomiczną.
    4. Na koniec – władza sądownicza nie jest wybierana w sposób demokratyczny, w odróżnieniu od ustawodawczej i wykonawczej, a więc wymaga ona natychmiastowej reformy, w tym powszechnych wyborów sędziów, oczywiście spośród odpowiednio wykwalifikowanych prawników. Tylko sędzia pochodzący z powszechnych, demokratycznych wyborów ma bowiem moralny mandat do sądzenia innego człowieka czy też decydowania o konstytucyjności ustaw Sędzia z nominacji, taki jak np. Pan Rzepliński, ma taki sam mandat do sądzenia jak każdy inny obywatel, a więc powinien siedzieć cicho i nie zabierać głosu publicznie.
    Szalom!
    https://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2018/06/25/odarli-sedziow-z-szat/#comments

  95. Alamakotalive 26 czerwca o godz. 3:05 14055
    Aby krytykować trenera, nie tzeba być trenerem, aby krytykować piłkarza, nie trzeba być piłkarzem, aby krytykować pianistę, nie trzeba być pianistą etc. Twoja logika pozostawia więc wiele do życzenia…
    Szalom!

  96. Alamakotalive 26 czerwca o godz. 3:05 14055
    Leszek Balcerowicz został przyjęty w roku 1965 na Wydział Handlu Zagranicznego w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (SGPiS) w Warszawie. W roku 1970 otrzymał on dyplom magisterski na tej uczelni. W roku 1975 obronił w tejże samej SGPiS pracę doktorską zatytułowaną „Koszty przedsięwzięć innowacyjnych”. Został on następnie na tejże uczelni zatrudniony jako adiunkt. Przez 11 lat był on związany z Instytutem Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych SGPiS. W latach 1978–1980 pracował także w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. Od roku 1969 (jeszcze jako student) należał do PZPR. W latach 1978–1980 kierował też zespołem doradców-ekonomistów przy Jaroszewiczu, ówczesnym premierze PRL, członku Biura Politycznego KC PZPR. Jak widać, był on mocno partyjny- był on typowym wręcz PRL-owskim aparatczykiem, komunistycznym dygnitarzem, członkiem nomenklatury (wewnętrznej partii według Orwella) i miał on nawet bezpośredni dostęp do najwyższych dygnitarzy PRL-owskich.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Balcerowicz

  97. Teraz z nieco innej beczki – euro miałoby jak najbardziej sens jako waluta federalnego państwa o nazwie Stany Zjednoczone Europy. Ale oznaczałyby to, że Polak miałby wtedy prawo do zasiłku dla bezrobotnych albo socjalnego w Niemczech czy Francji, że emerytury w Polsce musiałyby być średnio na poziomie niemieckim czy francuskim etc. Pytanie – czy Niemcy i Francja są na to gotowe? Bo jeśli tak, to ja jadę na południe Francji i występuje tam i to w języku polskim, jednym z urzędowych języków Stanów Zjednoczonych Europy, o francuski zasiłek albo emeryturę, które mi się, jako obywatelowi owych Stanów Zjednoczonych Europy, należą we Francji z urzędu. Nie może być bowiem unii monetarnej bez unii politycznej i socjalnej, ale o tym, to mądrale z Niemiec i Francji niestety, ale zapomnieli. 🙁

  98. W interesach pomiędzy bogatym i biednym jedna strona (bogaty) na ogół zyskuje a druga (biedny) traci. Takie a nie inna są bowiem realia realnego kapitalizmu i realnego handlu na realnym świecie. Przecież w realnym kapitalizmie zysk bierze się tylko i wyłącznie z tego, że kapitalista wyzyskuje, czyli okrada ludzi na niego pracujących czyli pracowników najemnych. Gdyby bogate kraje, które de facto rządzą Unią, nie skorzystały na członkostwie Polski, to by jej nigdy do Unii nie przyjęto. Prawda jest bowiem taka, że to Polska dokłada do Unii, a nie Unia dokłada do Polski. Nawet jeśli założymy, że średni koszt wykształcenia jednego Polaka to jest tylko około 60 tys. dolarów czyli nieco mniej niż ćwierć miliona złotych, to pomnóżmy sobie te ćwierć miliona złotych przez trzy miliony Polaków zagranicą w samej tylko Unii, a zobaczymy wtedy, ile pieniędzy Polska wydała na pomoc dla najbogatszych państw UE, finansując kształcenie pracowników dla tychże najbogatszych państw – członków UE. W moich obliczeniach wziąłem pod uwagę to, że każdy polski uczeń, bez względu na szczebel drabiny edukacyjnej, na którym się znajduje, kosztuje polskich podatników, według raportu OEDC „Education at a glance”, średnio prawie 6 tysięcy dolarów rocznie i założyłem, ze średnio uczy się on 10 lat, co jest oczywiście szacunkiem mocno zaniżonym. Dodajmy do tego jeszcze większe straty spowodowane tym, że co roku te 3 miliony Polaków nie wytwarzają nic w Polsce, a tylko zagranicą. Ponieważ przeciętna płaca w UE wynosi około 2 tysiące dolarów USA na miesiąc (patrz np. reinisfischer.com/average-salary-european-union-2015), to Polacy wytwarzają miesięcznie w samej tylko Unii, ale poza Polską, co najmniej około 6 miliardów dolarów miesięcznie czyli rocznie ponad 70 miliardów dolarów. W rzeczywistości tracimy zaś znacznie więcej, jako że ponieważ średni PKB per capita w Unii wynosi około 35 tysięcy dolarów USA rocznie, to te 3 miliony Polaków pracujące poza Polską wypracowuje dla bogatych państw Unii około 1,050,000 milionów dolarów USA rocznie, a więc mniej więcej tyle, ile wynosi roczny PKB Polski (1,005,449 milionów USD). Dzieje się tak, ponieważ średnia wydajność Polaka poza Polską jest znacznie wyższa niż w Polsce (i stąd też płace są w bogatych państwach Unii znacznie wyższe niż w Polsce). Tak więc na członkostwie w UE to Polska realnie traci, a zyskują na tym tylko Niemcy i inne bogate państwa zachodnioeuropejskie. Pomyślmy więc, czy się nam ten unijny interes aby na pewno opłaca?

  99. jakowalski
    26 czerwca o godz. 18:28 14062
    Dodaj do tego jeszcze Polaków pracujących w Polsce w przedsiębiorstwach stanowiących własność obcego kapitału za 15-25% wynagrodzenia jakie musieliby płacić pracownikom u siebie. Za towar wyprodukowany tutaj, kosztem 1000 PLN kasują u siebie 1000 EUR.

  100. @jakowalski
    26 czerwca o godz. 0:23 14054

    Jak zwykle masz tylko po czesci racje. Bo przeciez nie o relatywny przyrost PKB chodzi a o przyrost dobrobytu. A sredni dobrobyt mierzy sie absolutnym PKB na glowe (uwzgledniajac inflacje). I tu Polska nadal stoi przed Chinami: https://tradingeconomics.com/poland/gdp-per-capita-ppp, link: tradingeconomics.com/china/gdp-per-capita-ppp . I nawet przyrost w latach 1990-2015 Polska miala wiekszy: srednio 600 USD na glowe i rok, a Chiny tylko 480 USD

  101. mały fizyk 26 czerwca o godz. 22:17 14064
    1. PKB w żadnym wypadku nie jest miarą dobrobytu. Według ONZ, PKB oznacza jedynie produkcję tych dóbr i usług, które są wprowadzone na rynek. Wśród owych dóbr i usług znajdują się zaś nie tylko poprawiające dobrobyt ludności danego kraju, ale też i te, które ów dobrobyt umniejszają. PKB mierzy także usługi rządowe po koszcie (a więc je niedoszacowuje) i zawiera tylko małą część tej produkcji rolników, która zostaje w gospodarstwie rolnym, oraz nie zawiera produkcji gospodarstw domowych, szczególnie zaś tej wytwarzanej przez kobiety, albowiem do PKB jest liczone tylko to, co jest sprzedane, i w praktyce nawet nie zawsze. Produkcja sektora nieformalnego nie jest też na ogół w ogóle zawarta w PKB. Ogólne dane odnośnie całego PKB i średnich na osobę (per capita) nie dostarczają także żadnej informacji o dystrybucji dochodów oraz o korzyściach gospodarczych dla różnych grup w społeczeństwie, które mogą one zyskać na skutek rozwoju gospodarczego. PKB nie mówi też niczego o warunkach pracy i satysfakcji z niej uzyskanej; nie mówi też nic o stopniu udziału w narodowym życiu różnych grup społecznych oraz nie mówi nic o innych ważnych wymiarach rozwoju takich jak sytuacja demograficzna i warunki polityczne. Międzynarodowe porównania często zaś zawodzą ze względu na to, że kursy wymiany walut nie są odpowiednie do ustalenia względnej siły nabywczej walut, szczególnie w obszarze konsumpcji dóbr i usługi przez gospodarstwa domowe. Studia alternatywnych metod porównywania PKB między krajami bazujące na sile nabywczej walut (PPP) wskazują, iż konwencjonalne konwersje walut (to jest według kursu ich wymiany) mogą przesadnie zwiększać względną ekonomiczną odległość między krajami o wysokim i niskim PKB per capita. Jest to dobrze zilustrowane przez fakt, że nikt nie mógłby utrzymać się przy życiu w wysoko rozwiniętych („przemysłowych”) krajach z dochodów ocenionych na całkowicie wystarczające do przeżycia w biedniejszych („rozwijających się”) krajach.
    Źródło: United Nations: Overall Socio-economic Perspective of the World Economy to the Year 2000 (New York: UN, 1990 s. 21)

  102. mały fizyk 26 czerwca o godz. 22:17 14064
    2. Miarą dobrobytu jest zaś tzw. HDI (Human Development Index – „wskaźnik rozwoju ludzkiego”) czyli Wskaźnik Rozwoju Społecznego WRS – syntetyczny miernik opisujący stopień rozwoju społeczno-ekonomicznego poszczególnych krajów (stąd czasem nazywany wskaźnikiem rozwoju społeczno-ekonomicznego), opracowany w roku 1990 przez pakistańskiego ekonomistę Mahbuba ul Haqa. Oparty na tym wskaźniku system porównywania wprowadzony został przez Organizację Narodów Zjednoczonych i od roku 1993 ONZ a dokładniej UNDP (agenda ONZ do spraw rozwoju) wykorzystuje go w swoich corocznych raportach. Polska ma obecnie HDI 85.5 a Chiny 73.8, ale w roku 1970 Chiny miały HDI 34.9 a Polska 82.9, zaś w roku 1990 odpowiednio 51.4 i 80.7, a więc w porównaniu do roku 1970 Chiny poprawiły się o 2,11 razy (111%) a Polska tylko o 1.03 razy (3%) zaś w porównaniu do roku 1990 Chiny poprawiły się o1.43 razy (43%) a Polska o tylko 1.06 razy (6%).
    3. Chiny zmniejszają dystans do Polski, a więc skąd wziąłeś te szybsze przyrosty PKB w Chinach niż w Polsce? Możesz mi podać dane, na których opierasz swoje wyliczenia?
    Szalom!

  103. kaesjot 26 czerwca o godz. 22:02 14063
    Jak najbardziej TAK.

  104. mały fizyk 26 czerwca o godz. 22:17 14064
    Mała errata: PKB (w tym też i per capita) w żadnym wypadku nie jest miarą dobrobytu. Reszta j.w.

  105. @jakowalski
    26 czerwca o godz. 18:28 14062

    „3 miliony Polaków pracujące poza Polską wypracowuje dla bogatych państw Unii około 1,050,000 milionów dolarów USA rocznie, a więc mniej więcej tyle, ile wynosi roczny PKB Polski (1,005,449 milionów USD). Dzieje się tak, ponieważ średnia wydajność Polaka poza Polską jest znacznie wyższa niż w Polsce (i stąd też płace są w bogatych państwach Unii znacznie wyższe niż w Polsce).”

    Tak na naprawde to oni w Polsce by nic nie wyprodukowali, bo nie mieli miejsc pracy 🙁

    Idac twoim rozumowaniem, to dla wiekszego zysku UE powinna wypiepszyc Polske i zaoszczedzic przelewy. A za to przyjac nastepne 3mil. Polakow do pracy. I jeszcze zamknac granice dla przeplywu kapitalu, zeby Polacy swoje zarobki wydawali tylko w EU. Nawet nowa zelazna kurtyna po polskiej stronie Odry, zeby Polacy NIE wyjezdzali, by Polski nie uratowal „ponieważ średnia wydajność Polaka w Polsce jest znacznie nizsza”. Dla odwetu Polska mogla by zakazac importu np. niemieckich samochodow. Przedstaw ten program na szerszym forum (albo jeszcze lepiej dolacz je do referendum/pytan PADa). Zobaczymy jak rodacy zareaguja 😉

    Widzialem wyliczenia (ale nie moge ich sprawdzic), ze z 1€ ktore UE przelewa Polsce az 0,80€ wraca spowrotem. Jezeli to jest dla UE dobry interes, to proponuje ci taki sam. Ty mi przelejesz powiedzmy 10.000€ a ja ci zwroce 8.000€ 😉
    Szalom!

  106. @jakowalski
    26 czerwca o godz. 22:47 14066

    ad. 1. PKB-per capita-PPP jest slaba miara dobrobytu, ale to ty zaczales porownywac PKB Polski i Chin 😉

    ad. 2. HDI (Human Development Index) tez potwierdza, ze sredni Polak ma sie nadal lepiej od sredniego Chinczyka. Biorac za base lata 1970 albo 1990 to Chinczycy maja piekny przyrost (szczegolnie w %). Ale to jest typowy efekt bazowy, bo zaczynali prawie od zera. Teraz baza sie bardziej wyrownalo. Ale mimo tego nie ma sensu operowac procentami, bo HDI jest maksymalnie 1.0 (albo 100.0) i wtedy juz nie ma zadnego przyrostu.

    ad.3 Tu chodzi o absolutny przyrost (NIE w %), juz ci podalem te linki: https://tradingeconomics.com/poland/gdp-per-capita-ppp, link: tradingeconomics.com/china/gdp-per-capita-ppp

  107. mały fizyk 26 czerwca o godz. 23:40 14070
    1. Porównywałem na początku poziom i tempo rozwoju gospodarek Chin (ChRL) i Polski, a to sie na ogół mierzy PKB, szczególnie zaś dla gospodarek rynkowych, a takim są przecież obecnie i od wielu lat gospodarki Polski i Chin. To ty przeszedłeś na porównywanie poziomu i tempa wzrostu dobrobytu, a nie ja.
    2. Oczywiście, że średni Polak ma się nadal lepiej od średniego Chińczyka. Ale zobacz, z jak niskiego poziomu startowały Chiny w roku 1990 a z jak relatywnie wysokiego poziomu startowała wówczas Polska (choć był to poziom niższy niż w końcowych latach PRL-u, a szczególnie za Gierka).
    3. Oczywiście, że tempo wzrostu poziomu zamożności Chin będzie spadało, gdyż ten wzrost ma postać funkcji logistycznej (en.wikipedia.org/wiki/Logistic_distribution) albo też asymptotycznego modelu wzrostu (biol.uw.edu.pl/informatyka/infor/cz6/infor05.html), czyli że kiedy dochodzi do maksimum (dokładniej do tzw. stanu wysycenia albo nasycenia), to zwalnia w takim sensie, że tempo wzrostu (pierwsza pochodna zmian absolutnych) maleje asymptotycznie do zera, jako że na zaawansowanym etapie wzrostu wyczerpują się na ogół czynniki ów wzrost powodujące, ale tu zaczynamy za bardzo odbiegać od tematu.
    4. Znów dajesz link do PKB a nie HDI, Zdecyduj się więc, o czym tu dyskutujemy – o wzroście gospodarczym czy o wzroście poziomu życia ludności. Oba te wzrosty są na ogół dobrze skorelowane i to dodatnio, ale jeden automatycznie nie powoduje drugiego (wysoka korelacja nie oznacza bowiem automatycznie istnienia związku przyczynowo-skutkowego).
    Szalom!

  108. mały fizyk 26 czerwca o godz. 23:01 14069
    1. Za PRL-u nie było w Polsce bezrobocia a wszyscy Polacy chętni do pracy znajdowali wtedy pracę w Polsce. Dopiero Balcerowicz wysłał na bezrobocie miliony Polaków i tego mu nie zapomnimy.
    2. Tłumaczę Ci, ale jak widać bez powodzenia, że dotacje unijne są tylko ułamkiem tego, co z Polski i z pracy Polaków zagranicą ucieka do najbogatszych członków Unii. To więc w interesie Niemiec i Francji jest to, aby Polska była w Unii, a nie w interesie Polski, która do owej Unii de facto dopłaca.
    3. Bezcłowy import używanych samochodów z Niemiec powoduje, że w Polsce nikt (poza garstką najbogatszych i firmami, które kupują samochody praktycznie za darmo, jako że wliczają ten zakup do kosztów) praktycznie nie kupuje nowych samochodów, przez co Polska spadła na poziom takich państw III świata jak Liban czy Maroko, gdzie też pełno jest starych samochodów „uratowanych” ze szrotów w Niemczech i Francji.
    4. Pokaż mi te wyliczenia, o których mówisz. A ja ci powtarzam, że gdyby Unia miała do Polski dokładać, co się zresztą Polakom kłamliwie wmawia od lat, to Polska nigdy by nie została do owej Unii przyjęta. Polska, powtarzam to raz jeszcze, utrzymuje Unię z pracy milionów Polaków za granicą i w oddziałach zagranicznych koncernów ulokowanych na terenie Polski. Polska jest dla bogatych państw-członków Unii doskonałym rynkiem zbytu na ich nadwyżki i rezerwuarem taniej siły roboczej czyli typową kolonią albo protektoratem oraz na dodatek to Polska jest dla Unii, a szczególnie dla Niemiec, krajem buforowym, osłaniającym zachodnią granicę Unii, która de facto znajduje się na Odrze, jak nie na Łabie.
    5. W interesie Polski i Polaków leży więc wyjcie z Unii i ustanowienie barier celnych na import, aby opłacało się w Polsce produkować, a nie jak dziś, importować jak w jakiejś Wenezueli. Tak, czyli od ceł na import i ochrony swojego własnego przemysłu, zaczynała przecież swój wzrost gospodarczy Korea Południowa. Porównaj, na jakim poziomie znajdowała się Korea Południowa w roku 1990 i na jakim znajduje się ona dziś – czy to pod względem PKB PPP per capita czy też HDI.
    Szalom!

  109. mały fizyk 26 czerwca o godz. 23:01 14069
    Raz jeszcze: W interesie Polski i Polaków leży więc wyjście z Unii i ustanowienie barier celnych na import, aby opłacało się w Polsce produkować, a nie jak dziś, importować jak w jakiejś Wenezueli. Tak, czyli od ceł na import i ochrony swojego własnego przemysłu, zaczynała przecież swój wzrost gospodarczy Korea Południowa. Porównaj, na jakim poziomie znajdowała się Korea Południowa w roku 1990 i na jakim znajduje się ona dziś – czy to pod względem PKB PPP per capita czy też HDI.
    Szalom!

  110. POdsumowując:
    1. Za PRL-u nie było w Polsce bezrobocia a wszyscy Polacy chętni do pracy znajdowali wtedy pracę w Polsce. Dopiero Balcerowicz wysłał na bezrobocie miliony Polaków i tego mu nie zapomnimy.
    2. Dotacje unijne są tylko ułamkiem tego, co z Polski i z pracy Polaków zagranicą ucieka do najbogatszych członków Unii. To więc w interesie Niemiec i Francji jest to, aby Polska była w Unii, a nie w interesie Polski, która do owej Unii de facto dopłaca.
    3. Bezcłowy import używanych samochodów z Niemiec powoduje, że w Polsce nikt (poza garstką najbogatszych i firmami, które kupują samochody praktycznie za darmo, jako że wliczają ten zakup do kosztów) praktycznie nie kupuje nowych samochodów, przez co Polska spadła na poziom takich państw III świata jak Liban czy Maroko, gdzie też pełno jest starych samochodów „uratowanych” ze szrotów w Niemczech i Francji.
    4. Gdyby Unia miała do Polski dokładać, co się zresztą Polakom kłamliwie wmawia od lat, to Polska nigdy by nie została do owej Unii przyjęta. Polska, powtarzam to raz jeszcze, utrzymuje Unię z pracy milionów Polaków za granicą i w oddziałach zagranicznych koncernów ulokowanych na terenie Polski. Polska jest dla bogatych państw-członków Unii doskonałym rynkiem zbytu na ich nadwyżki i rezerwuarem taniej siły roboczej czyli typową kolonią albo protektoratem oraz na dodatek to Polska jest dla Unii, a szczególnie dla Niemiec, krajem buforowym, osłaniającym zachodnią granicę Unii, która de facto znajduje się na Odrze, jak nie na Łabie.
    5. W interesie Polski i Polaków leży więc wyjście z Unii i ustanowienie barier celnych na import, aby opłacało się w Polsce produkować, a nie jak dziś, importować jak w jakiejś Wenezueli. Tak, czyli od ceł na import i ochrony swojego własnego przemysłu, zaczynała przecież swój wzrost gospodarczy Korea Południowa. Porównajmy, na jakim poziomie znajdowała się Korea Południowa w roku 1990 i na jakim znajduje się ona dziś – czy to pod względem PKB PPP per capita czy też HDI.
    Szalom!

  111. @jakowalski
    27 czerwca o godz. 9:52 14074

    „W interesie Polski i Polaków leży więc wyjcie z Unii i ustanowienie barier celnych na import, aby opłacało się w Polsce produkować, a nie jak dziś, importować jak w jakiejś Wenezueli. Tak, czyli od ceł na import i ochrony swojego własnego przemysłu, …”

    USA nie sa w UE, Trump nalozyl bariery celn na import …a Harley Davidson ucieka z USA, bo nie oplaca sie im tam produkowac. Jak chcsez temu zapobiec po wyjsciu Polski z UE? Jak chcesz przekonac miliony Polakow, by NIE pracowali w UE? Jak chcesz podniesc wydajnosc Polakow w Polsce?

    Pewno masz juz w glowie plany na 3 generacje aby to zrealizowac. Ale jak chcesz przekonac wyborcow na tak dlugi czas wyzeczen?

  112. ” Gdyby Unia miała do Polski dokładać, co się zresztą Polakom kłamliwie wmawia od lat, to Polska nigdy by nie została do owej Unii przyjęta.” napisał jakowalski
    Per analogiam:
    Gdyby demokracja w Polsce mogła coś zmienić (na lepsze dla 90% społeczeństwa) to byłaby zakazana.

  113. mały fizyk 27 czerwca o godz. 11:16 14075
    1. Harley Davidson produkuje przestarzałe, nieekonomiczne dwukołowe traktory, których normalny człowiek nie kupi, gdy są one za głośne i za dużo one palą, aby poruszać sie nimi po drogach publicznych. Ta firma jest o kilka generacji do tyłu w porównaniu do Hondy czy Suzuki albo Yamachy a nawet np. BMW.
    2. Nie mam zamiaru zabraniać nikomu emigrowania z Polski, a chcę tylko przyciągnąć Polaków z powrotem do Polski, dając im w Polsce pewną i produkcyjną pracę za godziwą za nią zapłatę.
    3. Tego się nie da przeprowadzić w obecnej pseudo-demokracji burżuazyjnej, a więc na początek potrzebna jest nam głęboka reforma systemu politycznego, z eliminacją partii politycznych na czele, aby do władzy doszedł wreszcie w Polsce Lud (Demos) Polski, a nie jak dziś, elity pieniądza i to zagraniczne, a nie polskie. Przecież nie mamy dziś w Polsce demokracji a tylko plutokrację, czyli rządy bogaczy, na dodatek niebędących Polakami, i od tego, czyli odsunięcia od władzy zachodnich kapitalistów i ich lokai z POPiSu, trzeba zacząć reformę państwa i gospodarki w Polsce.
    4. Nie ma mowy o wyrzeczeniach. Wyrzeczenia są dziś, jako że pracujemy na obcych – czy to w Polsce czy też na emigracji.
    Szalom!

  114. Optymatyk – otóż to. Gdyby demokracja w Polsce mogła coś zmienić (na lepsze dla 90% społeczeństwa) to byłaby ona zakazana i de facto tak jest. Przecież nie mamy dziś w Polsce demokracji a tylko plutokrację, czyli rządy bogaczy, na dodatek niebędących Polakami, i od tego, czyli odsunięcia od władzy zachodnich kapitalistów i ich lokai z POPiSu, trzeba zacząć reformę państwa i gospodarki w Polsce.
    Pozdrawiam
    LK

  115. @jakowalski
    27 czerwca o godz. 12:13 14077

    Jakos nie odpowiedziales na moje praktyczne pytania co do realizacji twoich celow dla ludu. Oprocz „ludowej rewolucji” nie masz konkretnego planu dla bogatej Polski i szczesliwego ludu? A masz przynajmniej przyklady z historii, ze po „ludowej rewolucji” lud byl bogaty i szczesliwy?

  116. mały fizyk 27 czerwca o godz. 12:31 14079
    1. A jaką widzisz inną drogę? Czy naprawdę myślisz, ze zachodni kapitał odda Polskę bez oporu? Za dużo z niej zysków ciągnie, aby ją tak po prostu oddać Polakom.
    2. Co do historii, to ona tu nie ma większego znaczenia. Jak to mówią – generałowie wiedzą jak wygrać poprzednią wojnę, mimo że następna będzie przecież zupełnie inna. Gdybym patrzył do tylu, to popełniłbym błąd francuskiej generalicji, która wielkim kosztem zbudowała po I wojnie światowej, toczącej się w okopach, Linę Maginota, którą Niemcy bez trudu obeszli, czy jak polska generalicja, która jeszcze w roku 1939 chciała wygrać wojnę przy pomocy kawalerii albo jak obecna polska generalicja, która też wie, jak wygrać II wojnę światową (czołgami, samolotami i okrętami podwodnymi), ale nie wie, jak wygrać nachodzącą III wojnę światową. Ja patrzę zaś w przyszłość, jak de Gaulle, który po I wojnie światowej proponował ruchome czołgi a nie statyczne forty. Ta więc z tego, że zaraz po Rewolucji Październikowej, Rosjanom wiodło się gorzej niż przed nią nic nie wynika dla nas, jako że Rosja Radziecka została wówczas zaatakowana przez Zachód oraz kontrrewolucyjne siły wewnętrzne a po zakończeniu wojny domowej objęta została ona gospodarczym embargiem ze strony Zachodu, który wówczas kontrolował gospodarkę światową. Natomiast Rewolucja Chińska odniosła sukces, co widać choćby po obecnym rozwoju Chin Ludowych. Oczywiście, sukces ten nie przyszedł od razu, z powodów podobnych jak w Rosji – wrogość Zachodu, który nawet nie dopuszczał ChRL do ONZ-u. Ale dziś sytuacja jest inna: USA, a co za tym idzie Zachód, nie jest już jedynym hegemonem, największą gospodarką świata nie jest też już USA, a ChRL, a Ameryka jest goniona przez Indię. Możemy więc szukać sojuszników nie tylko na pogrążonym od lat w marazmie i nawet regresie Zachodzie, ale także i na Wschodzie. Trzeba tylko zacząć kreatywnie myśleć, a rozwiązania się znajdą. Niestety, ale Polaków dość skutecznie oduczono samodzielnego myślenia w latach tzw. transformacji, i skutki tego widzimy do dziś – mało kto Polsce zdaje sobie dziś sprawę z tego, że obecny system nie jest optymalny i że możliwy jest inny, lepszy system zarzadzania gospodarką i społeczeństwem.
    3. Proponuję, jeśli się tego jeszcze nie domyśliłeś, wystąpienie Polski z UE i NATO, zerwanie Konkordatu i prowadzenie w Polsce polityki uprzemysłowienia, wraz z ochroną, w tym poprzez cła, polskiego przemysłu, a szczególnie jego nowoczesnych gałęzi, w tym szczególnie przemysłu wysokich technologii (hig tech), na wzór Korei Południowej i pozostałych azjatyckich „tygrysów”. Odsyłam Cię tu do literatury na ten temat, w tym do mojego opracowania p.t. „Is South Korean Model of Market System Appropriate for Poland as the Goal of the Transition?” (Melbourne: Monash University, 1996 – Polish Studies Occasional Papers Series Nr 1).
    Szalom!

  117. Problem leży w tym, że pozbawieni kapitału ludzie pracy muszą w kapitalizmie utrzymywać pasożytniczą klasę darmozjadów czyli kapitalistów. A bez wyzysku ludzi pracy to w kapitalizmie nie ma zysku dla wyzyskiwaczy i darmozjadów czyli kapitalistów.

  118. @jakowalski
    27 czerwca o godz. 13:58 14081

    Jako droge do raju proponujesz ludowa rewolucje. Ale nie wiesz jak ja przeprowadzic ani czy do raju doprowadzi 🙁

    Jak ksiadz obiecujesz raj, nie po smierci, ale za to na sw. Nigdy 🙁

    Szalom. Nie bede ci juz przeszkadzal marzeniach 😉

    PS.
    Jestem pragmatykiem. Wiec wybieram wrobla w garsci, czyli kapitalizm w ktorym zyje. Albo jak to celnie kiedys powiedzial W.Biermann:

    Nie wiem czy jest zycie pozagrobowe. Ale wiem napewno, ze jest zycie przed smiercia.

  119. mały fizyk 27 czerwca o godz. 15:54 14082
    1. Rewolucja często jest zwycięska, jeśli tylko wybuchnie odpowiednim monecie, np. Rewolucja Francuska, bez której nie byłoby dziś kapitalizmu w Europie i na Świecie (dokładniej, to zapewne by był, ale zupełnie inny i znacznie, znacznie później).
    2. Nie obiecuję raju – obiecuje tylko i aż prawdziwą wolność, w tym wolność od przymusu pracy i wolność od wyzysku. Niczego więcej nie obiecuję. Nie jestem księdzem, pastorem, popem, rabinem czy też mułłą albo innym ajatollahem.
    3. Ty masz mentalność niewolnika (tak jak miliardy innych ludzi na Ziemi), a więc musisz mieć na sobą Pana, który za Ciebie myśli i za Ciebie podejmuje decyzje, a więc zwalnia Ciebie od myślenia i podejmowania decyzji. A że masz bardzo mały rozumek (tak jak miliardy innych ludzi na Ziemi), taki jak miś Kubuś Puchatek (Winnie-the-Pooh) z bajki A.A. Milnego, to ci dobrze z tym. Jak to napisał kiedyś Lem – dobrze być idiotą , albowiem człowiek się wtedy cieszy, że się zesrał w gacie, bo mu wtedy jest ciepło w dupę (sztuka teatralna albo radiowa, w której Lem wymyślił ograniczacz albo reduktor inteligencji).
    4. Nie ma życia pozagrobowego. Jak to sobie wyobrażasz? Tak jak Jehowici? A tylko oni (i w pewnym sensie muzułmanie) przedstawiają konkretny obraz życia po życiu.
    Szalom!

  120. mały fizyk 27 czerwca o godz. 15:54 14082
    Ty masz mentalność niewolnika (tak jak miliardy innych ludzi na Ziemi), a więc musisz mieć nad sobą Pana, który za Ciebie myśli i za Ciebie podejmuje decyzje, a więc zwalnia Ciebie od myślenia i podejmowania decyzji. A że masz bardzo mały rozumek (tak jak miliardy innych ludzi na Ziemi), taki jak miś Kubuś Puchatek (Winnie-the-Pooh) z bajki A.A. Milnego, to ci dobrze z tym. Jak to napisał kiedyś Lem – dobrze być idiotą , albowiem człowiek się wtedy cieszy, że się zesrał w gacie, bo mu wtedy jest ciepło w dupę (sztuka teatralna albo radiowa, w której Lem wymyślił ograniczacz albo reduktor inteligencji).

  121. mały fizyk 27 czerwca o godz. 15:54 14082
    Ta sztuka albo raczej widowisko w sześciu częściach to „Wyprawa profesora Tarantogi”. Ten ograniczacz albo reduktor inteligencji nazwał on tam „ujemną protezą” i napisał, że tylko idiota może być naprawdę szczęśliwy. A to wyjaśnia popularność kapitalizmu wśród proletariuszy – ludzi, jak by nie było, w znacznej większości z ograniczoną inteligencją.
    Szalom!

  122. To jest do blogu red. Wosia (https://wos.blog.polityka.pl/2018/06/19/polska-moj-pierwszy-dramat):
    Programista 27 czerwca o godz. 14:16 4434
    1. Z czego mogą ludzie pracy gromadzić kapitał, skoro kapitalista nie jest frajerem i płaci zatrudnionym przez niego pracownikom tylko tyle, ile musi, czyli tylko tyle, aby pracownikom starczyło na przeżycie, aby mieli oni siły, aby pracować dla kapitalisty. Przecież gdyby kapitalista płacił więcej niż to absolutne minimum (które jest niskie w biednych krajach a nieco wyższe w bogatych, gdyż w bogatych krajach koszta życia są wyższe), to pracownicy odłożyli bo kilku miesiącach pracy pieniądze na to, aby nic nie robić przez rok jak nie dłużej. Tak więc kapitalista płaci zatrudnionym u niego pracownikom najemnym tylko tyle, aby tym pracownikom starczyło na odtworzenie ich siły roboczej i ani grosza, kopiejki czy (euro)centa więcej, gdyż kapitalista z reguły umie liczyć a jak nie umie, to ma do tego liczenia księgowych i innych ekonomów.
    2. Natomiast wyzysk jest stwierdzonym faktem, jako że nowe wartości biorą się tylko i wyłącznie z pracy ludzkiej (kapitał jest przecież „skrystalizowaną” ludzka pracą, zakumulowanym zyskiem kapitalisty), a więc aby kapitalista mógł osiągnąć zysk, to musi on płacić zatrudnionym przez siebie pracownikom najemnym mniej niż wynosi wartość ich pracy, mniej niż wynosi wartość tego, co oni wytworzyli swoją pracą. Tak więc pracownik najemny w kapitalizmie tylko przez krotką część dnia pracy pracuje na siebie, a przez większość dnia wytwarza on zysk dla zatrudniającego go kapitalisty. Kapitalista, co raz jeszcze podkreślam, zatrudnia pracownika najemnego tylko wtedy, kiedy ten pracownik wytwarza dla zatrudniającego go kapitalisty nadwyżkę, czyli zysk. W innym razie zatrudnienie pracownika najemnego nie miałoby sensu, jako że byłoby tylko kosztem z punktu widzenia kapitalisty – kosztem, który nie przynosi kapitaliście żadnego zysku. Dziwię się, że Red. Woś tego tu wyraźnie nie wytłumaczył.

  123. „3. Ty masz mentalność niewolnika (tak jak miliardy innych ludzi na Ziemi), a więc musisz mieć na sobą Pana, który za Ciebie myśli i za Ciebie podejmuje decyzje, a więc zwalnia Ciebie od myślenia i podejmowania decyzji. A że masz bardzo mały rozumek (tak jak miliardy innych ludzi na Ziemi), taki jak miś Kubuś Puchatek (Winnie-the-Pooh) z bajki A.A. Milnego, to ci dobrze z tym. Jak to napisał kiedyś Lem – dobrze być idiotą , albowiem człowiek się wtedy cieszy, że się zesrał w gacie, bo mu wtedy jest ciepło w dupę (sztuka teatralna albo radiowa, w której Lem wymyślił ograniczacz albo reduktor inteligencji).” napisał jakowalski

    Lechu, sorry za poufałość, przeczytałem to domownikom i wszyscy „leżeli” ze „śmichu”
    hahahahahaahahhahahahahahahahahahahhaha ,nokut, (to po polsku), hehehe
    W „wadze ciężkiej ekonomii”, jak na razie, nokułtujesz wszystkich po kolei jak leci hehehe ,Twoje zdrowie Profesorze (gdyby oni wszyscy wiedzieli co ten tytuł oznacza naprawdę) piję Brandy z Modesto CA, zresztą nie ważne czym , ale akurat tak się składa.

  124. Ludzie !!!, uczcie się prawdziwej ekonomii za darmochę od „jakowalskiego” , przecież tak jest najlepiej nie? hehehehe
    Każdy system został rozbity przez ludzi , którzy funkcjonowali w jego sercu, jego wnętrzu, jego środku, którzy poznali jego prawdziwe oblicze i przekazali wiedzę innym, na podstawie której dokonano „zmiany”, nie ważne w jaki sposób.
    Ale jak mawiał klasyk ,”Nie masz nic pewniejszego nad zmianę” hehehe

  125. leonid kagan Kowalski czy jak byles w ‚Japonii’ widziales sie z ‚satoshi politico’ ?
    A co z misiem koala z ‚Kuala Lumpur’, czy rozmawialiscie po niemiecku – aber natürlich ?

    – ‚Korzystam od dawna z komputera kwantowego, który czerpie energię bezpośrednio ze Słońca’ – jak ci sie ten jeden jedyny b. drogi ‚komputer’ sprawuje?
    A jak sie sprawuje ta twoja ‚honda’ z ubieglego millennium zakupiona u ‚jugola’ gdzies za Odra?
    Siedzac w domu satoshi nie tylko hodujesz coraz to bardziej okazale hemoroidy, ale i niszczysz ozon layer nadmiarem wydzielanego metanu.

  126. Maciekplacek 28 czerwca o godz. 5:31 14090
    1. W Japonii wiedziałem Japończyków i Japonki. Kupiłem tam sobie na pamiątkę tamtejsze whisky.
    2. Misie koala żyją tyko w Australii, ze względu na swoją dietę (tylko jeden rodzaj świeżych liści eukaliptusa).
    3. Moja Honda Civic jest z tego stulecia i sprawuje się bardzo dobrze. Poza tym, to ona jest made in UK.
    4. Jak tam twoje hemoroidy? Swoją drogą, to gratulacje dla polskich szpitali psychiatrycznych za to, że dbają one o to, aby ich pacjenci mieli dostęp do Internetu (choćby tylko ze zwyczajnych komputerów a nie kwantowych).
    Szalom. Niech cię Jahwe pobłogosławi.
    .

  127. Maciekplacek 28 czerwca o godz. 5:31 14090
    Nie ma czegoś takiego jak „ozon layer”. Jest tylko ozone layer czyli ozonosfera (warstwa ozonowa, powłoka ozonowa).
    Szalom!

  128. Optymatyk 28 czerwca o godz. 0:36 14088
    Dzięki Wielkie. No cóż – profesorem jestem przecież nadzwyczajnym (associate professor) i na dodatek także wizytującym (visiting), ale nie zawsze i nie każdego.
    Szalom!

  129. Programista z blogu red. Wosia (https://wos.blog.polityka.pl/2018/06/19/polska-moj-pierwszy-dramat)
    1. Ludzi pracy NIE jest stać na spłatę rat od kredytów konsumpcyjnych – oni często zadłużają się w drugim banku, aby spłacić kredyt zaciągnięty w pierwszym, albo też spłacają te kredyty, a właściwie odsetki od nich, odejmując sobie i swoim dzieciom od ust, nie dbając o swoje zdrowie, np. kupując najtańsze, niezdrowe produkty żywnościowe, jeżdżąc starymi samochodami bez ubezpieczenia obowiązkowego (OC), samochodami z zepsutymi hamulcami i przeżartymi rdzą płytami podłogowymi etc. Zauważyłeś chyba epidemię otyłości wśród amerykańskich czy australijskich proletariuszy? A to jest właśnie efekt tego, że oni się odżywiają tanio, a więc niezdrowo np. jedząc tani „fast food” np. z barów Mc Donald’s, pijąc Coca Colę, czyli podkolorowaną wodę z cukrem etc., aby mieć z czego spłacać kredyty, które im na każdym niemal kroku wciskają banki. Zapytasz się tu pewnie, dlaczego banki wciskają kredyty mało zarabiającym proletariuszom? Otóż banki żyją tylko z tego, że kreują i pożyczają pieniądze i inkasują z tego tytułu procent czyli odsetki od tych pożyczek. A że proletariuszy zawsze jest w kapitalizmie najwięcej, to oni właśnie stanowią największą grupę klientów banków – na zasadzie, duży obrót, mały zysk jednostkowy, ale dodany razem tworzy on duży zysk. Ponadto proletariusz, który ma pożyczkę do spłacenia, nie zrezygnuje tak łatwo z pracy i co więcej, podejmie ją za byle jaką zapłatę, aby tylko mieć z czego spłacać zaciągnięte przez siebie pożyczki. W ten sposób, poprzez kredyty, banki tworzą w realnym kapitalizmie podklasę de facto niewolników, czyli ludzi zmuszonych do pracy dla kapitalistów już nie tylko aby przeżyć, ale też aby spłacać odsetki od pożyczek.
    2. Tak, kapitalista płaci zatrudnionemu przez niego pracownikowi najemnemu, czyli proletariuszowi, tylko tyle że temu pracownikowi wystarcza na przeżycie i na reprodukcję jego siły roboczej, jako że inaczej, to skąd by kapitaliści, a szczególnie ich następne pokolenia brały ludzi do pracy? Ale rzeczywistość jest taka, że ponieważ kapitalista płaci mało, tylko to niezbędne minimum do przeżycia i prostej reprodukcji, to wielu proletariuszy rezygnuje z zakładania rodziny czy też z rozmnażania się, a by mieć w ten sposób pieniądze na nieco lepsze życie a także na spłatę pożyczek, które są dosłownie wpychane dziś konsumentom na siłę. Pamiętam, jak to w Australii dostałem od mojego banku (poprzez pocztę) kartę kredytową (Bankcard, dziś zastąpiona kartami VISA i MasterCard) mimo że o nią wcale nie występowałem. Zakładając ostatnio rachunek bieżący w banku PKO BP otrzymałem też od razu kartę kredytową, mimo że chciałem mieć tylko kartę debetową. Z kolei kiedy mój rachunek tzw. oszczędnościowy (savings) stał się „czerwony” (czyli że miałem na nim minus ileś tam dolarów), to bank automatycznie przyznał mi kredyt w postaci tzw. ovedraft’u – oczywiście nie darmowego ale tańszego niż kara za to, że wyjąłem z rachunku więcej niż na nim miałem.
    3. Jak więc widzisz, wyzysk jest w realnym kapitalizmie stwierdzonym faktem, gdyż tylko pracownik wytwarza nowe wartości a kapitalista płaci zatrudnionemu przez siebie pracownikowi najemnemu, czyli proletariuszowi, tylko tyle że starcza temu proletariuszowi tylko na przeżycie i czasami na reprodukcję jego siły roboczej. Kapitalista, co raz jeszcze podkreślam, zatrudnia pracownika najemnego czyli proletariusza tylko wtedy, kiedy ten pracownik czyli proletariusz wytwarza dla zatrudniającego go kapitalisty nadwyżkę, czyli zysk. W każdym innym razie zatrudnienie pracownika najemnego nie miałoby sensu, jako że byłoby tylko kosztem z punktu widzenia kapitalisty – kosztem, który nie przynosiłby kapitaliście żadnego zysku. Dziwię się, że red. Woś Ci tego tu jeszcze wyraźnie nie wytłumaczył.
    4. Wartość tego, co ludzie pracy wytwarzają swoją pracą określa się w godzinach społecznie niezbędnej pracy. Oczywiście, to jest jednostka umowna, ale tak samo umowny jest przecież metr czy kilogram, volt czy amper i wreszcie umowny jest pieniądz.
    5. Tak, wszyscy odpowiadamy za nasze własne działanie – kapitaliści też więc odpowiedzą za to, że żyją oni z wyzysku czyli z kradzieży. Przypominam: „לא תגנוב„ czyli „Nie będziesz kradzieży czynił” – Księga Wyjścia 20:15, tradycyjny polski przekład Dekalogu według Biblii księdza Jakuba Wujka.
    Szalom, Programisto!

  130. Programista z blogu red. Wosia (https://wos.blog.polityka.pl/2018/06/19/polska-moj-pierwszy-dramat) 28 czerwca o godz. 13:19 4446
    1. Widzisz, taniej jest często kupić gotowego hamburgera u Mc Donald’sa niż kupić surową wołowinę, ser, bułkę, sałatę etc., usmażyć kotlet i zrobić z tego hamburgera. Poza tym, to po ciężkiej, wyczerpującej pracy człowiek często nie ma siły, aby coś dla siebie ugotować. I co np. z pracownikami sezonowymi czy oddelegowanymi, którzy często po prostu nie mają dostępu do kuchni? I pamiętaj, że woda kosztuje często więcej niż Coca Cola. Np. Litr Coca Coli w Carrefourze kosztuje mniej niż 3 złote, a litr czystej wody (np. Kinga Pienińska) nieco ponad 4 złote.
    2. Jest wyraźna definicja pracy społecznie niezbędnej. Według Marksa sposobem na mierzenie wartości jest określenie ilości społecznie niezbędnej pracy zawartej w danym produkcie. Dzięki temu możliwe jest mierzenie wartości pracy, co w połączeniu z ceną pracy (minimum jakie kapitaliści wypłacają robotnikom) służy do mierzenia poziomu wyzysku robotników. Sposobem na zmierzenie wartości pracy wykwalifikowanej jest porównanie wartości wymiennej dóbr wyprodukowanych przez wykwalifikowanych pracowników z dobrami wyprodukowanymi przez niewykwalifikowanych pracowników, przez co możemy przeliczyć pracę złożoną, czyli pracownika wykwalifikowanego na pracę prostą, czyli pracę pracownika niewykwalifikowanego.
    3. Istnieje też przelicznik pracy społecznie niezbędnej na pieniądze – po prostu jeżeli w ciągu godziny pracy społecznie niezbędnej pracownik wytworzy towary o wartości powiedzmy 10 szylingów, to jego godzina pracy ma wartość owych 10 szylingów.
    4. Cytuję: „Towar ma wartość, gdyż jest on krystalizacją pracy społecznej. Wielkość jego wartości lub jego wartość względna zależy od większej lub mniejszej ilości zawartej w nim substancji społecznej; to znaczy od względnej ilości pracy, niezbędnej dla jego wytworzenia. Względne wartości towarów są więc określone przez odpowiednie ilości lub przez sumy prac, które są w nie włożone, wcielone, zakrzepłe. Odpowiadające sobie ilości towarów, które mogą być wytworzone w tym samym czasie pracy, są równe. Albo inaczej mówiąc: wartość towaru tak się ma do wartości innego towaru, jak ilość pracy, zakrzepłej w pierwszym, ma się do ilości pracy, zakrzepłej w drugim. (…) Mogłoby się zdawać, że o ile wartość towaru jest określona przez ilość pracy użytej na jego wytworzenie, to im człowiek jest bardziej leniwy lub im bardziej niezręczny, tym większa będzie wartość wytworzonego przez niego towaru, gdyż tym więcej potrzeba będzie czasu pracy do jego sporządzenia. Byłby to jednak gruby błąd. Przypominacie sobie zapewne, że użyłem zwrotu ‘praca społeczna’, a określenie ‘społeczna’ zawiera sporo punktów. Mówiąc, że wartość towaru jest określana przez ilość pracy, włożonej weń lub w nim skrystalizowanej, mamy na myśli ilość pracy niezbędnej dla jego wytworzenia w danym stanie społeczeństwa, w określonych przeciętnych warunkach społecznych produkcji, przy danej społecznie przeciętnej intensywności i przeciętnej sprawności stosowanej pracy. Kiedy w Anglii parowy warsztat tkacki zaczął konkurować z ręcznym krosnem, to przetworzenie danej ilości przędzy w łokieć perkalu albo sukna wymagało tylko połowy uprzedniego czasu pracy. Co prawda, biedny tkacz ręczny pracował teraz siedemnaście lub osiemnaście godzin dziennie, zamiast jak poprzednio dziewięć czy dziesięć. Jednakże produkt jego 20-godzinnej pracy zawierał teraz tylko 10 godzin społecznej pracy lub 10 godzin pracy społecznie niezbędnej do przetworzenia pewnej ilości przędzy w tkaninę. Jego 20-godzinny produkt nie miał zatem więcej wartości niż jego produkt wykonany poprzednio w ciągu 10 godzin.
    Jeżeli więc ilość pracy społecznie niezbędnej, wcielonej w towary, określa ich wartość wymienną, to wszelkie zwiększenie ilości pracy niezbędnej dla wytworzenia towaru musi powiększyć jego wartość, podobnie jak wszelkie zmniejszenie musi ją obniżyć.
    Jeśliby odpowiednie ilości pracy niezbędne dla wytworzenia odpowiednich towarów pozostawały stałe, to ich odnośne wartości byłyby również stałe. Ale tak nie jest. Ilość pracy niezbędna dla wytworzenia towaru zmienia się ustawicznie wraz ze zmianą sił wytwórczych zastosowanej pracy. Im bardziej rozwinięte są siły wytwórcze pracy, tym więcej wytwarza ona produktów w danym czasie pracy; a im mniej rozwinięte są siły wytwórcze pracy, tym mniej wytwarza ona w tym samym czasie. Jeśliby np. na skutek wzrostu liczby ludności zaszła potrzeba wzięcia pod uprawę mniej urodzajnych gruntów, to ta sama ilość produktów dałaby się osiągnąć tylko za pomocą wydatkowania większej ilości pracy i na skutek tego powiększyłaby się wartość płodów rolnych. Z drugiej strony, jeżeli za pomocą nowoczesnych środków produkcji poszczególny przędzarz w ciągu jednego dnia roboczego przerabia w przędzę wiele tysięcy razy większą ilość bawełny niż ta, którą mógł dawniej wyprząść w tym samym czasie na kołowrotku, to jest oczywiste, że każdy funt bawełny wchłonie wiele tysięcy razy mniej pracy przędzarza niż poprzednio, i co za tym idzie, wartość, dodana przez przędzenie do każdego funta bawełny, będzie wiele tysięcy razy mniejsza niż poprzednio. Odpowiednio do tego spadnie wartość przędzy”.
    Karol Marks „Płaca, cena i zysk” Londyn, 1898 (opieram się tu na tłumaczeniu polskim: Karol Marks, Fryderyk Engles „Dzieła Wybrane” tom pierwszy str. 370-419 wydanie pierwsze, Książka i Wiedza, Warszawa 1960).

  131. A teraz ostatni mecz Nielotów Nawałki. 😉

  132. Programista z blogu red. Wosia (https://wos.blog.polityka.pl/2018/06/19/polska-moj-pierwszy-dramat) 28 czerwca o godz. 15:57 4451
    CENA towaru wyrażona jest na rynku w umownych jednostkach miary zwanych pieniądzem, który występuje w różnych formach (moneta, banknot, czek a dziś a najczęściej zapis w pamięci komputera) oraz w różnych walutach, o szybko zmieniającym się kursie wymiany. Podlega ona ciągłym wahaniom popytu i podaży, ale zawsze „krąży” dookoła jego wartości, która z kolei zależy od włożonej w ten towar pracy ludzkiej (dokładniej pracy społecznie niezbędnej). Stąd też duży samolot pasażerski jest z reguły drożdży niż lokomotywa, lokomotywa droższa niż ciężarówka czy autobus, autobus czy ciężarówka są droższe niż samochód osobowy, samochód osobowy droższy niż motocykl, motocykl droższy niż rower a rower droższy niż hulajnoga, ze względu na różnice we wkładzie ludzkiej pracy, czyli innymi słowy kosztów produkcji.
    Cytuję ze źródla zachodniego, abyś mnie nie posadził o brak obiektywności.
    Main factors affecting price determination of product are: 1. Product Cost 2. The Utility and Demand 3. Extent of Competition in the Market 4. Government and Legal Regulations 5. Pricing Objectives 6. Marketing Methods Used.
    1. Product Cost:
    The most important factor affecting the price of a product is its cost. Product cost refers to the total of fixed costs, variable costs and semi variable costs incurred during the production, distribution and selling of the product. The price for a commodity is determined on the basis of the total cost. So sometimes, while entering a new market or launching a new product, business firm has to keep its price below the cost level but in the long rim, it is necessary for a firm to cover more than its total cost if it wants to survive amidst cut-throat competition.
    (businessmanagementideas.com/pricing/price-determination-6-factors-affecting-price-determination-of-product)

  133. Wymęczyli 1:0 z Japonią, którą taka przegrana satysfakcjonuje, jako że to Japonia a nie Polska awansowała do dalszej gry.

  134. Programista z blogu red. Wosia (https://wos.blog.polityka.pl/2018/06/19/polska-moj-pierwszy-dramat) 28 czerwca o godz. 18:26 4453
    1. Wykazano dawno temu, że cena towaru zależy głównie od kosztów jego produkcji, a te z kolei zależą od wkładu pracy (bezpośredniej i zawartej w maszynach, budynkach, surowcach, półfabrykatach etc.) niezbędnej do wyprodukowania danego towaru.
    2. Tłumaczyłem ci już, że pracę złożoną sprowadza się do prostej przez porównanie wartości wymiennej (czyli w praktyce cen) dóbr wyprodukowanych przez wykwalifikowanych pracowników z dobrami wyprodukowanymi przez niewykwalifikowanych pracowników.
    3. Various economists (for example George J. Stigler, “Ricardo and the 93% labour theory of value”, The American Economic Review, Vol. 48, No. 3, June 1958, pp. 357-367), argue with statistical evidence that Ricardian labour theory of value is a better empirical predictor of prices than other theories. That is the real proofs of Marx theory and its applicability, going beyond just showing its internal logical consistency. Also: E.M. Ochoa “ Labor Values and Prices of Production: an Inter-Industry Study of the U.S. Economy, 1947-1972” PhD Thesis, New School for Social Research, 1985, Anwar Shaikh, :The Empirical Strength of the Labor Theory of Value” in Riccardo Bellofiore (ed.)”Conference Proceedings of Marxian Economics: A Centenary Appraisal” London: Macmillan, 1998. Whether more scholars will take up this challenge for research more comprehensively remains to be seen. Mostly, economists have preferred to build abstract mathematical models on the basis of a bunch of assumptions, rather than comprehensively investigate available empirical data for the purpose of creating an empirically-based theory about economic life. This contrasts with business managers, who have a strongly empirical theory of how business actually works, based on their daily experience of how things go in business.
    It is not difficult to prove a close positive correlation between the value of net output and the labour hours worked to produce it, since the payments which constitute that value, are themselves earnings which are necessarily proportional to time worked and paid for. Even if it is assumed, that gross profits are not proportional to time worked, by some margin, the total labour-cost involved in the total net output is nevertheless typically more than half of the value of the total net output or gross value added (in the US, labour compensation is nowadays around 55% of the value of total net output).
    The netted totals in the US National Income and Product Accounts (NIPA’s) for 2015 show, that annual labour costs were about $9.7 trillion while the total operating surplus or gross profit (net of depreciation) was about $4.5 trillion. In other words, total US labour earnings are twice the size of total gross profit receipts directly generated by production. Since total wage costs are based on time-wages, it is simple math to understand that any measure of the net value added (gross labour compensation + gross profits) which Marx called the value product must necessarily show a strong positive correlation with the total labour hours worked.
    What is statistically much more difficult to prove, is the relationship between prices and values in the actual distribution of net output (a traditional example mentioned, is that while in South Korea workers on average work the most working hours in the world, per capita per year, Korean value-added per capita has been much lower than might be expected; it is not so easy to explain, why this is the case). A very interesting confirmation of the basic idea that Marx had is provided from a most unexpected source: post-Keynesian economics. After mustering a lot of empirical evidence about pricing practices, the leading heterodox “real-world” economist Fred Lee concluded that: “Mark up, normal cost, and target rate of return pricing procedures are used by pricing administrators to establish prices which will cover costs, hopefully produce a profit, and, most importantly, permit the enterprise to engage in sequential acts of production and transactions” (Frederic S. Lee “Post-Keynesian Price Theory” Cambridge University Press, 1999, p. 228). (…) According to statistical calculations by Shaikh and Tsoulfidis, the discrepancies between the different empirical measures of product-values, prices of production, regulating prices and market prices which are feasible (using input-output data, labour data and capital stock data) turn out to be, on the whole, not very large. This suggests that the enormously long Marxist debate about the relationship between product-values and product-prices was, in a sense, unwarranted; overall, the differences between average product-prices and the underlying product-values are, as far as can be established, just not very great. And if the price/value differences are not very great, then Marx was quite justified in mostly disregarding them in Capital, Volume I and Capital, Volume II. Had Marxists been able to measure price-value relationships of products empirically, earlier on in the controversy, they might not have given the issue so much weight; but the econometric techniques to do it were perfected only from the 1980s onward. However, the validity of econometric techniques to measure price-value deviations are still in dispute.
    Shaikh largely side-steps a more precise conceptual discussion of the relationship between Marxian values and the forms of prices as such, preferring to demonstrate a strong positive correlation between movements in labour requirements and movements in actual price-levels for outputs. His analysis suggests, that the real dynamics of capitalist competition in the sphere of production are indeed remarkably similar to how Smith, Ricardo and then Marx originally described them, even although Marx’s theory must be, as other scientific theories, constantly reviewed, elaborated and modified to complete the classical theory, so that it is fully consistent and can properly explain the economic facts.
    (en.wikipedia.org/wiki/Prices_of_production)
    A ty dalej swoje…

  135. Programista z blogu red. Wosia (https://wos.blog.polityka.pl/2018/06/19/polska-moj-pierwszy-dramat) 28 czerwca o godz. 20:06 4458
    1. Wartość, podobnie jak koszta produkcji, można tylko oszacować, Nie da się jej dokładnie wyliczyć, jako że każdy, kto sądzi, że można dokładnie wyliczyć koszta produkcji czegoś bardziej złożonego od cepa, musi być z definicji ignorantem zarówno w dziedzinie ekonomii, zarządzania jak też i rachunkowości.
    2. Cała wartość towaru pochodzi z pracy pracownika najemnego. Jak to już wyjaśniałem, albo bezpośrednio, albo też z pracy zawartej w maszynach, budynkach, surowcach, półfabrykatach etc. niezbędnych do wyprodukowania danego towaru.
    3. Wyzysk jest esencją i fundamentem, na którym zbudowany jest kapitalizm. Jak to ci już wyjaśniłem, wyzysk jest w realnym kapitalizmie stwierdzonym faktem, gdyż tylko pracownik wytwarza nowe wartości a kapitalista płaci zatrudnionemu przez siebie pracownikowi najemnemu, czyli proletariuszowi, tylko tyle że starcza temu proletariuszowi tylko na przeżycie i czasami na reprodukcję jego siły roboczej. Kapitalista, co raz jeszcze podkreślam, zatrudnia pracownika najemnego czyli proletariusza tylko wtedy, kiedy ten pracownik czyli proletariusz wytwarza dla zatrudniającego go kapitalisty nadwyżkę, czyli zysk. W każdym innym razie zatrudnienie pracownika najemnego nie miałoby sensu, jako że byłoby tylko kosztem z punktu widzenia kapitalisty – kosztem, który nie przynosiłby kapitaliście żadnego zysku. Dziwię się, że red. Woś Ci tu tego jeszcze wyraźnie nie wytłumaczył.
    4. Wkleiłem ci fragmenty dzieła Marksa, bynajmniej nie z Wikipedii. Ale ty z tego znów niczego nie zrozumiałeś.
    5. Powtarzam: pracę złożoną sprowadza się do prostej przez porównanie wartości wymiennej (czyli w praktyce cen) dóbr wyprodukowanych przez wykwalifikowanych pracowników z dobrami wyprodukowanymi przez niewykwalifikowanych pracowników. Nie ma tu znaczenia, czy na dany towar składają się takie same czy też różne rodzaje prac, jako że wiadomo, ile godzin pracy wymaga wytworzenie danego towaru w rozbiciu na poszczególnych pracowników. Wystarczy porównać ich średnie płace, aby przeliczyć pracę złożoną na prostą. Przykładowo – jeżeli robotnik wykwalifikowany zarabia przy produkcji danego towaru 10 zł na godzinę, a robotnik niewykfalifikowany 2 złote, to praca złożona ma w tym przypadku pięciokrotnie większą cenę, a co a tym idzie i wartość niż praca prosta. Wstyd mi jest wyjaśniać tobie takie elementarne i oczywiste prawdy.
    6. To ty się miotasz usiłując dowieść niemożliwego, czyli ze kapitalista żyje tylko i wyłącznie ze swojej pracy, gdy tymczasem oczywiste jest dla każdego uważnego obserwatora życia gospodarczego, że kapitalista żyje z cudzej pracy, czyli z wyzysku i że nie zatrudni on nikogo, jeśli by na tym nie zarobił. No cóż, jesteś typowym przekładem bezmózgowca w tym sensie, że oczywiście masz jakiś tam mózg, ale nie potrafisz go uruchomić w tym znaczeniu, że nie potrafisz uruchomić wyższych funkcji swojego mózgu, w tym myślenia abstrakcyjnego, a więc powierzasz myślenie innym – tu propagandzistom kapitalizmu.
    7. Masz więc mentalność typowego niewolnika (zresztą tak jak miliardy innych ludzi na Ziemi), a więc musisz mieć nad sobą Pana, który za Ciebie myśli i za ciebie podejmuje decyzje, a więc zwalnia ciebie od myślenia i podejmowania decyzji. A że masz bardzo mały rozumek (tak zresztą jak miliardy innych ludzi na Ziemi), taki jak miś Kubuś Puchatek (Winnie-the-Pooh) z bajki A.A. Milnego, to ci dobrze z tym. Jak to napisał kiedyś Lem – dobrze być idiotą, albowiem człowiek się wtedy cieszy, że się zesrał w gacie, bo mu wtedy jest ciepło w dupę – widowisko w sześciu częściach p.t. „Wyprawa profesora Tarantogi”, w której Lem wymyślił ograniczacz albo reduktor inteligencji. Ten ograniczacz albo reduktor inteligencji nazwał on tam „ujemną protezą” i napisał, że tylko idiota może być naprawdę szczęśliwy. A to wyjaśnia popularność kapitalizmu wśród proletariuszy – ludzi, jak by nie było takich jak ty, czyli w znacznej większości z ograniczoną inteligencją, a czego ty jesteś najlepszym przykładem, wręcz klinicznym. Można się więc na tobie doktoryzować a nawet habilitować i uzyskać belwederską profesurę z psychiatrii i nie tylko.
    Szalom!

  136. miłośnik czarnych jagód z blogu Red. Wosia 29 czerwca o godz. 7:46 4472
    Tak. W Starożytnym Rzymie w okresie jego upadku, który trwał tam, nota bene, setki lat, nie było pracy dla proletariuszy (z łaciny „proletarius” czyli „produkujący potomstwo”, a więc posiadających tylko potomstwo). Aby zapobiec rewolucji, to państwo dawało im Bezwarunkowy Dochód Obywatelski w postaci darmowych mieszkań, darmowego chleba i darmowych igrzysk. Dziś też, w sytuacji braku pracy dla proletariatu, burżuazyjnym „demokracjom” pozostaje to samo: zasiłki na zakup chleba (w Polsce np. 500+), darmowe mieszkania (Mieszkanie +) i darmowe igrzyska (np. obecny Mundial, transmitowany za darmo do miejsc, gdzie mieszkają proletariusze).
    Szalom!

  137. Programista z blogu Red. Wosia 29 czerwca o godz. 8:05 4473
    1. Wartość hamburgera pochodzi z pracy pracowników którzy go wyprodukowali, ale tylko z pracy społecznie niezbędnej, a nie z każdej pracy. Jak to Marks napisał” „Mogłoby się zdawać, że o ile wartość towaru jest określona przez ilość pracy użytej na jego wytworzenie, to im człowiek jest bardziej leniwy lub im bardziej niezręczny, tym większa będzie wartość wytworzonego przez niego towaru, gdyż tym więcej potrzeba będzie czasu pracy do jego sporządzenia. Byłby to jednak gruby błąd. Przypominacie sobie zapewne, że użyłem zwrotu ‘praca społeczna’, a określenie ‘społeczna’ zawiera sporo punktów. Mówiąc, że wartość towaru jest określana przez ilość pracy, włożonej weń lub w nim skrystalizowanej, mamy na myśli ilość pracy niezbędnej dla jego wytworzenia w danym stanie społeczeństwa, w określonych przeciętnych warunkach społecznych produkcji, przy danej społecznie przeciętnej intensywności i przeciętnej sprawności stosowanej pracy. Kiedy w Anglii parowy warsztat tkacki zaczął konkurować z ręcznym krosnem, to przetworzenie danej ilości przędzy w łokieć perkalu albo sukna wymagało tylko połowy uprzedniego czasu pracy. Co prawda, biedny tkacz ręczny pracował teraz siedemnaście lub osiemnaście godzin dziennie, zamiast jak poprzednio dziewięć czy dziesięć. Jednakże produkt jego 20-godzinnej pracy zawierał teraz tylko 10 godzin społecznej pracy lub 10 godzin pracy społecznie niezbędnej do przetworzenia pewnej ilości przędzy w tkaninę. Jego 20-godzinny produkt nie miał zatem więcej wartości niż jego produkt wykonany poprzednio w ciągu 10 godzin. Jeżeli więc ilość pracy społecznie niezbędnej, wcielonej w towary, określa ich wartość wymienną, to wszelkie zwiększenie ilości pracy niezbędnej dla wytworzenia towaru musi powiększyć jego wartość, podobnie jak wszelkie zmniejszenie musi ją obniżyć.” Karol Marks „Płaca, cena i zysk” Londyn, 1898 (opieram się tu na tłumaczeniu polskim: Karol Marks, Fryderyk Engles „Dzieła Wybrane” tom pierwszy str. 370-419 wydanie pierwsze, Książka i Wiedza, Warszawa 1960).
    2. Tak więc hamburger zrobiony w domu nie będzie mieć większej wartości niż ten zrobiony taniej, metodą przemysłową w barze Mc Donald’sa. Ponadto to klient płaci w takim barze za gotowe danie, czyli za wartość pracy w nim zawartą więcej niż za wartość pracy zawartą w samych produktach, gdyż płaci także za pracę kucharza z owego baru Mc Donald’sa. Ale ponieważ kucharz z baru Mc Donald’sa jest bardziej wydajny niż ktoś, kto sam sobie przyrządza w domu hamburgera i ponieważ bar Mc Donald’sa kupuje mięso, bułki, keczup, sałatę i energię hurtowo, czyli taniej (bez pośrednictwa detalisty, czyli bez dodatkowego wkładu pracy na dystrybucję, w tym transport), to hamburger kupiony w barze Mc Donald’sa jest z definicji tańszy niż taki sam zrobiony w domu, jako że tylko hamburger zrobiony w barze Mc Donald’sa zawiera jedynie pracę społecznie niezbędną na jego wykonanie.
    3. Dodatkowa praca wykonana w domu na sporządzenie hamburgera nie ma więc sensu ekonomicznego, jako że nie zwiększa ona wartości tego hamburgera. Nawet jeśli robimy w domu hamburger z lepszych składników to też nie zwiększamy jego wartości, gdyż są restauracje, gdzie produkuje się luksusowe hamburgery wysokiej jakości taniej niż w domu z powodów już wyżej wymienionych.
    4. Na koniec – cena sprzedaży służy do wyznaczania wartości pracy społecznie niezbędnej zawartej w towarach. Tak więc hamburger z baru Mc Donald’sa jest tańszy niż hamburger z dobrej restauracji (np. w stylu amerykańskim), gdyż dobra restauracja używa lepszych surowców, do jego wyprodukowania, surowców do wyprodukowania których potrzeba jest więcej pracy ludzkiej oraz ponieważ luksusowy hamburger z dobrej restauracji jest bardziej pracochłonny niż ten z baru Mc Donald’sa.
    Szalom!

  138. programista z blogu red. Wosia 29 czerwca o godz. 10:16 4481
    Napisałem wyraźnie – Mc Donald’s kupuje bezpośrednio u hurtownika a często nawet i producenta, a więc nie ponosi, tak samo jak np. Wall Mart czy Carrefour albo Aldi, kosztów detalisty, a często też nie ponosi nawet kosztów hurtownika. I czy słyszałeś o opportunity cost czyli o koszcie alternatywnym (koszcie utraconych możliwości lub koszcie utraconych korzyści)? Przypominam, że stanowi on miarę wartości utraconych korzyści w związku z niewykorzystaniem w najlepszy sposób dostępnych zasobów. Inaczej mówiąc, koszt alternatywny jest to wartość najlepszej z możliwych korzyści, utraconej w wyniku dokonanego wyboru. Koszt alternatywny jest podstawą myślenia ekonomicznego. Jeżeli alternatywne rozwiązanie dałoby lepsze efekty niż realizowany wariant (koszt alternatywny przewyższa korzyści uzyskane z realizacji przyjętego wariantu), to oznacza, że podjęta decyzja jest nieracjonalna (businessdictionary.com/definition/opportunity-cost.html).
    Cóż więc z tego, że gotując samodzielnie nie jesteś wyzyskiwany, skoro twoja praca nie ma sensu ekonomicznego, jako że nie korzystając z podziału pracy (Adam Smith się tu kłania) zużywasz znacznie więcej niż tylko społecznie niezbędny czas na wyprodukowanie owego hamburgera, a czas to jest przecież PIENIĄDZ. Idąc za twoim rozumowaniem, to najlepiej by było, aby każdy sobie wszytko samodzielnie produkował, tyle, że wtedy, bez podziału pracy i płynących z tego korzyści, cofnęlibyśmy się o setki, jak nie o tysiące lat, gdyż przykładowo wysoko wykwalifikowany chirurg, zamiast operować chorych, zajmowałby się swoim przydomowym ogródkiem i chlewikiem, sam by uprawiał glebę i hodował świnie, zarzynał je, ćwiartował i sporządzał z nich kotlety oraz je smażył, czyli że wykonywałby pracę zwyczajnego rolnika i rzeźnika oraz kucharza zamiast pracy chirurga, a w tym czasie chorzy, którym lekarze mogliby by pomoc, umieraliby z braku pomocy medycznej, gdyż lekarze zajęci by byli uprawą roli i hodowlą zwierząt gospodarskich oraz przygotowywaniem dla siebie posiłków.
    Znów wykazujesz brak znajomości nawet elementarnych podstaw ekonomii, także myląc pracę społecznie użyteczną z pracą społecznie niezbędną… Ręce mi opadają. 🙁
    Szalom!

  139. Programista
    1. Podział pracy jest starszy niż kapitalizm, Występował on już we wspólnocie pierwotnej (myśliwi, zbieracze, rolnicy, pasterze, garncarze etc.).
    2. Podział pracy zwiększa wydajność pracy, o czym zresztą pisał już w XVIII wieku Adam Smith, a więc ma ów podział pracy zawsze sens ekonomiczny, ale przecież, nie ma on nic wspólnego z wyzyskiem czy też jego brakiem.
    3. Gdyby pracownik najemny (dalej w skrócie robotnik) mógł poświęcić czas spędzony na gotowanie dla siebie na pracę najemną, to zakładając, że byłaby dla niego jakkolwiek praca, to zarobiłby on oczywiście więcej, jeśli tylko miałby siłę tę prace wykonać i potrafił ją wykonać. Kapitalista zapłaciłby by mu wtedy za tę dodatkową pracę, gdyż ów robotnik, wykonując tę pracę przysporzyłby dodatkowy zysk dla kapitalisty wykonując więcej pracy a także dla tego, że ów robotnik zużyłby więcej swojej siły roboczej, a więc musiałby też więcej czy też lepiej się odżywiać, a to przecież kosztuje.
    4. Jeżeli robotnik będzie sam sobie gotował, to nie zaoszczędzi, gdyż wyda więcej niż gdyby sie stołował w tanim barze, a poza tym to znów zapomniałeś o opportunity cost (koszcie alternatywnym, koszcie utraconych możliwości lub koszcie utraconych korzyści) – dla robotnika rozsądniej jest więc szukać dodatkowej pracy w swoim zawodzie, np. nadgodzin, niż bawić sie w gotowanie, gdyż pracując dodatkowo w swoim zawodzie zarobi on dodatkowo więcej, niż by zaoszczędził, gdyby przyrządzał dla siebie posiłki.
    5. Ale dodatkowo pracując, wcale nie poprawi on jakości swojego życia, jako że szybciej się on wtedy zużyje jako „mówiące narzędzie” i szybciej nie będzie się on nadawać do pracy. To co zarobi dodatkowo, nie pokryje też dodatkowych wydatków na żywność, kosztów leczenia z powodu przepracowania czy wreszcie strat, które poniesie ów pracownik będąc zmuszonym wcześniej zaprzestać pracować zarobkowo. Kapitalista płaci bowiem robotnikowi tylko tyle, aby temu drugiemu wystarczyło na przeżycie i reprodukcję swej siły roboczej, czyli na wychowanie swojego potomstwa – następnej generacji robotników.
    6. Jeszcze raz więc powtarzam, że jeśli robotnik pracuje dłużej, to więcej zarabia, ale tylko pozornie, jako że wtedy ponosi ów robotnik dodatkowe koszta, związane z dłuższym czasem pracy a więc większym wysiłkiem. Kapitalista, płacąc np. za nadgodziny, zwraca robotnikowi tylko część dodatkowych wydatków, które ów robotnik ponosi w związku z pracą w nadgodzinach. Niestety, ale pracownicy najemni, a także osoby samozatrudnione, mylą zbyt często przychód (utarg) z zyskiem (nadwyżką), Mój znajomy taksówkarz oświadczył mi np., że zarobił danego dnia 100 złotych, ale zapomniał, że te 100 zł to był tylko jego utarg, jako iż należy od niego odjąć koszt benzyny, oleju etc., oraz amortyzację taksówki, ale tego, to ów taksówkarz nie zauważył. Tak więc jeśli robotnik zarobi danego dnia za nadgodziny powiedzmy te 100 zł, to jest to tylko jego przychód czyli utarg, a więc od tego trzeba odjąć koszta dodatkowego wyżywienia, proporcję kosztów dodatkowego leczenia w tym lekarstw oraz proporcję kosztów tego, że wcześniej będzie on musiał przestać pracować zawodowo z powodu wyczerpania swoich sił pracą w nadgodzinach, a te koszta na pewno przekroczą owe zrobione 100 zł. Kapitalista nie jest bowiem altruistą i płaci robotnikom tylko tyle, ile musi, wykorzystując ekonomiczny przymus pracy i bezrobocie, a więc płaci on robotnikowi mniej, niż wynosi wartość jego pracy.
    7. Nie widzę też sprzeczności pomiędzy stwierdzeniem, że „konsument, w tym więc też i pracownik najemny, wyda więcej na zakup produktów niż na zakup gotowych dań w tanim barze” i że „porównania cen oraz mas surowców i gotowego produktu nie mają sensu”, jako że porównujemy tu nie ceny poszczególnych produktów (dań w barze i artykułów żywnościowych) a tylko całość wydatków na jedzenie. Chciałeś mnie złapać za słówka, ale znów ci się to nie udało. Czy nie sądzisz, że się tu po prostu kompromitujesz?
    8. A jeśli chcesz kontynuować tę dyskusję, to zapraszam na blog Ministra Celińskiego albo Red. Jażdżewskiego, jako iż Red. Woś z nieznanych mi powodów zablokował mi dostęp do swojego blogu z mojego komputera, a więc musze ci odpowiadać z telefonu, co nie jest dla mnie szczególnie wygodne (to znaczy, że w ogóle mi to nie odpowiada).
    Szalom!

  140. Jaki (sic) budżet ma Pan Gospodarz tego blogu? Jakoś nie zuważyłem jego kampanii.

  141. Sondaż TVP:
    Rafała Trzaskowskiego (kandydata PO i Nowoczesnej) wskazało 32% ankietowanych, zaś Patryka Jakiego (kandydata PiS i Zjednoczonej Prawicy) 25%. Miejskiego aktywistę Jana Śpiewaka, znanego z walki o nagłośnienie afery reprywatyzacyjnej, wskazało 7% osób. Andrzeja Celińskiego (SLD) – 6%, Jakuba Stefaniaka (PSL) – 1%, tak samo jak byłego wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza. Odpowiedzi „inny kandydat” udzieliło 5% badanych a odpowiedzi „trudno powiedzieć” udzieliło aż 23% badanych.
    Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23646822,wybory-samorzadowe-2018-sondaz-kto-na-prezydenta-warszawy.html

  142. Znalazłem coś takiego: https://www.youtube.com/watch?v=ztNNs1tVOAk
    Światowa deklaracja uwolnienia od Rothchildowej banksterki oraz Izrahella.

  143. Optymatyk 8 lipca o godz. 22:27 14109
    A ja znalałem to:
    Mick Jagger wyraźnie powiedział, że stare dziadki nie mogą sądzić i najwyżej mogą sobie podśpiewywać. W „Protokołach mędrców Syjonu” postuluje się wyraźnie, aby sędziowie przechodzili przymusowo na emerytury w wieku 55 lat (rozdział XV § 16), gdyż „starcy z uporem obstają przy powziętym z góry zadaniu” i ponieważ tylko młodzi sędziowie „będą dobrze wiedzieli, że ich zadaniem jest karanie i stosowanie prawa, nie zaś marzenie o przejawianiu liberalizmu” i ponieważ tylko „młode pokolenie sędziów będzie wychowane w poglądach, że niedopuszczalne są nadużycia (ich władzy)” – § 17. Napisano tam też (§ 18), że „obecni sędziowie (…) są pobłażliwi dla wysokich przestępstw, nie mają bowiem (oni) właściwego poglądu na obowiązki swoje”.
    Szalom!

  144. A blog red. Jażdżewskiego znów zablokowany…

  145. Dodam tylko, że TW Bolek walczył o pieniądze i władzę dla siebie i swojej rodziny, a w roku 1989 haniebnie oszukał Polaków pozwalając na implementacje Planu Balcerowicza, a w konsekwencji na upadek polskiego przemysłu, polskiej nauki i polskiej myśli technicznej tym samym powodując masowe bezrobocie i spowodowaną tym masowym bezrobociem ucieczkę z Polski ponad 3 milionów Polaków, i to w czasie pokoju.

  146. Nie wiem, jak to było, ale czuję, że,‎
    świat kręci się wokoło,‎
    i tak mi jest wesoło…‎
    Chcę do domu wrócić, a tu tłum się drze:‎
    ‎„To skandal! On się na nogach trzyma źle”!‎
    Gdzie nocy tej się zjawię,‎
    wszędzie prawie słyszę słowa te:‎
    ‎„Ten Jean-Claude to pił dziś i jest wstawiony”.‎
    Kto nie chce wierzyć mi, niech się przekona.‎
    ‎„Rozkoszny szmerek w pijanej główce ma,‎
    więc jak cukierek,‎
    usteczka słodkie wszystkim da.‎
    Ten Jean-Claude to pił dziś i jest wstawiony,‎
    jest taki senny, rozanielony,‎
    czy go rozpalił żar,‎
    kto starł mu puder z lic?‎
    Ten Jean-Claude to pił dziś i nie wie nic”!‎
    Już pamiętam teraz, bo to było tak:‎
    urządził wujek bibkę,‎
    zaprosił nas na rybkę…‎
    Ja Stachowi całe wino wprost na frak,‎
    już potem zapomniałem, co i gdzie i jak…‎
    A potem Jaś najsłodszy
    plótł trzy po trzy na miłości znak.‎
    ‎„Ta Jean-Claude to pił dziś i jest wstawiony”.‎
    Kto nie chce wierzyć mi, niech się przekona.‎
    ‎„Rozkoszny szmerek w pijanej główce ma,‎
    więc jak cukierek
    usteczka słodkie wszystkim da.‎
    Ten Jean-Claude to pił dziś i jest wstawiony,‎
    jest taki senny, rozanielony,‎
    czy go rozpalił żar, ‎
    kto starł mu puder z lic?‎
    Ten Jean-Claude to pił dziś i nie wie nic”!‎
    Śmieszny jest ogromnie ten wasz cały świat:‎
    ma człowiek cztery głowy
    a piątą do połowy…‎
    A w ogóle człowiek, to jest dziwny gad,‎
    co nagle gdzieś z obłoków spadł
    Wy memu sercu bliscy,‎
    nućcie wszyscy ze mną za pan brat:‎
    ‎„Ten Jean-Claude to pił dziś i jest wstawiony”.‎
    Kto nie chce wierzyć mi, niech się przekona.‎
    ‎„Rozkoszny szmerek w pijanej główce ma,‎
    więc jak cukierek
    usteczka słodkie wszystkim da.‎
    Ten Jean-Claude to pił dziś i jest wstawiony,‎
    jest taki senny, rozanielony,‎
    czy go rozpalił żar,‎
    kto starł mu puder z lic?‎
    Ten Jean-Claude to pił dziś i nie wie nic!”‎
    Słowa Andrzej Włast, właściwie Gustaw Baumritter, muzyka Artur Gold
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,23667685,dziwne-zachowanie-junckera-na-szczycie-nato-chwial-sie-trzeba.html?order=najnowsze&v=1&obxx=23667685#opinions

  147. Panie Ministrze,
    Bezdomni wymuszają w centrum Warszawy datki, w tym jako tzw. parkingowi od kierowców, zaczepiają przechodniów i ‎załatwiają się na trawniki, a więc to są już przestępstwa. Należy po prostu zabronić żebractwa, ‎deportować zagranicznych żebraków i bezdomnych a każdemu Polakowi dać bezwarunkowy ‎dochód obywatelski w wysokości obecnego najniższego wynagrodzenia (co też wymusi podwyżki ‎dla pracujących) a żebraków kierować przymusowo do zamkniętych ośrodków pomocy społecznej. ‎PRL skutecznie zwalczył żebractwo, a więc dlaczego III RP jest tu bezradna? Co na to guru liberałów, czyli Balcerowicz?‎

  148. https://warszawa.onet.pl/andrzej-celinski-nie-bedzie-kandydatem-sld-w-stolicy/wnn9jj2

    „I to by było na tyle”, jak mawiał kiedyś pewien „profesor mniemanologii stosowanej”.

  149. Obecni polscy sędziowie to są w swej masie nie tyle pospolici złodzieje (ten sędzia kradnący 50 zł to ‎jest przecież tylko zwykły, a więc mało groźny kleptoman), co skorumpowane nieuki, zaangażowane ‎politycznie po stronie PO, wbrew prawu i kodeksowi etycznemu zawodu sędziowskiego.‎

  150. Optymatyk 27 lipca o godz. 0:57‎ ‎14116‎
    Dziękuję za tę, jakże bulwersująca mnie, jako zwolennika lewicy, a jednocześnie jakże interesującą ‎wiadomość. Nie sadziłem, że Pan mgr Andrzej Celiński, jak by nie było Minister Kultury w rządzie ‎Leszka Millera, którego to (Celińskiego, nie Millera) miałem zawsze za prawdziwego inteligenta, stoczy ‎się do poziomu używania czteroliterowych wyrazów na „ch”. Cytuję także większy fragment tej ‎informacji:‎
    ‎„Rzeczniczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej Anna Maria Żukowska poinformowała, że zarząd ‎warszawskiego SLD cofnął Andrzejowi Celińskiemu rekomendację do startu w wyborach ‎prezydenckich w stolicy. Decyzja stołecznych władz partii ma związek z wpisami Celińskiego w ‎Internecie. Żukowska dodała, że jutro odbędzie się konferencja prasowa, na której władze stołecznego ‎Sojuszu poinformują o swoich dalszych krokach dotyczących jesiennych wyborów prezydenta ‎Warszawy.‎
    Andrzej Celiński ostatnio w wulgarny sposób zwrócił się na Facebooku do lidera stowarzyszenia Wolne ‎Miasto Warszawa i kandydata na prezydenta stolicy Jana Śpiewaka. Jego wpis był reakcją na ‎wcześniejszy post Śpiewaka w sieci, w którym sugerował on, że Celiński ma związki z gen. Marianem ‎Robełkiem, zamieszanym – według szefa WMW – w tzw. aferę reprywatyzacyjną. ‘Janie Śpiewaku z ‎ciebie po prostu ch… Do sądu proszę. Nie o słowo. O treść Twojego wpisu’ – to fragment postu, który ‎Celiński zamieścił na Facebooku.‎
    Lider WMW uznał, że kandydat SLD przekroczył granice dobrego smaku. – Kampania Celińskiego ‎skończyła się zanim zaczęła – ocenił Śpiewak.”‎
    https://warszawa.onet.pl/andrzej-celinski-nie-bedzie-kandydatem-sld-w-stolicy/wnn9jj2‎

  151. Optymatyk 27 lipca o godz. 0:57‎ ‎14116
    Zawsze ostrzegałem – nie używajta pejsbuka… 😉

  152. Swoją drogą, to widać jak KOR-owcy są po szyję w SB-eckim bagnie.
    Wiadomym przecież jest, że znany amerykański dziennikarz Bob Woodward, ten sam, który ‎upublicznił z Carlem Bernsteinem aferę Watergate, a która doprowadziła do rezygnacji Nixona ze ‎stanowiska prezydenta USA, opisując działalność CIA w Polsce, sprawiał początkowo na swoich ‎czytelnikach wrażenie, że działania tej agencji w latach 1980-tych były „nieznaczne” (Bob Woodward, ‎‎„Zasłona – Tajne Wojny CIA 1981-1987” strona 375): „Mały tajny kanał, który za pośrednictwem ‎organizacji kościoła katolickiego w Polsce przekazał fundusze CIA w wysokości od 20 do 30 tysięcy ‎dolarów USA do rąk NSZZ Solidarność, został zamknięty z powodu ryzyka politycznego.” Jednakże ‎później ujawnił on, że skala operacji CIA w Polsce była znacznie większa, niż on to uprzednio ‎sugerował. Z kolei jego kolega Carl Bernstein, w „ Świętym Przymierzu” („The Holy Alliance’”) w ‎‎“Time” z 24 lutego 1992, na stronie 28, poinformował, że „tony sprzętu – faksy (pierwsze w Polsce), ‎prasy drukarskie, nadajniki radiowe, telefony, krótkofalówki, kamery wideo, kserokopiarki, teleksy, ‎komputery, procesory tekstu (word processors czyli inaczej mikrokomputery, rodzaj PC) były ‎przemycane do Polski za pośrednictwem kanałów utworzonych przez księży katolickich, ‎amerykańskich agentów i przedstawicieli amerykańskiej centrali związkowej AFL-CIO oraz ‎prawicowych europejskich ruchów pracowniczych. Pieniądze dla zdelegalizowanego związku ‎‎„Solidarność” (a więc de facto dla jej szefa, czyli dla Lecha Wałęsy czyli TW Bolka – Lejbę Kohne) ‎pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji (the National Endowment for ‎Democracy), tajnych kont watykańskich i zachodnich prawicowych związków zawodowych. ‎Całkowity koszt tych działań nie jest do dziś dokładnie znany, ale istnieją w Polsce i USA źródła, które ‎mogą być wykorzystane do oceny ich wielkości (np. archiwa „Solidarności” i CIA). Nie można też ‎wykluczyć, że pomoc CIA dla Solidarności zbliżyła się wówczas do poziomu działalności tejże Agencji ‎w Afganistanie.”‎
    Więcej np. tu: http://www.globalsecurity.org/intell/ops/solidarity.htm

  153. Optymatyk 27 lipca o godz. 0:57‎ ‎14116‎
    Nie da się przecież ukryć, że ogromna większość góry NSZZ Solidarność z TW Bolkiem na czele i ‎działaczy KOR a później KSS KOR była podwójnymi agentami – polskiej SB i zachodnich specsłużb ‎typu CIA, Mossadu, MI6 i Bundesnachrichtendienst. To tłumaczy ich dziwną bezkarność w PRL-u oraz ‎ich obecny stan majątkowy. Pamiętam, jak to Wałęsa jeździł w latach 1980-tych po Gdańsku ‎nowiutkim mikrobusikiem marki VW – w czasach, gdy tzw. maluch (FIAT 126P) był obiektem marzeń i ‎westchnień dla ogromnej większości Polaków. Zawsze mnie też dziwiło, a byłem działaczem NSZZ ‎Solidarność na szczeblu przdsiebiorstwa, że ta polityczna przecież organizacja, tylko formalnie będąca ‎w latach 1980-81 związkiem zawodowym, nie miała żadnego programu poza obaleniem tzw. komuny ‎czyli władzy PZPR. Teraz wiem, że NSZZ Solidarność miała program, ale było to de facto późniejszy ‎Plan Balcerowicza, a więc nie mogła go ogłosić w latach 1980-tych, gdyż przysłowiowy pies z kulawą ‎nogą nie zagłosowałby wtedy na program pozbawiający polskich robotników pracy, a więc też i źródła ‎ich utrzymania.‎

  154. Celiński nie będzie kandydatem SLD na prezydenta Warszawy. Przeprasza za obraźliwy wpis.‎
    Wycofanie kandydatury Celińskiego ma związek z wulgarnymi wpisami na temat Jana Śpiewaka. O ‎decyzji zarządu SLD poinformowała rzeczniczka, Anna Maria Żukowska. We wtorek Celiński w ‎wulgarnych słowach zwrócił się do Jana Śpiewaka, lidera stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa: ‎‎„Janie Śpiewaku z ciebie po prostu ch**” – napisał na swoim Facebooku. Jego słowa odnosiły się do ‎wcześniejszej wypowiedzi Śpiewaka, który miał sugerować, że Celiński ma związki z generałem ‎Marianem Robełkiem. Andrzej Celiński w nowym wpisie na Facebooku przyznał, że popełnił „trudny ‎do wybaczenia błąd”, a jego reakcja na wypowiedź Jana Śpiewaka była niedopuszczalna. Dodał też, że ‎według znanych mu informacji nowym kandydatem zostanie osoba zasługująca na to wyróżnienie. ‎SLD ma wkrótce ogłosić, kto zastąpi Celińskiego. Jak informuje TVN Warszawa, z nieoficjalnych ‎doniesień PAP wynika, że nowym kandydatem SLD na prezydenta stolicy może być Andrzej Rozenek.‎
    Więcej: http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141637,23723533,celinski-nie-bedzie-‎kandydowal-na-prezydenta-warszawy-powodem.html#MT2‎

  155. Wolność słowa a la Michnik:
    Nie możesz pisać do 15:26 Wyjaśnienia: forum.abuse@gazeta.pl.

  156. Wania kandydat do partii, Grisza byl czlonkiem KC,
    Andrzej bywszy kandydat.
    Zabawa sie skonczyla, koniec piesni.

  157. Andrzej Rozenek z kolei, jest od dawna związany z Urbanowym „NIE”, nawet jego zastępcą i znowu będą mieli pole do PO-PiS-u. Czytałem ten „dzienniki cotygodnoiwy” całe lata 90-te, teraz tylko jak mi w ręce wpadnie. To gazeta jak kto lubi, albo lubi albo nie, nie ma czasu na dogłąbną charakterystykę.
    Tyle afer co tam opisano i wszystko psu na budę. Sam Urban (85l.) to postać na kanwie której, tzn. życiorysu i wiedzy o tamtych czasach, można by doskonale opisać cały okres PRL-u jeśli chodzi o środowiska będące zawsze „przy lub u władzy”.
    Rozenek jest człowiekiem b.odważnym , wygadanym, sugestywnym i dynamicznym o b.dużej znajomości różnych tematów, dobry warsztat dziennikarski – miał i ma dobrego protektora i nauczyciela w jednym, J.Urbana. Nie znam go od innej strony, prócz działalności u Palikota, no i też b. poseł.
    Jeśli coś więcej wiesz to napisz, skoryguję swoje mniemanie o nim.
    A Pan Celiński nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy, no teraz ma.
    Zastanawiam się czy jest jeszcze ktoś w polityce, kto nie potrafi się zbłaźnić?
    Bo na razie od lat mamy istny festiwal błaznów politycznych, że o ekonomicznych nie wspomnę. Myślę ,że przed nami jeszcze b.poważne „trzęsienie ziemi”.
    Frasyniuk (pe, pe) zbiera siły i na razie odgraża się policjantom, a przy okazji teraz już wiem dlaczego rozłożono na łopatki Wojsko Polskie (a nóż widelec przeszłoby na stronę opozycji?), a policja to siły porządkowe, też niejednorodne.
    Niestety ale po ’89 roku jesteśmy rozbitym pod każdym względem narodem, czy społeczeństwem (Norwid), jak kto woli. Trzymają nas w kupie pozory jedności, i to się niedobrze kiedyś skończy. Jedynym, ale w negatywnym cywilizacyjnie znaczeniu, zwornikiem tej jedności jest tradycja trzymająca ludzi przy kościele kat. , którego natury nie poznali lub (i) nie chcą znać w ogóle. I kler i owieczki jednakowo idą w zaparte, prawda by ich wyzwoliła tylko oni już mają swoją własną i innej nie przyjmą.
    Głupota trzyma się w kupie (bo w kupie siła), myśląc o mądrości, która jest dla nich nieosiągalna bo każda religia jest wyrazem pogardy dla rozumu. Hipokryzja jest fundamentem cywilizacji łacińskiej.
    „Nie ma gorszego zniewolenia aniżeli aktywna głupota” Goethe
    Paskudne i ciekawe zarazem czasy.
    Miej nadzieję na najlepsze, bądź gotowy na najgorsze.

  158. Optymatyk 27 lipca o godz. 11:39‎ ‎1412‎
    ‎1. Zgoda co do Urbana. Faktem jest, że ten osobnik, który według jego własnych słów, od czasu do ‎czasu bywa Żydem, oPiSał już w swym PiSemku „NIE” tyle afer, że gdyby sie nimi na serio zająć, to ‎większość działaczy POPiSu, PSL i nawet SLD dawno temu siedziałaby za kratkami. O Rozenku zaś ‎wiem tyle co nic. Uważam zresztą, że po aferze z Celińskim, SLD a ogólniej lewica, nie ma już czego ‎szukać w Warszawie. Może Piotr Ikonowicz, ale nie w tych wyborach.‎
    ‎2. Zaś Pan Celiński nie tyle, że nie potrafił utrzymać swych nerwów na wodzy, co wyszła na jaw cała ‎prawda o nim, czyli brak kultury osobistej, jakże charakterystyczny dla obecnych POlksich POlityków, ‎nie tylko zresztą z PO i SLD. Lepper przynajmniej nie udawał inteligenta i to u niego zawsze ceniłem, ‎jako że najbardziej nie lubię dwulicowych, cynicznych zawodowych polityków typu ex-ministra ‎Celińskiego.‎
    ‎3. Zgoda, że od lat od lat mamy w Polce istny festiwal błaznów politycznych i o ekonomicznych ‎analfabetów z ministrami Balcerowiczem i Rostowskim na czele.‎
    ‎4. Uważam, tak jak Ty, że po roku 1989 jesteśmy rozbitym pod każdym względem narodem, czy też ‎społeczeństwem, jako że takim jest przecież łatwiej rządzić zachodniemu, czytaj chazarskiemu, ‎kapitałowi. Nie ma też u nas, tak jak w każdym społeczeństwie klasowym rządzonym przez ‎neoliberałów (PO, SLD, PSL) albo konserwatystów (PiS, Kukiz), nawet pozorów jedności. Front ‎Jedności Narodu czy też „ein Volk, ein Reich, ein Führer” możliwe były tylko w warunkach silnej ‎władzy wykonawczej, której w Polsce brakuje od roku mniej więcej 1980.‎
    ‎5. Katolicyzm Polaków jest zaś tak płytki i tak niedorzeczny (Jezus i Maryja jako Górale polscy), że stał ‎się on już dawno wręcz parodią samego siebie, głównie zresztą dzięki kardynałowi Wyszyńskiemu, ‎który upowszechnił w Polsce katolicyzm spłycając go do bardzo niskiego poziomu na zasadzie, że liczy ‎się ilość a nie jakość katolików rzymskich w Polsce – vide Ojciec Dyrektor z jego Radyjem i kult ‎Wojtyły – toż to to jest przecież pogaństwo czystej wody, a nie monoteistyczne z definicji ‎chrześcijaństwo.‎
    ‎6. Co do wojska, to uważam, że jest go w Polsce za dużo i że należy w związku z tym obniżyć wydatki ‎na zbrojenia do poniżej 1% PKB. Z Niemcami czy z Rosją nigdy wojny przecież nie wygramy, a inni ‎nasi sąsiedzi są albo w permanentnej rozsypce (Ukraina), albo są zbyt słabi aby stanowić dla nas ‎zagrożenie (Litwa) albo też są do nas pokojowo nastwieni (Białoruś, Czechy i Słowacja). ‎Skandynawowie będą dla nas potencjalnym zagrożeniem dopiero za jakieś 50-100 lat, kiedy powstaną ‎tam i umocnią się państwa islamskie, ale i tak, to wtedy oni będą się tradycyjne bić miedzy sobą. Duże, ‎kosztowne wojsko nie jest nam więc potrzebne.‎
    ‎7. Podsumowując: nie martwmy się – tzw. Zachód Europy, USA, Australia czy Kanada znajdują się dziś ‎się w jeszcze większym gównie niż my, czyli aż po uszy, a cywilizacja przyjdzie do nas znów ze ‎Wschodu, czyli z Chin, tak jak setki lat temu.‎
    Szalom!‎

  159. Optymatyk 27 lipca o godz. 11:39‎ ‎1412‎
    ‎1. Zgoda co do Urbana. Faktem jest, że ten osobnik, który według jego własnych słów, od czasu do ‎czasu bywa Żydem, oPiSał już w swym PiSemku „NIE” tyle afer, że gdyby sie nimi na serio zająć, to ‎większość działaczy POPiSu, PSL i nawet SLD dawno temu siedziałaby za kratkami. O Rozenku zaś ‎wiem tyle co nic. Uważam zresztą, że po aferze z Celińskim, SLD a ogólniej lewica, nie ma już czego ‎szukać w Warszawie. Może Piotr Ikonowicz, ale nie w tych wyborach.‎
    ‎2. Zaś Pan Celiński nie tyle, że nie potrafił utrzymać swych nerwów na wodzy, co wyszła na jaw cała ‎prawda o nim, czyli brak kultury osobistej, jakże charakterystyczny dla obecnych POlksich POlityków, ‎nie tylko zresztą z PO i SLD. Lepper przynajmniej nie udawał inteligenta i to u niego zawsze ceniłem, ‎jako że najbardziej nie lubię dwulicowych, cynicznych zawodowych polityków typu ex-ministra ‎Celińskiego.‎
    ‎3. Zgoda, że od lat od lat mamy w Polsce istny festiwal błaznów politycznych i ekonomicznych ‎analfabetów z ministrami Balcerowiczem i Rostowskim na czele.‎
    ‎4. Uważam, tak jak Ty, że po roku 1989 jesteśmy rozbitym pod każdym względem narodem, czy też ‎społeczeństwem, jako że takim jest przecież łatwiej rządzić zachodniemu, czytaj chazarskiemu, ‎kapitałowi. Nie ma też u nas, tak jak w każdym społeczeństwie klasowym rządzonym przez ‎neoliberałów (PO, SLD, PSL) albo konserwatystów (PiS, Kukiz), nawet pozorów jedności. Front ‎Jedności Narodu czy też „ein Volk, ein Reich, ein Führer” możliwe były tylko w warunkach silnej ‎władzy wykonawczej, której w Polsce brakuje od roku mniej więcej 1980.‎
    ‎5. Katolicyzm Polaków jest zaś tak płytki i tak niedorzeczny (Jezus i Maryja jako Górale polscy), że stał ‎się on już dawno wręcz parodią samego siebie, głównie zresztą dzięki kardynałowi Wyszyńskiemu, ‎który upowszechnił w Polsce katolicyzm spłycając go do bardzo niskiego poziomu na zasadzie, że liczy ‎się ilość a nie jakość katolików rzymskich w Polsce – vide Ojciec Dyrektor z jego Radyjem i kult ‎Wojtyły – toż to to jest przecież pogaństwo czystej wody, a nie monoteistyczne z definicji ‎chrześcijaństwo.‎
    ‎6. Co do wojska, to uważam, że jest go w Polsce za dużo i że należy w związku z tym obniżyć wydatki ‎na zbrojenia do poniżej 1% PKB. Z Niemcami czy z Rosją nigdy wojny przecież nie wygramy, a inni ‎nasi sąsiedzi są albo w permanentnej rozsypce (Ukraina), albo są zbyt słabi aby stanowić dla nas ‎zagrożenie (Litwa) albo też są do nas pokojowo nastwieni (Białoruś, Czechy i Słowacja). ‎Skandynawowie będą dla nas potencjalnym zagrożeniem dopiero za jakieś 50-100 lat, kiedy powstaną ‎tam i umocnią się państwa islamskie, ale i tak, to wtedy oni będą się tradycyjne bić miedzy sobą. Duże, ‎kosztowne wojsko nie jest nam więc potrzebne.‎
    ‎7. Podsumowując: nie martwmy się – tzw. Zachód Europy, USA, Australia czy Kanada znajdują się dziś ‎się w jeszcze większym gównie niż my, czyli aż po uszy, a cywilizacja przyjdzie do nas znów ze ‎Wschodu, czyli z Chin, tak jak setki lat temu.‎
    Szalom!‎

  160. Panie Celiński, proszę teraz napisać felieton, że Pan nie kandyduje i dokładnie z jakiego powodu. Jak się wydaje z powodów prozaicznych, nie miał Pan żadnych szans, a poza tym trudno określić Pana politykiem jako takim, choćby z powodu braku zimnej krwi i dystansu do rzeczywistości. Tym bardziej politykiem perspektywicznym. Jest Pan minoderyjnym działaczem społecznym z czasów PRL, a na co teraz komu taki stwór?

  161. Łapek nie ma, ale po raz pierwszy zgadzam się z Panem Mauro R. Pana Celińskiego też serdecznie pozdrawia. Starość nie radość. Czas odejść i cieszyć się wnukami.

  162. Nie kopmy leżącego!

  163. @ jakowalski
    Możesz mi powiedzieć ,dlaczego u Jażdżewskiego nie przechodzą moje wpisy ,przecież nie wulgaryzuję?

  164. Optymatyk 29 lipca o godz. 19:39 14133
    Wyczyść ciasteczka (cookies) i zmień nick. Pewnie masz u niego tzw. zapis tzw. moderacji.

  165. Przeczytałem co nieco by wiedzieć co inni widzą w tej kandydaturze. Sam kiedyś wcześniej napisałem coś pozytywnego ale:
    JAKOWALSKI – zamiast wypisywać tyle uwag. Przestałem czytać jak doszedłem do walki z konkordatem. Nie to miejsce na taki temat .
    On chciał być Prezydentem /gospodarzem/ Warszawy a nie Polski.
    Zamiast tyle pisać trzeba było poświęcić czas na czytanie jego felietonów. Klasyka, niestety zgorzkniałej frustracji. Mieszanie dobrych pomysłów z żalem za brak uznania.
    Klasyczne dla PESELu narzekanie i widoczna niemoc na zarządzanie kamienicą a co dopiero miastem.

  166. rysszc 2 sierpnia o godz. 20:32 14135
    Nie interesują mnie felietony pana Celińskiego, a prezydentura Warszawy jest często uważana za krok ‎ku prezydenturze Polski. I co tu ma do rzeczy PESEL, czyli system ewidencji ludności? Co do ‎konkordatu, to moim zdaniem jest to skandal, że oddaliśmy w ten sposób władzę w Polsce – ‎Watykanowi.‎
    Pozdrawiam
    LK

  167. Panie Keller. PESEL to w potocznej dyskusji data urodzenia.
    W pewnym wieku zwalniają procesy biologiczne. W mózgu
    zaczynają się nieodwracalne zmiany. U jednych wcześniej, innych później.
    Myślę, że u Pana Celińskiego wcześniej i odnoszę wrażenie, że to zauważa się, czytając jego felietony.

  168. Pana Celińskiego nie atakuję. Przeciwnie, lubię. Niestety tak już mamy.
    Kłania się neurobiologia.
    Na skutek zmian bilansu hormonalnego zaczynamy kontrolować się
    „Inaczej”.

  169. rysszc
    PESEL to jest system ewidencji ludności. Błędem było umieszczenie w numerze indentyfikacyjnym ‎daty urodzenia, gdyż to jest poważne naruszenie prywatności obywatela. Ten numer powinien być ‎generowany losowo i służyć tylko tylko jako klucz do danych w systemie, a nie ujawniać od razy ‎wieku obywatela. I zgoda co do reszty.‎

  170. Wyjaśnijcie mi proszę, dlaczego dopuszczono do Mistrzostw Europy w lekkiej atletyce Izrael – państwo azjatyckie będące w ‎stanie wojny i ‎mordujące ‎bezbronną ludność cywilną?‎ Przypominam, że RPA za apartheid była ‎wykluczona z ‎międzynarodowych rozgrywek. Dlaczego więc toleruje się ‎apartheid w Izraelu?‎
    Dlaczego też na tych mistrzostwach nie było reprezentacji Palestyny, skoro była na nich reprezentacja ‎‎Izraela?‎ Uważam też, że rasistowskie, neokolonialne i zwyczajnie nieuczciwe, niezgodne z zasadami ‎‎fair play, jest wystawianie ‎Murzynów na Mistrzostwach Europy – nie ważne czy przez UK i Francję czy ‎‎też przez Niemcy albo ‎nawet Izrael.‎ Moralnie to Polacy są więc zwycięzcami tych mistrzostw.‎

  171. @jakowalski
    Zacznę jak Ty, wyjaśnijcie mi proszę, dlaczego dopuszczono (już nie pierwszy raz) do Festiwalu Eurowizji, Izrael i….Australię?
    Przecież te państwa nie leżą na kontynencie europejskim a festiwal zawiera w swojej nazwie, Eurovision, kontynent czyli Europę. Czyżby kondominia brytyjskie zasługiwały na takie wyróżnienie?

  172. Optymatyk
    Australia, razem z tzw. Wielką Brytanią, powinna zostać postawiona przed Międzynarodowym ‎Trybunałem za Holocaust Aborygenów a szczególnie zaś Tasmańczyków.‎

  173. Optymatyk
    Podobnie z Izraelem, ze Holocaust Palestyńczyków.

  174. „… powinna zostać postawiona przed Międzynarodowym ‎Trybunałem…”
    Pytanie przez kogo?
    Chyba przez siły nadprzyrodzone? hehehe

  175. Rosja, Chiny, India, Pakistan, Indonezja.

  176. @jakowalski

    No to dopiero się zacznie. Ale te państwa tego z różnych względów nie zrobią.
    Wszyscy zawsze „coś mają za kołnierzem”. Prędzej czeka nas globalny reset.

  177. Optymatyk
    Może nie jutro, ale niedługo. USA stacza sie bowiem coraz szybciej – nie tylko militarnie, ale przede ‎wszystkim gospodarczo. To, że broni się cłami świadczy o tym, że nie daje sobie rady na wolnym ‎rynku i musi chować się za tymi ochronnymi cłami.‎